Randka z niepasującą

www.radzesobie.pl Pan K. fot. Kyle Marquardt

Ludzie na por­ta­lach rand­ko­wych potra­fią być naprawdę różni. Ale tylko raz w życiu spo­tka­łem kogoś, kto był ode mnie cał­ko­wi­cie inny.

Pomy­śla­łem, że podzielę się z Wami pewną histo­rią. Nie dla­tego, że moim celem jest chwa­le­nie się pod­bo­jami miło­snymi, bar­dziej cho­dzi o nie­zwy­kłość tego, co mnie spotkało.

Cza­sami tak jakoś jest, że kogoś nie lubimy już od pierw­szego wej­rze­nia. Wie­cie — wystar­czy jedno spoj­rze­nie, słowo albo gest i już jeży nam się skóra na karku i to wcale nie od pod­nie­ce­nia. Tutaj tak nie było.

Pozna­li­śmy się przez Inter­net. Blondynka o ciepłym spojrzeniu, drobna, uśmiechnięta, jed­nym sło­wem „fajna”, warto było się zain­te­re­so­wać. Zwy­kle, gdy jestem aku­rat sin­glem, akty­wuję konto na por­ta­lach rand­ko­wych — nie widzę nic złego w takim poszu­ki­wa­niu sym­pa­tii, o czym zresztą powstał nie­je­den tekst na blogu — tym razem jed­nak spa­ro­wało nas nieco za późno.

Aku­rat pozna­łem kogoś innego, a że inter­ne­towa zna­jo­mość była na eta­pie bar­dzo nie­zo­bo­wią­zu­ją­cych wia­do­mo­ści o wszyst­kim i o niczym, posta­no­wi­łem ją uciąć. Daleko mi od faceta, który cią­gnie kilka srok za ogon, a jed­no­cze­śnie pisa­łem też, że brzy­dzę się takimi męż­czy­znami, zni­ka­ją­cymi bez słowa wyja­śnie­nia, więc napi­sa­łem wia­do­mość, że jest mi przy­kro, ale aku­rat los nas w takim nie­far­tow­nym momen­cie sobie przed­sta­wił… no trzeba było koń­czyć, żeby być fair wobec tej real­nej osoby. Sprawa przycichła.

Po paru mie­sią­cach oka­zało się jed­nak, że chyba doko­na­łem złego wyboru, bo moja druga zna­jo­mość zakoń­czyła się dość nie­przy­jem­nie. Pomy­śla­łem sobie wtedy: „Co mi szkodzi napisać znowu? Może aku­rat jesz­cze ma aktywne konto”. I miała.

Zdzi­wi­łem się, że odpo­wie­działa. W końcu mogła spoj­rzeć na to tak, że potrak­to­wa­łem ją jako opcję zapa­sową, taką bramkę numer dwa albo wyj­ście awa­ryjne. Tu jed­nak było podej­ście na peł­nym luzie i ze zro­zu­mie­niem. Moja wcze­śniej­sza szcze­rość chyba jed­nak się opła­cała, z jej punktu widze­nia byłem po pro­stu uczciwy.

Parę wia­do­mo­ści, kilka miłych słó­wek i w końcu spotkanie - pierwsze, drugie, trzecie - jakaś kolacja, kino. Wie­dzia­łem, że na mojej dro­dze sta­nęła osoba sym­pa­tyczna, poukła­dana i inte­li­gentna, w wol­nych chwi­lach czy­tała anglo­ję­zyczne kry­mi­nały w ory­gi­nal­nych wyda­niach, lubiąca zwie­rzęta, podróże i w ogóle: teo­re­tycz­nie cud, miód i orzeszki. Teoretycznie.

Bo tu wła­śnie wycho­dziły te róż­nice. Nasza rozmowa wyglądała jak spotkanie prawosławia z katolicyzmem. Niby oboje mie­li­śmy podobne cele życiowe, war­to­ści i gene­ral­nie do sie­bie paso­wa­li­śmy, a jed­nak byli­śmy tak bar­dzo inni. Przy­kłady? Pro­szę bar­dzo: kino — ja dra­maty, oby­cza­jowe, głup­ko­wate kome­die, ona filmy akcji, kry­mi­nalne, sci-fi; godziny czu­wa­nia — 22 to dla niej pora snu, żeby móc rano wstać, ja two­rzę ten wpis o 5 rano, za to lubię dłu­żej pospać; wybór miej­sca na spo­tka­nie — ona pre­fe­ruje cukier­nię, ja jakieś bistro lub restaurację.

