Takie mamy przepisy

Zamiast choroby, zabija biurokracja

Od zawsze boję się nowo­two­rów. Nie dla­tego, że rak to od razu wyrok, a dla­tego, że pol­ska służba zdro­wia nie jest przy­go­to­wana do lecze­nia pacjen­tów, któ­rzy wycho­dzą cho­ciaż odro­binę poza utarte schematy.

Ten wpis będzie emo­cjo­nalny. Bo szlag mnie tra­fia, gdy widzę takie sytu­acje, jak ta opi­sy­wana przez dzien­ni­karkę TTV. 14-letni Michał ma pecha, bo jest wyjątkowy. Oberwało mu się nowotworem jelita, który standardowo atakuje tylko dorosłych. Lekarz wypo­wia­da­jący się w mate­riale przy­znaje, że nie tylko w Pol­sce brak zare­je­stro­wa­nych do tej pory podob­nych przy­pad­ków, ale także nie można zna­leźć nic na ten temat w lite­ra­tu­rze świa­to­wej. Jed­nak leczyć trzeba. Tylko kasy brak na odpo­wied­nie lekarstwa.

Pań­stwo pol­skie poka­zuje środ­kowy palec i mówi, że pie­nię­dzy nie da, bo młody jest za młody. 18 lat? Jasne, bierz tabletki! 14 lat? Beata Szcze­pa­nek ze Świę­to­krzy­skiego Oddziału Naro­do­wego Fun­du­szu Zdro­wia mówi we wspo­mi­na­nym mate­riale:

Gdy­by­śmy sfi­nan­so­wali lecze­nie, zła­ma­li­by­śmy dwie ustawy i za to jest odpo­wie­dzial­ność karna.

Nie wiem, jakimi narzę­dziami dys­po­nuje NFZ, żeby cokol­wiek tutaj zmie­nić, I czy dys­po­nuje jaki­miś w ogóle. Prawdą jest jed­nak fakt, że ta instytucja jedynie działa według ustalonych gdzie indziej przepisów. Gdzie indziej, czyli w Warszawie.

Pro­blem leży w tym, że chcąc w prze­pi­sach zamknąć wszystko, co tylko do zamknię­cia jest moż­liwe, zamykamy dla Michała i jemu podobnych drogi mogące poprawić ich jakość życia albo nawet cał­ko­wi­cie wyleczyć.

- Kiedy jest naj­go­rzej? — pyta chłopca autorka mate­riału.
– Kiedy… liczysz na coś, a dowia­du­jesz się coś innego.

Dla­tego wła­śnie się boję. Nawet nie o sie­bie, a o swo­ich bli­skich i zna­jo­mych. Że kiedyś będziemy na coś liczyli, a NFZ odpowie „za to jest odpowiedzialność karna”. Wtedy sobie wszy­scy, po cichu, po kolei… poumieramy.

Epi­log tej histo­rii ma jed­nak pewien jasny punkt — lek za darmo przekazał jego producent. Koszt mie­sięcz­nej kura­cji to około 6 tysięcy złotych.

Leave a Reply

7 comments

  1. Gosia

    Sama pra­cuje w służ­bie zdro­wia, i za prze­pro­sze­niem szlag mnie tra­fia jak biu­ro­kra­cja blo­kuje chęć lecze­nia pacjenta…

    • Pan K.

      Pacjen­cie, nie cho­ruj, bo i tak nie wyle­czymy — papierki nie pozwolą.

  2. Sylwia P.

    Smutne. A nie ma odpo­wie­dzial­no­ści kar­nej za uchy­la­nie się od pomocy lekar­skiej? wiem, że to nie uchy­la­nie się…ale to są jakieś absurdy. Powinno zro­bić się wszystko by pomóc. Zmie­nić prawo. ech…

    • Pan K.

      Tylko, że tutaj leka­rze nie uchy­lają się od pomocy, tutaj NFZ nie chce zapła­cić. Leka­rze chęt­nie by pomagali

  3. Mada

    W tema­cie walki z nowo­two­rem pole­cam przy­bli­żyć sobie histo­rie Mał­gosi Brau­nek oraz fun­da­cji Bądź.
    W Pol­sce „leczy się organy, a nie całego człowieka…“.

  4. Dotee

    Za NFZ odpo­wie­dzial­ność karna, za ole­jek konopny odpo­wie­dzial­ność karna. Nie­długo przy­ślą grzywnę za to, że padłam mar­twa w ocze­ki­wa­niu na pomoc.

  5. świntuch

    I będzie jesz­cze gorzej. Szkoda pacjen­tów i szkoda leka­rzy, zwłasz­cza tych z praw­dzi­wego zdarzenia.