Ubrana — nieubrana?

Nigdy nie myślałem, że będę wstydził się spojrzeć

fot. Tinou Bao

Oto histo­ria czło­wieka patrzą­cego na gołe tyłki… no prawie.

Z oka­zji wiel­kich upa­łów posta­no­wi­łem sko­rzy­stać z kli­ma­ty­za­cji. Tak się aku­rat zło­żyło, że w naj­bliż­szej oko­licy kli­ma­ty­zo­wany jest tylko budy­nek ZUS-u albo lokalny McDonald’s. Wybra­łem to dru­gie, bo do eme­ry­tury to mi jesz­cze jed­nak kawa­łek zostało.

Po zamó­wie­niu — bur­ger z fryt­kami, stan­dard — i zwro­cie czę­ści zamó­wie­nia do poprawki, wresz­cie można usiąść. I mnie trzasnęło.

Bo wła­śnie przede mną zmaterializowała się zawartość mojego starego folderu, co to dorośli wykonują fajne fikołki w pościeli i poza nią. Młode dziew­czyny były poubie­rane kropka w kropkę tak, jak te nie­szczę­sne nie­wia­sty, które trzeba podwieźć/nie mają czym zapła­cić za pizzę/chcą koniecz­nie dostać pracę… no wie­cie o co mi chodzi.

Głu­pio się poczu­łem na takie sko­ja­rze­nia. Ale wierz mi, drogi Czy­tel­niku, tak odkry­wa­ją­cych ubrań w miej­scu publicz­nym nie spo­tyka się czę­sto. Aż mi było dziw­nie patrzeć w tam­tym kierunku.

Nie byłem zresztą sam, U. sie­działa obok. I nie, nie dostałem po pysku za oglądanie się za innymi dziewczynami (chociaż może powinienem?). Na jej twa­rzy też widzia­łem takie samo zdziwienie.

Tro­chę poga­da­li­śmy na ten temat, że prze­cież jak tak można — odkryte brzu­chy, krót­kie spodenki tak przy­le­głe do poślad­ków, że czło­wiek widzi, jaką bie­li­znę ma (lub nie) ich wła­ści­cielka. Że prze­cież w taką pogodę to nosi się zwiewne sukienki, nawet kró­ciut­kie, one też pod­kre­ślają kształty, ale jed­no­cze­śnie nie są tak wyzy­wa­jące. W końcu mnie olśniło:

Matko! Mówimy jak sta­rzy ludzie…

Cóż, może fak­tycz­nie trzeba było iść do tego ZUS-u?

Zdję­cie na licen­cji CC BY 2.0 — w rze­czy­wi­sto­ści dziew­czyny były jesz­cze skrom­niej ubrane, ale daleko mi do papa­razzi polu­ją­cego na młode laski.

Leave a Reply

4 comments

  1. Only4Fun

    Byłam wczo­raj na mie­ście, po połu­dniu mia­łam takie typowo bab­skie spo­tka­nie, toteż chwilkę klap­nę­łam sobie na ryn­ko­wej ławeczce i obser­wo­wa­łam mija­jącą mnie lud­ność. Dobra-nie jestem szczu­pła w ogóle. Mam zbyt grube uda, tyłek aż nadto kobiecy, jesz­cze na doda­tek na moich nogach widać nie­este­tyczne żyłki, pajączki-po pro­stu nie mam warun­ków do cho­dze­nia w krót­kich spód­nicz­kach, szor­tach, wybie­ram nie­opięte tro­chę dłuż­sze, tak gdzieś do kolan,sukienki i spód­nicę, wyglą­dam kobieco i jakoś sobie radzę. Ale nie­które młode dziew­czyny prze­sa­dzają. Rozumiem-jest zgrabna, wytwor­nie szczu­pła noga, jest nie­duża, kształtna pupa, ale one nie potra­fią sty­lowo się ubrać. Ubie­rają takie spodenki, które rów­nie dobrze, gdyby nie dżin­sowy mate­riał, mogłyby robić za majty. Wycho­dzi im po pro­stu tyłek, cza­sem nawet nie­mal pół. Do tego naj­le­piej dobiorą jesz­cze jakąś bluzkę na ramiącz­kach i już czują się jak łanie, bo mają wszyst­kie swoje atuty pod­kre­ślone, wręcz wywa­lone. Ja rozu­miem cho­dzić tak na plaży, ale nie w środku mia­sta. Zero klasy, zero stylu. A prze­cież jak jest się zgrabną dziew­czynką, to nie powinno być żadnych pro­ble­mów z ładnym ubio­rem. Można ubrać krót­szą, dziew­częcą sukienkę, można ubrać nor­malne spodenki albo takie z wyso­kim sta­nem , retro, nie­od­kry­wa­jące pupy, można ubrać jakiś kom­bi­ne­zon dosto­so­wany na lato, roz­klo­szo­waną mini. Dziew­czyny o ide­al­nej figu­rze mają naprawdę mul­tum moż­li­wo­ści, ale coraz czę­ściej prze­ko­nuję się, że nasto­latki dosłow­nie mają na wszystko „wywalone“ :)

