Wycieranie sobie gęby bezdomnymi

Przekraczanie granic w walce o własne interesy

fot. WarsawSun.pl

Sprytny żart Pio­tra Pie­li­chow­skiego prze­mie­nia się w pokaz aro­gan­cji. Nie rozu­miem, jak można posłu­gi­wać się czy­imś nie­szczę­ściem do ugra­nia wła­snych interesów.

Cho­ciaż powyż­sze imię i nazwi­sko na pierw­szy rzut oka nie­wiele mogą mówić, to gwa­ran­tuję — znasz tę sprawę. W jed­nym z war­szaw­skich apar­ta­men­tow­ców są dwie strony kon­fliktu: pra­wie że restau­ra­tor i wspól­nota miesz­ka­niowa. Plany biznesowe miłośnika dobrego jedzenia zostają storpedowane przez mieszkańców, którzy boją się, że lokal z żarełkiem na parterze będzie uciążliwym sąsiadem i spowoduje spadek wartości nieruchomości. Efekt? Zemsta poprzez okle­je­nie witryn skle­po­wych krzy­kliwą reklamą lumpeksu.

Szcze­rze? Do wczo­raj byłem gorą­cym zwo­len­ni­kiem takiej walki z fok­sa­low­skimi sno­bami. Do momentu, aż prze­czy­ta­łem wywiad w Gaze­cie Wybor­czej, który zawiera pewną nie­po­zorną wypowiedź:

- I co dalej będzie?
– Czas pokaże. Na razie kom­ple­tuję sprzęt do lum­peksu i odro­ba­cza­nia. (…) Na pewno, do czasu roz­strzy­gnię­cia sprawy, nie chciał­bym też porzu­cać ducha kuli­nar­nego i pla­nuję w tym miej­scu wigi­lię dla bezdomnych.

Po prze­czy­ta­niu tych słów, coś we mnie pękło. Odkła­da­jąc zupeł­nie na bok roz­wa­ża­nia, kto ma rację na linii Pielichowski-wspólnota, nie mogę się nadzi­wić, że komu­kol­wiek taka reto­ryka była w sta­nie przejść przez gardło.

Bo ja wiem, jak wygląda spo­tka­nie opłat­kowe osób bied­nych. Taka wigi­lia to świetna sprawa, bo pozwala zaznać nieco świą­tecz­nego cie­pła tym, któ­rzy na co dzień są odtrą­ceni przez spo­łe­czeń­stwo. W organizacji pomagają ludzie motywowani szlachetnymi pobudkami, nie zaś dlatego, bo „ktoś nie dał pozwolenia na sklep”.

Stra­sze­nie kogo­kol­wiek per­spek­tywą zapro­sze­nia bez­dom­nych do budynku to prze­jaw skraj­nego cyni­zmu. Bo czy dla osiągnięcia celu biznesowego można wycierać sobie gębę  grupą społeczną, która sama się nie obroni?

Został zro­biony o jeden krok za daleko.

Tak po ludzku, jestem zły.

Leave a Reply

6 comments

  1. Magdalena

    Cie­kawa per­spek­tywa, czę­ściowo masz rację, nie pomy­śla­łam o tym w ten spo­sób, wcze­śniej raczej kibi­co­wa­łam Piotrowi 😉

  2. Dorota

    A ja myślę, że aku­rat tym razem prze­sa­dzi­łeś z inter­pre­ta­cją, co skąd­inąd i tak świad­czy o Tobie dobrze, bo poka­zuje wyjąt­kową wraż­li­wość. 😉 Ale do rze­czy: nie sądzę, żeby Pan Piotr „wycie­rał sobie gębę bez­dom­nymi“, być może w takiej kon­struk­cji zda­nio­wej, jaką mamy w wywia­dzie, przy­wo­łuje to jakieś nega­tywne docie­ka­nia, ale chyba w grun­cie rze­czy nie miał niczego złego na myśli. Zwy­czaj­nie poin­for­mo­wał o swo­ich przy­szłych pla­nach, ewen­tu­al­nie wska­zu­jąc bez­dom­nych i Wigi­lię z nimi nie jako coś odra­ża­ją­cego i złego, a coś, co dla tych sno­bów takie wła­śnie jest, co obnaża kolejne ich zadufano-egoistyczne cechy. Pozdrawiam.

  3. Maks

    Bez­domni nie są bez­domni, bo ktoś im tak kazał, a każda forma pomocy i nie­za­leż­nie od tego czy ktoś widzi w tym swój inte­res czy nie jest czy­nem DOBRYM dla tej grupy spo­łecz­nej, która może nie jest w sta­nie się obro­nić, ale też nie jest w żaden spo­sób wdzięczna tego co się im ofia­ruje. Ludzie bez­domni zatra­cają swoje war­to­ści, god­ność, honor… Nie wszy­scy, bo są i wyjątki jak wszę­dzie, ale w więk­szo­ści. I teraz jeśli ktoś pisze, że orga­ni­zo­wa­nie cze­go­kol­wiek dla bez­dom­nych wzbu­dza w nim złość, bo coś tam, to niech spró­buje być bez­dom­nym przez jakiś czas i się prze­kona czy miałby z tą pomocą jakiś pro­blem. Takie dywa­ga­cje, które autor tutaj upra­wia są pier­ni­cze­niem kogoś komu niczego nigdy nie brakuje.

    • Pan K.

      Nigdzie nie kwe­stio­nuję faktu, że jeśli pomoc fak­tycz­nie doj­dzie do skutku, to dla tych ludzi będzie zła, czy też będzie źle ode­brana przez tych ludzi.

      Masz rację, nie cier­pię głodu, stać mnie na różne przy­jem­no­ści — dzię­kuję za zain­te­re­so­wa­nie warun­kami mojego życia — może wła­śnie dla­tego jestem w sta­nie spoj­rzeć na tę kwe­stię od strony inten­cji i kon­tek­stu, w któ­rym „pomoc“ została zaoferowania.

      -1
  4. Paulina Szymańska

    Dla­czego już nie piszesz? madrzej.blogspot.com

  5. Midge

    Hi Beth. I don’t know if you could inrot­po­care pink clay into the pro­duct. You can incor­po­rate baking soda and bath salts and citric acid into the pro­duct, so you could pro­ba­bly incor­po­rate pink clay! Why would you want to incor­po­rate pink clay into the pro­duct? Just curious!