Mógł­bym tak długo, naprawdę. Wspo­mnę jesz­cze tylko o tym, że pra­wie nie uży­wała komórki, co teo­re­tycz­nie nie byłoby takie naj­gor­sze, patrząc na moją nie­chęć do osób korzy­sta­ją­cych z nich nagmin­nie, jed­nak mocno utrud­niało jaki­kol­wiek kon­takt. Podobna sytu­acja była z Inter­ne­tem, wcho­dziła raz na kilka dni. Uświa­do­mi­łem sobie wtedy, jak mogły wyglą­dać zaloty naszych dziad­ków, któ­rzy nie mieli dostępu do tech­no­lo­gii XXI wieku. Ależ oni mieli przekichane.

Nasze ostat­nie spo­tka­nie w kinie zostało prze­rwane w pew­nym momen­cie krót­kim dialogiem:

- Zauwa­ży­łaś, że my się cał­ko­wi­cie róż­nimy?
– Zauważyłam.

Potem szcze­rze poroz­ma­wia­li­śmy. Poszli­śmy jesz­cze na kola­cję i odsta­wi­łem ją do domu Mam wra­że­nie, że moją blon­dynkę roz­wój naszej zna­jo­mo­ści zasko­czył tak samo jak mnie.

Bo wie­cie, nieczęsto spotyka się osobę, która pasuje do nas tylko w teorii, nato­miast w prak­tyce zawsze roz­mi­jaja się o te parę słów.

Jestem cie­kawy czy sobie kogoś zna­la­zła. A może by tak zapy­tać? E, chyba nie…

Zdję­cie na licen­cji: CC BY-NC-SA 2.0
Autor obrazu: Kyle Marquardt

Leave a Reply

44 comments

  1. Olaa

    Pozna­łam faceta, w któ­rym byłam szcze­rze zako­chana, pró­bo­wa­łam uda­wać, że wcale nie jest tak, że tylko w teo­rii do sie­bie pasu­jemy, ale musia­łam spa­so­wać– naj­gor­sze roz­sta­nie w moim życiu …

    Napisz od niej, dowiedz się. Zoba­czysz, czy moż­liwe, żeby mogła po pro­stu kogoś zna­leźć, skoro tak daleko jej do tech­no­lo­gii, gdzie o dziwo szu­kała. Zrób to Panie K. !

    • Pan K.

      Napi­sał­bym bar­dziej z cie­ka­wo­ści, ale chyba nie ma sensu — to jest zamknięta zna­jo­mość, rzadko mi się to zda­rza, ale są takie momenty, gdzie drogi ludzi się scho­dzą na chwilę i roz­cho­dzą już na zawsze. Po za tym po co odna­wiać kon­takt z osobą, z którą miało się tak mało wspólnego?

      • Olaa

        Wła­śnie dla zaspo­ko­je­nia cie­ka­wo­ści Panie K., po to, żeby wie­dzieć i nie myśleć.

        Gdy­bym tylko miała odwagę sama napi­sa­ła­bym z czy­stej cie­ka­wo­ści do tego opi­sa­nego wyżej …

  2. Sonia

    Nie­stety nie­któ­rych rze­czy nie da się przeskoczyć…Nic na siłę — tak myślę. Na wszystko przyj­dzie pora. Z dnia na dzień życie zaska­kuje nas tyloma nie­prze­wi­dzia­nymi sytu­acjami, cza­sem nie jest łatwo „ogar­nąć życie“ i myślę, że teraz, te może drobne róż­niące dwie osoby szcze­góły, w przy­szło­ści mogłyby się prze­ro­dzić w jeden wielki pro­blem, który z dnia na dzień zmia­tałby to, co tej pory udało się zbudować…

    • Pan K.

