Wredna baba w reklamie

Stereotyp, który krzywdzi

fot. Luke Addison

Szlag mnie tra­fia, bo same sobie robi­cie pod górkę. Potem krzy­czy­cie, że jeste­ście dys­kry­mi­no­wane i w ogóle należą się Wam spe­cjalne względy. Dla­czego więc nie reagu­je­cie, gdy jeste­ście obrażane?

Poroz­ma­wiajmy o rekla­mie. Tak krótko i tre­ści­wie. Bo jest w niej coś, co dopro­wa­dza mnie do bia­łej gorączki.

Jeśli myślisz, że cho­dzi mi o epa­to­wa­nie cia­łem, jesteś w błę­dzie. Cechy przy­pi­sane naszym płciom sprze­dają pro­dukty i nie ma w tym nic złego — kobieca deli­kat­ność spo­wita w zwiewną sukienkę czy męska siła wbita w gustowny garnitur to fajny widok. Posłu­gi­wa­nie się atry­bu­tami koja­rzą­cymi się pozy­tyw­nie to dobre wyko­rzy­sta­nie dostęp­nych moż­li­wo­ści, a nie powód do oburzenia.

Gorzej, gdy na wierzch wyciągane są stereotypy. Spójrz­cie na film pod­lin­ko­wany na górze wpisu. Jest to reklama, która swego czasu leciała w tele­wi­zji. Nie jest jed­nak ważne, czy kam­pa­nia już się skoń­czyła, czy nadal trwa — prze­kaz tra­fił do ludzi.

Kobieta w oko­li­cach pięć­dzie­siątki prze­gląda sobie jakiś kata­log. Dzwo­nek do drzwi. Wpada druga babeczka i nastę­puje wysyp pretensji:

Już nie mogę, no znowu wypro­wa­dził mnie z rów­no­wagi i pew­nie do tego znowu nie będę mogła spać!

Moja pierw­sza myśl? Współ­czuję „jemu”. Bo jeśli człowiek robi awanturę i idzie do sąsiadki, to coś tu jest nie tak z komunikacją pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie wiem, czy facet (cho­ciaż mógłby to być nawet pies, który naro­bił na dywan, nikt nie mówi wprost kim jest „on”) nie posprzą­tał sta­rych skar­pe­tek, czy może leży zapity na środku pokoju. Widzę wrzask i pro­blem do roz­wią­za­nia roz­mową. A tu bach — medy­ka­ment do buzi i jest ślicznie.

Cudowny suple­ment diety uspo­kaja i spra­wia, że świat jest cud-miód. Widać to zresztą po tej pierw­szej babeczce, która prze­cież jest wylu­zo­wana jak hipis na Wood­stocku. Zresztą chyba ma cięż­kie życie, że musi brać tabletki, bo w pew­nym momen­cie dodaje:

A wiesz, jaki jest mój Andrzej.

Ona wie i ja też. „Twój Andrzej” zapewne jest bar­dzo nie­szczę­śliwy. Idź­cie do spe­cja­li­sty od związków.

Nie cho­dzi o to, że jestem prze­ciw­ni­kiem bra­nia środ­ków na uspo­ko­je­nie. Pro­blem jest tego rodzaju, że w co dru­giej rekla­mie takich pro­duk­tów kobieta przedstawiona jest jako stara, zrzędliwa flądra albo z mężczyzny robi się niezłego gnojka. Jedno i dru­gie roz­wią­za­nie jest krzywdzące.

Nie wiem do kogo się zwró­cić. Czy do osób, które pra­cują w rekla­mie, czy może bez­po­śred­nio do Cie­bie? Mówiąc „Ty” mam tu na myśli nie tylko kobietę w prze­dziale 20–30 lat, czyli głów­nych Odbior­ców mojego pisa­nia. Mam tu na myśli każ­dego, kogo ten pro­blem wku­rza, nawet facetów.

Bo z jednej strony to agencje wypuszczają takie buble, z drugiej - mało kto protestuje. Serio? Jak sieć tele­fo­niczna wypu­ściła reklamę z Polakiem-cwaniakiem sprze­da­ją­cym wadliwy towar, pod­nio­sło się larum. Naprawdę nie ma odpo­wied­nich orga­ni­za­cji, mają­cych jed­nak dużo więk­szą siłę prze­bi­cia niż poje­dyn­cze osoby, które mogłyby powie­dzieć „nie” przy tego typu spotach?

Rozu­miem, że jakoś trzeba sprze­dać pro­dukt, ale pro­szę, nie w taki spo­sób. Nie każda kobieta jest wredna i zła — wiele z nich zasłu­guje na podziw.

Zdję­cie na licen­cji: CC BY SA 2.0
AKTUALIZACJA: Opu­bli­ko­wa­łem drugi wpis na ten temat, gdzie poka­zuję nieco bar­dziej humo­ry­styczne podej­ście do całej sprawy:)

Leave a Reply

4 comments

  1. Sonia

    Dzię­kuję za ostat­nie zda­nie…:) miło wie­dzieć, że są faceci, któ­rzy jesz­cze w nas wie­rzą 😉
    Co do arty­kułu, zga­dzam się z prze­sła­niem i wiem co masz na myśli, ale takie reklamy były, są i zawsze będą…to jest kasa…świata nie zbawimy…

  2. Kate

    na podziw..? wystar­czy­łaby choć próba zrozumienia..

  3. Walkiria

    Pro­te­stujmy aktyw­nie. Czyli pro­te­stujmy mówiąc i pisząc oraz… nie kupujmy.
    Boj­ko­tujmy. Niech ich zaboli tam, gdzie mają swoją „duszę“.
    Ja już od jakie­goś czasu boj­ko­tuję firmę Profi, któ­rej reklamy są tak skraj­nie mizo­gi­ni­styczne i szo­wi­ni­styczne, że bar­dziej się nie da.
    Naigry­wa­nie się z prze­mocy wobec kobiet reklamą „Bo zupa była praw­dziwa“ czy hasełko “ Jesz­cze nie mia­łam tego w ustach“ — to wizy­tówki tej firmy.
    Mówię o tym innym i NIE KUPUJĘ.