Stop gwałtom, start kłótniom

O wypaczaniu szczytnej idei słów kilka

fot. Will Pharma

W Pol­sce jeste­śmy w sta­nie zepsuć wszystko. Tym razem do pia­chu powoli idzie pozy­tywny wydźwięk akcji, która począt­kowo miała być pro­te­stem prze­ciwko gwał­towi. Bo gdzieś zabra­kło konsekwecji.

Od jakie­goś czasu na Twoim ekra­nie mogli się poja­wiać faceci ubrani w spód­nice. Tra­fili już nawet do tele­wi­zji, więc pew­nie wiesz, o czym chcę w tym tek­ście napi­sać: pro­te­ście pro­te­stu prze­ciwko myśle­niu, że jaki­kol­wiek, nawet ten naj­bar­dziej wyzy­wa­jący ubiór jest „zapro­sze­niem do gwałtu”. W skrócie: to nie sukienka czy makijaż są winne, a gwałciciel. Geneza wyda­rze­nia ma swoje źródło w Tur­cji, gdzie punk­tem zapal­nym była próba gwałtu i mor­der­stwo 20-letniej stu­dentki przez kie­rowcę auto­busu. W kon­se­kwen­cji odbyła się mani­fe­sta­cja męż­czyzn ubra­nych w spód­nice, wła­śnie w ramach pro­te­stu i soli­da­ry­zo­wa­nia się z ofia­rami takich sytuacji.

Akcja ma swój ciąg dal­szy w Inter­ne­cie. Z racji tego, że prze­wija się w naprawdę wielu miej­scach, zwięk­sza świa­do­mość spo­łeczną ist­nie­ją­cego pro­blemu, ale jak to wśród Pola­ków bywa, zaczy­nają się przepychanki.

Naj­bar­dziej wyra­zi­stym ich wyra­zem była próba przy­łą­cze­nia się do pol­skiej edy­cji wyda­rze­nia przez drag queen Char­lotte. I tu zaczęły się schody, bo prywatnie Charlotte ma na imię Daniel, a jego kobieca kreacja to nie jednorazowy sytuacja a rzecz nor­malna. Zdję­cie zostało wrzu­cone na pro­fil akcji i… znik­nęło, szybko usu­nięte przez orga­ni­za­to­rów całego przed­się­wzię­cia. To wtedy zaczęły się kłótnie.

No bo jak to, dys­kry­mi­no­wać? Musisz być w 100% wpi­sany w utarty sche­mat męż­czy­zny, żeby móc zapro­te­sto­wać prze­ciwko gwał­towi? Zacy­tuję Mate­usza Kijow­skiego, jed­nego z koordynatorów:

(…) Mamy swój prze­kaz i będziemy go pil­no­wać nie­za­leż­nie od tego, co kto nam będzie zarzu­cał i co nam będzie chciał wma­wiać. Pisa­łem do Panów, żeby pil­no­wali, żeby nie posu­wali się w kie­runku prze­bie­ra­nia czy sty­li­za­cji już wcze­śniej. Że akcja polega na tym, że ste­reo­ty­powy męż­czy­zna zakłada spód­nicę. Daniel jako Drag Queen nie pasuje do tego wzoru. jak założy męski strój, będzie miał męską fry­zurę, buty itp. a zamiast spodni założy spód­nicę, to takie zdję­cie opu­bli­ku­jemy w gale­rii. Wtedy, kiedy będzie ono paso­wało do opisu, że męż­czy­zna zakłada spód­nicę. Na razie to jest zdję­cie męż­czy­zna prze­brał się. To nie jest nasza akcja. (…)

NA MARGINESIE:


    To nie jest tak, że dla mnie femi­nizm ozna­cza z auto­matu zło. Prze­czy­taj tekst, który pod­lin­ko­wa­łem na końcu tego wpisu, jeśli chcesz dowie­dzieć się wię­cej, co sądzę o rów­no­ści płci. Jest tam także komen­tarz przy­wo­ła­nej w tek­ście zna­jo­mej.

Moja zna­joma, zwią­zana z ruchami LGBT, stwier­dziła, że orga­ni­za­to­rzy to chyba na głowę upa­dli. Póź­niej zaczęła narze­kać na patriar­chalne trak­to­wa­nie świata przez ludzi i dorzu­ciła wszyst­kie złe rze­czy, które femi­nistka może powie­dzieć o mojej płci. Wiesz, cho­dzi o te pier­doły, po któ­rych ze smut­kiem prze­sta­jesz słu­chać dru­giej osoby i cze­kasz aż będzie można nor­mal­nie znowu porozmawiać.

Świat nie jest jed­nak czarno-biały. Wła­śnie wszel­kie odchyły od naj­bar­dziej utar­tych sche­ma­tów spra­wiają, ze przechodzimy przez wszystkie kolory szarości - czy też różnorodnej tęczy, jak kto woli. Nego­wa­nie ist­nie­nia innej opcji niż hete­ro­sek­su­alizm to w naj­lep­szym przy­padku igno­ran­cja, w naj­gor­szym — zwy­kła nienawiść.