      Prze­ra­bia­łem już takie „szcze­góły prze­ra­dza­jące się w pro­blem“, fak­tycz­nie nic fajnego

  3. świntuch

    Zawsze jest tro­chę tak,że albo coś iskrzy,albo nie. Jeżeli cho­dzi o „nie­do­pa­so­wa­nie“. Niby przy­cią­gają się prze­ci­wień­stwa, ale udo­wod­nione jest, że naj­więk­sze szanse prze­trwa­nia mają pary o podob­nych zainteresowaniach,gustach i celach życio­wych. Cho­ciaż cza­sem jest tak, że spo­ty­kasz osobą „dopa­so­waną“ i miał­byś z nią o czym roz­ma­wiać przez całe życie, słu­cha­cie tej samej muzyki etc…a ona jed­nak Cię nie chce. Róż­nie i prze­róż­nie. Uwa­żam, że dobrze zro­bi­łeś pisząc do niej znów, skoro z tamtą nie wyszło. Przy­naj­mniej spraw­dzi­łeś i niczego nie będziesz żało­wał. Nie czuła się źle będąc „opcją awa­ryjną“ gdyż nie oszu­kujmy czę­sto w życiu te nasze „opcje awa­ryjne“ wycho­dzą nam na dobre. Nie tylko w kwe­stii związ­ków. Jeste­śmy TYLKO ludźmi i nigdy nie jeste­śmy w sta­nie prze­wi­dzieć czym nas ktoś zasko­czy. Cza­sem wydaje Ci się, że z kimś Ci się nie ułoży, a los na siłę splata Wasze ścieżki i oka­zuję się, że jeste­ście dla sie­bie stwo­rzeni. Ja tro­chę wie­rzę w przeznaczenie 😉

  4. Sylweczka

    Jak miło prze­czy­tać o tym, że spo­tka­nia dwóch nie­pa­su­ją­cych do sie­bie osób można w tak miły spo­sób zakoń­czyć…:) Ja tyle szczę­ścia nie mia­łam. Na por­ta­lach rand­ko­wych szczę­ścia nie ma. Albo może nie jestem nor­malna– to też w sumie jest możliwe.

    • Martyna

      Nigdy nie korzy­sta­łam z por­tali typowo rand­ko­wych, jed­nak całe życie pozna­wa­łam (i poznaję wciąż) ludzi na cza­tach, forach inter­ne­to­wych etc.. i.. nigdy źle nie tra­fi­łam. Jasne, zda­rzają się palanci, ale wtedy od razu wiesz i nie cze­kasz na cud– teo­re­tycz­nie nie powin­naś nawet zaczy­nać roz­mowy, jeśli masz moż­li­wość wylo­go­wa­nia się. Ja z ręką na sercu, mogę powie­dzieć, że pozna­łam wielu war­to­ścio­wych ludzi (pozor­nie dopa­so­wa­nych, ale jed­nak COŚ, lub kon­kret­nie dopasowanych,z któ­rymi prze­ży­łam piękne chwile). Zna­jo­mo­ści, jeśli już zakoń­czone, zawsze po pro­stu gdzieś sobie umie­rały natu­ral­nie. Tak, że żadna ze stron nie miała i nie ma żalu o zacho­wa­nie dru­giej osoby w momen­cie „roz­sta­nia“.
      To nie magia por­tali rand­ko­wych, a kwe­stia wybra­nia tego odpo­wied­niego czło­wieka do roz­mowy. Na początku już raczej każdy zdaje sobie sprawę z tego, co może wyjść z danej zna­jo­mo­ści.
      Spo­tka­nie, dru­gie, trze­cie, roz­mowy do rana, bli­skość emo­cjo­nalna.. i cza­sami te kilka drob­nych, pro­za­icz­nych z pozoru, róż­nic.. boom. Koniec :)

      • Sylweczka

        Wła­śnie. Jest chyba spora róż­nica mię­dzy pozna­niem kogoś na typowo rand­ko­wym por­talu a na forum. Teraz tak wła­śnie po Twoim poście uświa­do­mi­łam sobie, że z wszyst­kimi ludźmi pozna­nymi w innym miej­scu niż por­tal rand­kowy nadal mam sym­pa­tyczny kon­takt. Kwe­stia jest chyba podej­ścia. Na por­talu rand­ko­wym szu­ka­łam faceta i patrzy­łam na niego tylko przez pry­zmat związku. Wia­domo, bywali palanci i „wylo­guj“. Jed­nak z kil­koma spo­tkań było zde­cy­do­wa­nie wię­cej. Zawsze koń­czyło się wszystko dziw­nie i bar­dzo przy­kro. Ale to nie jest reguła. Pro­blem może tkwić we mnie, nie koniecz­nie w męż­czy­znach pozna­nych przez inter­net. Dużo się nauczy­łam i o sobie dowie­dzia­łam. Były wszyst­kie pro­file rand­kowe choćby tego warte.