  2. ola

    Piękne rze­czy nie pro­szą o uwagę.… kie­dyś taki cytat rzu­cił mi się w oczy. Wydaje mi się ze bar­dzo trafny

  3. Magda

    To zabawne, że aku­rat teraz czy­tam ten arty­kuł, bo wła­śnie wczo­raj w pracy z dziew­czy­nami (pra­cuję z skle­pie z butami, głów­nie dam­skimi, także tro­chę tych kobiet się prze­wala w lokalu) o tym roz­ma­wia­łam. I doszłam do takiego samego wnio­sku. Co tak naprawdę jest taka dziew­czyna zaofe­ro­wać swo­jemu face­towi w łóżku, jak już wszystko poka­zała innym?

  4. elja

    A czego ocze­ki­wać ?
    Wycho­wy­wa­łam się w cza­sach w któ­rych oprócz zacho­wa­nia ubra­nie zdo­biło kobietę, sukienki, odpo­wied­nio dobrane dodatki, buty, włosy, paznok­cie, wszystko ze sobą współ­grało i two­rzyło jedną kobiecą całość, przy­kład szedł z góry, moja matka ma 6 sióstr, które sys­te­ma­tycz­nie wpa­dały na „sobot­nie ploty“, każda z nich tak samo piękna i elegancka…więc pytam…znów…czego ocze­ki­wać ? Skąd ma iść przy­kład ? Kie­dyś czasy były mniej wul­garne niż dziś, i kobiety mniej sta­wiały na goli­znę, bo ona koja­rzyła się z intym­no­ścią czyli tą sferą życia, którą dzie­liło się ze swoim part­ne­rem tuż po wie­czor­nym zga­sze­niu świa­tła.
    Skąd mają brać przy­kład dziew­czyny, któ­rych rodzice wpa­dli w „pogoń za pie­nią­dzem“ nie­jed­no­krot­nie nie z wła­snej woli a po pro­stu ze zwy­kłej koniecz­no­ści, więc kto wycho­wuje takie dzieci, które cały czas są pozo­sta­wione same sobie ? Telewizja…telewizja w któ­rej znaj­dziesz dziś wszystko czego tylko zapra­gniesz, to ten przy­kład dla tych wszyst­kich mło­dych dziew­cząt.
    Mnie nie jest wstyd patrzeć, mnie oso­bi­ście jest ich szkoda, wielka szkoda, że tak wielu rze­czy nie wie­dzą bo nie mają po pro­stu skąd wie­dzieć, szkoda, że tak wiele z nich kreuje się na „gwiazdy“ świe­cące biu­stem i poślad­kami w więk­szo­ści fil­mów czy dzi­siej­szych tele­dy­skach…
    I wierz­cie mi…moje czasy nie były wcale tak dawno…lata 90′ , mia­łam to szczę­ście, że ota­czali mnie mądrzy ludzie.