Z kim podzielę się Twoim czasem?

Inne blogi, które warto odwiedzić

fot. Ben Grey

Powra­ca­jący czy­tel­nik spę­dza u mnie śred­nio około dzie­się­ciu minut. Prze­czyta inte­re­su­jące go tek­sty i idzie dalej szu­kać buszo­wać po Sieci. Dziś pokażę Ci, gdzie możesz pójść i gdzie ja spę­dzam swoje 600 sekund dziennie.

Wszystko zaczęło się od Andrzeja Tuchol­skiego. Nie wiem, czy wiesz, pro­wa­dzi takiego bloga jestkultura.pl — to wła­śnie po wizy­cie u niego poja­wił się pod tek­stami pod­pis „Pan K.”. Bo uwa­żam, że warto wdrażać u siebie dobre pomysły, a ten do takich zde­cy­do­wa­nie nale­żał. Ale na tym nie koniec, ta osoba wymy­śliła jesz­cze jedną fajną rzecz…

Andrzej od kilku lat pro­wa­dzi u sie­bie Share Week, czyli akcję zachę­ca­jącą do pod­rzu­ce­nia Tobie lin­ków do cie­ka­wych blo­gów w pol­skim inter­ne­cie. Potem z tego wszyst­kiego robi się listę naj­czę­ściej pole­ca­nych witryn, a ich auto­rzy… nie dostają abso­lut­nie nic. Oczy­wi­ście jeśli nie liczyć satysfakcji.

Bez nagród. Prosta idea, mówimy: tu warto zajrzeć. I wymie­niamy trzy blogi.

Trzy naj­waż­niej­sze

Pozy­cje poni­żej poka­zują miej­sca, które z jakichś powo­dów odwie­dzam ostat­nio z dużą regu­lar­no­ścią — można powie­dzieć, że autorki (bo są to strony pro­wa­dzone przez kobiety) mają we mnie sta­łego czytelnika:

  • krotkiporadnik.pl — wspo­mi­na­łem już o Justy­nie Mazur cał­kiem nie­dawno, więc pozwo­lisz, że po pro­stu zacy­tuję sam sie­bie, bo przy oka­zji pod­su­mo­wa­nia akcji „Blog Roku 2014” udało mi się powie­dzieć coś mądrego:

Jej pisa­nie można stre­ścić w stwier­dze­niu „odro­bina humoru nawet w trud­nej spra­wie“. Boję się tro­chę, że sama autorka może się na mnie za takie pod­sumo­wa­nie obra­zić, ale jestem prze­ko­nany, że tak wła­śnie powinno się okre­ślić jej celne puenty, któ­rymi w każ­dym tek­ście obda­ro­wuje swo­ich czy­tel­ni­ków. Nie zawsze mówi o spra­wach pozy­tyw­nych, ale zawsze robi to szczerze.

Justynę czy­tam nie­mal od początku mojej przy­gody z blo­go­wa­niem. To jej tekst o natra­fie­niu w Sieci na praw­dzi­wego potwora był inspi­ra­cją dla mnie do stwo­rze­nia wpisu: „Inter­net jest pełen skur­wieli”.

  • psycholog-pisze.pl — blo­gu­jąca psy­cho­log, Monika Kotla­rek nie­jed­no­krot­nie poja­wiała się w moich tek­stach jako głos roz­sądku. Nawet kie­dyś razem usie­dli­śmy do roz­mowy o książce „Porad­nik zdrady” i wyszedł z tego cał­kiem cie­kawy mate­riał. Na jej blogu znaj­dziesz tek­sty nie tylko o zdro­wiu psy­chicz­nym, ale też recen­zje cie­ka­wych (cho­ciaż o nie­cie­ka­wych pew­nie też zda­rza jej się wspo­mnieć) ksią­żek oraz nieco dobrych rad poma­ga­ją­cym w uło­że­niu sobie codzienności.

    Monika ma bardzo dobre teksty o depresji - jeśli chcesz dowiedzieć się, czym jest ta choroba, zajrzyj do niej. Może to słaba forma zare­kla­mo­wa­nia kogoś, typu: hej! depre­sja, zapra­szam do niej! ma też sym­pa­tycz­nego psa!; ale dzięki jej wpi­som mogłem ina­czej spoj­rzeć na pewne sprawy.

  • segritta.pl — lubię tego bloga nie dla­tego, że jego autorka jest znana w środo­wi­sku. Wcho­dzę tam, ponie­waż Matylda Koza­kie­wicz świet­nie pisze i potrafi zain­te­re­so­wać czy­tel­nika nie­mal każ­dym tematem.

    Ja buszuję przede wszyst­kim po kate­go­rii life­style (np. pole­cam tekst o Maryli Rodo­wicz i mole­sto­wa­niu), ale Cie­bie może zain­te­re­so­wać coś innego — na przy­kład paren­ting. Bo M. Koza­kie­wicz spo­dziewa się dziecka. Więc już nie­długo pew­nie będzie pisała o śmier­dzą­cych pie­lusz­kach, a ja pew­nie będę to śledził, nawet mimo faktu, że prze­cież nie lubię dzieci, pamię­tasz? W końcu sam się do tego przy­zna­łem.

fot. Alan Levine / CC BY-SA 2.0
fot. Alan Levine / CC BY-SA 2.0

Mógł­bym wymie­niać dalej, ale zało­że­niem Share Weeka jest zgło­sze­nie trzech blo­gów i wydaje mi się, że jest to opty­malna liczba. Bo w końcu — nawet gdy­bym podał 20 nazwisk — spraw­dzisz je wszyst­kie? Zacznijmy cho­ciaż od tych trzech. To i tak jest dodatkowe pół godziny dziennie na czytanie.

Mam jed­nak cichą nadzieję, że o tych 10 minu­tach dla mnie będziesz wciąż pamię­tać. Bo wiesz… lubię Cię za to.

Zdję­cia udo­stęp­nione na licen­cji: CC BY-SA 2.0

Leave a Reply