        • Wjerka

          I tu też się zga­dzam. Nowe sytu­acje zawsze pozwa­lają nam lepiej poznać samych sie­bie. I to jest bar­dzo war­to­ściowe.
          Ale bio­rąc pod uwagę wła­ściwe prze­zna­cze­nie tych por­tali, to jed­nak nie są one chyba roz­wią­za­niem na dłużej .…

        • Martyna

          Ja też po swoim komen­ta­rzu zasta­no­wi­łam się głę­biej nad tym. Ale (!) bio­rąc pod uwagę moje ostat­nie doświad­cze­nia.. i korzy­sta­nie z popu­lar­nej apli­ka­cji Tin­der (można zało­żyć, że to por­tal rand­kowy, ale bez moż­li­wo­ści okre­śle­nia więk­szych pre­fe­ren­cji, oce­niamy kogoś jedy­nie po kilku zdję­ciach, ewen­tu­al­nym krót­kim opi­sie i wspól­nych zain­te­re­so­wa­niach z face­bo­oka, które apli­ka­cja wyświe­tla).. hm, tutaj też pozna­łam kilka cie­ka­wych osób, wszyst­kie zna­jo­mo­ści, które nie wyszły poza apli­ka­cję, umarły po kilku tygo­dniach. Jeśli ktoś popro­sił mnie o inny kon­takt, lub ja to zro­bi­łam, zna­jo­mość jest utrzy­mana. Z jedną osobą się nawet spo­tka­łam. I koniec koń­ców, to pozy­tywne doświad­cze­nie. Wła­śnie Ten Pan Dopa­so­wany Ide­al­nie. Tylko jak zwy­kle COŚ. (: odle­głość, czas, praca. Ale przede wszyst­kim podej­ście do związ­ków. Ja boję się zaan­ga­żo­wać w kolejną zna­jo­mość, a on twier­dzi, że lepiej dla mnie gdy­bym nigdy go nie poznała. Zawsze uwa­ża­łam to za czcze gada­nie, jakieś prze­chwa­la­nie.. a co jeśli rze­czy­wi­ście tak jest i on jest po pro­stu dra­niem, który pomimo ewi­dent­nej chęci kon­taktu ze mną, utrzy­ma­nia tej rela­cji.. i tak się nie zaan­ga­żuje i w naj­mniej odpo­wied­nim momen­cie znik­nie?
          Czy nie lepiej być o krok przed nim? Nie anga­żo­wać się, wyco­fać zanim przyj­dzie uczu­cie i wspo­mi­nać z uśmie­chem na ustach?
          Życie jest pokrę­cone i płata nam figle na każ­dym kroku. Bądź czło­wieku mądry. Wybór tra­giczny, czego nie zro­bisz i tak będziesz żałował (:

          • Sylweczka

            Odle­glość, czas, praca… Zasta­na­wia­łam się zawsze czy to praw­dziwe powody czy naj­prost­sze w świe­cie wymówki. Obsta­wiam bar­dziej to dru­gie. Oczy­wi­ście, że lepiej być krok przed. Uwa­żam tak po mojej ostat­niej rela­cji, którą opi­sa­łaś wprost ide­al­nie… ;D „pomimo ewi­dent­nej chęci kon­taktu ze mną, utrzy­ma­nia tej rela­cji.. i tak się nie zaan­ga­żuje i w naj­mniej odpo­wied­nim momen­cie znik­nie?„
            Dokład­nie tak było ahhh.…;D A prze­cież byłam naj­cu­dow­niej­szą kobietą na świecie.…;D

    • Pan K.