Jed­nak rozumiem koordynatorów, im zależy na jak najbardziej klarownym przekazie, wpi­sa­nym w pewien sche­mat: facet w spód­nicy. Drag queen to już jest kre­acja arty­styczna, do któ­rej dam­ski ubiór jest przy­pi­sany na stałe. A tutaj cho­dzi o mocny kon­trast. To tak, jakby zało­żyć szkocki kilt i pod­łą­czyć się pod akcję… Prawda? I tu poja­wia się problem.

fot. zdjęcia na profilu wydarzenia Razem przeciw kulturze gwałtu / https://www.facebook.com/events/768079329980388/źródło: zdjęcia na pro­filu wyda­rze­nia Razem prze­ciw kul­tu­rze gwałtu

Bo taka foto­gra­fia ist­nieje. Ist­nieją też zdję­cia robione na impre­zach czy w cza­sach stu­denc­kich. One już na stro­nie wyda­rze­nia pozo­stały i jakoś nikt nie zamie­rza ich usu­nąć, bo niby „wzmac­niają prze­kaz”. Moje pyta­nia doty­czące tej kwe­stii zostały zbyte lakonicznym:

Robimy co możemy. Pro­sił­bym o wska­za­nie które zdję­cia Pana zda­niem nie pasują do tej akcji.

Zacy­tuję inny frag­ment wypo­wie­dzi Mate­usza Kijowskiego:

Zdję­cie ma poka­zy­wać, że facet popiera akcję z jej nazwą i hasłem, a nie że chce zapre­zen­to­wać sie­bie. Facet [Daniel jako drag queen — dop. K.] jest akto­rem, który rekla­muje ideę, a nie cele­brytą, który wspiera swój wła­sny wizerunek.

I znowu — trudno się pod takimi sło­wami nie pod­pi­sać, a z drugiej strony mamy fotografie w zbroi czy zdjęcia z piwem robione przy okazji jakichś zlotów. I te wszyst­kie obrazki są na ofi­cjal­nej stro­nie wyda­rze­nia. Więc z całym sza­cun­kiem, co komu prze­szka­dza męż­czy­zna w kre­acji arty­stycz­nej, który pod swoim imie­niem i nazwi­skiem publi­kuje sel­fie z wyraź­nym popar­ciem dla akcji?

Brak kon­se­kwen­cji widać też w mode­ra­cji komen­ta­rzy. Zadam Ci pyta­nie — czy pod zdję­ciem nawią­zu­ją­cym do pro­te­stu prze­ciwko gwał­tom powinna się zna­leźć poniż­sza wypowiedź:

Ty wkła­da­jąc spodnie zapra­szasz do gwałtu.

Nie podej­rze­wam niczy­jej złej woli — ot, ktoś chlap­nął ozo­rem raz za dużo, nie pomy­ślał… Ale takie coś powinno znik­nąć. Nie­stety ten i inne komen­ta­rze pozo­stają. Nie jestem pierw­szą osobą, która zwró­ciła na to uwagę. Fakt fak­tem, że organizatorzy publikowali prośby, żeby się nie zagalopowywać, jed­nak nie prze­kła­dało to się jaką­kol­wiek mode­ra­cję w tej kwe­stii. Bo nawet jakby chcieli, to nie byliby w sta­nie zapa­no­wać nad wszystkim.

Gdy wokół idei zbiera się wielu ludzi, któ­rzy nie zawsze mają ide­alne wyczu­cie, zaczną się pewne odchyły od pier­wot­nych zało­żeń. Świat nie jest czarno-biały, zły-dobry, męski-niemęski. Ale jeśli orga­ni­za­to­rzy chcą, żeby ich akcja taka była, powinni to powie­dzieć raz i póź­niej tego pil­no­wać. Bo z protestu przeciwko gwałtowi wychodzi dyskusja o równości poglądów. To tak, jak­bym tu wplą­tał swój tekst o rów­no­upraw­nie­niu. On ma swoje miej­sce w innym miej­scu na blogu. Nie ma co roz­my­dlać pew­nych rzeczy.

KOMENTARZ Agnieszki Goroń­skiej:goronska


Bycie femi­nistką w obli­czu takiej akcji, to zawsze ogromny psy­chiczny dyso­nans. Powstrzy­majmy kul­turę gwałtu — świetny pomysł! Kto chciałby być zgwał­cony albo mieć zgwał­coną bli­ską kobietę?
Schody zaczy­nają się potem. Czu­jemy się nie­swojo, kiedy nikt nas nie pyta o zda­nie. Wyobraź­cie sobie, że o dopusz­czal­nych kolo­rach wło­sów i fry­zu­rach decy­duje kon­sor­cium zło­żone z łysych. Wśród orga­ni­za­to­rów akcji nie ma kobiet, ich głos w dys­ku­sji nie jest uwzględ­niany (to głow­nie kobiety awan­tu­ro­wały się wręcz o pozo­sta­wie­nie zdję­cia Daniela na stro­nie akcji), dodat­kowo komen­ta­rze męż­czyzn na temat gwałtu są w wielu wąt­kach żenu­jące, jeśli nie obraź­liwe.
Jeden ze zna­jo­mych spy­tał mnie, czy ja sobie zdaję sprawę, jak daleko poza jego strefą kom­fortu było publiczne poka­za­nie się w spód­nicy. Chciało mi się pła­kać, opo­wie­dzia­łam o swo­ich (i nie tylko) doświad­cze­niach z kul­turą gwałtu. Jego do zdję­cia nikt nie zmu­szał, do gwałtu — zmu­szona jest każda osoba doświad­cza­jąca go. Gwa­ran­tuję, że to leży daleko dalej poza strefą kom­fortu niż poka­za­nie się w ubra­niu odbie­ra­nym jako obcia­chowe.
Co mamy robić? Chcia­ła­bym wie­dzieć. Mam nadzieję, że wasze komen­ta­rze pod tek­stem Pana K. pomogą nam wypra­co­wać nowe per­spek­tywy, oby wspólne dla obu stron barykady.

Bo pomysł jest świetny. Warto go popierać.

‪#‎Stop­Gwal­tom‬ ‪#‎Stop­Prze­mocy‬ ‪#‎HeFor­She‬ ‪#‎ozgecanicinminietekgiy‬

Zdję­cie tytu­łowe na licen­cji: CC BY 2.0