      Jest szczę­ście Syl­weczko — po pro­stu nie trafiłaś :)

      • Sylweczka

        I już nie spró­buje tra­fiać ;P

  5. Wjerka

    Mia­łam kie­dyś coś podob­nego. Teo­re­tycz­nie pra­wie iden­tyczne poglądy, w prak­tyce totalna róż­no­rod­ność– inny rodzaj lubia­nej muzyki, jedno pre­fe­ro­wało teatr kla­styczny, dru­gie współ­cze­sny, jedno z bestro­skim ocie­ra­ją­cym się o lekką igno­ran­cję podej­ściem do małych spraw codzien­nego zycia, dru­gie sztywno trzy­ma­jace się pew­nych zasad. Wszystko zaczęło wycho­dzić wła­śnie w prak­tyce. Nie dało się tak. Kie­dyś uwa­ża­łam, że tak błahe sprawy nie mają zna­cze­nia w związku. Powoli zmie­niam zda­nie; musi być cho­ciaż jakiś malutki zakres wspól­nych upodo­bań i duża tole­ran­cja obu stron, przy rów­no­cze­snym ela­stycz­nym podej­ściu do pre­fe­ren­cji prze­ja­wia­nych przez part­nera. Z dru­giej strony mozliwe, ze to wszystko to nie ma zna­cze­nia jeśli jest to uczu­cie praw­dziwe i bar­dzo mocne– jeśli jest to miłosć w 100%. Ale czy coś takiego ma miej­sce w realu? Albo czy może zaist­nieć od samego poczatku zna­jo­mo­ści? Mam pewne wątpliwości.

    Czy zapy­tać?“- to pew­nie pyta­nie reto­ryczne i Ty naj­le­piej znasz na nie odpo­wiedź. Ja bym chyba odpu­ściła. Skoro oboje mie­li­ście odczu­cie, że nic z tego, to pew­nie nic z tego. Gdy­byś zapy­tał moż­liwe, że na nowo obu­dzi­łaby się jakaś nadzieja– że może chcie­liś­by­ście pró­bo­ewać jesz­cze raz.… Nie wiem, nie wiem czy warto … Może lepiej sku­pić się na tym, co jesz­cze dobrego czeka na Cie­bie i na nią .…

    • świntuch

      Hmm…fakt z tego co napi­sał Pan.K to bar­dzo skraj­nie „niedopasowani“.

    • Pan K.

      Tutaj nawet nikt nie pró­bo­wał :) To było parę spo­tkań i tyle. Ot, nie zaiskrzyło.

      • Roxanna

        Thn»Æ°£ág Đế là cái Thiện ở trong trái tim nhân hậu của từng bạn đọc blog CCT Ä‘ang đồng cảm vá»›i gia đình bé Huyền

    • Deandra

      Hei armas elaine!Vai teko­pyhää on aja­tella että van­hem­milla on vastuu ja &#21Ã1;l2ƒÂ¤päläpä≶. Aika jännästi aja­teltu, kun niinhän se asia on! Nime­no­maan van­hem­milla ja var­sin­kin vastuu!!Ja aika kapea täytyy kat­son­ta­kan­tasi olla, kun alussa ole­van tari­nan pornn kal­ta­iseksi luokittelet.Hyvä Femme, jatka ihme­essä samaan malliin.

  6. W.

    Bar­dzo podzi­wiam Twoją szcze­rość i jed­no­cze­śnie ogrom­nie żałuję, iż czło­wiek, któ­rego pozna­łam pra­wie rok temu nie zebrał się na taką odwagę, by jasno przed­sta­wić mi, że jestem jedną z opcji (zresztą tą, któ­rej nie wybrał). Po kilku mie­sią­cach od urwa­nia się naszej zna­jo­mo­ści chciał odno­wić kon­takt, ale ja unio­słam się hono­rem i nie dałam się ponieść wspo­mnie­niom. Jak się oka­zało zro­bił to po zakoń­cze­niu związku z kimś rów­nież pozna­nym na tym samym por­talu. Chyba nawet nie muszę mówić, jak czuje się kobieta, którą trak­tuje się jak „koło ratun­kowe“ i opo­wiada się jej o tym wprost. Łatwość nawią­zy­wa­nia rela­cji przez Inter­net daje też poczu­cie, że „może jed­nak wyszu­kam sobie kogoś jesz­cze nieco lep­szego“, co nie­stety jest bar­dzo czę­sto praktykowane.

    • Wjerka

      Kur­czę .… coś w tym jest ;/ przykre

    • Sylweczka

      Nie wiem czy Cie to pocie­szy, ale nie Ty jedna tak mia­łaś. Grunt to wyjść z pod­nie­sioną głową;) Dla mnie por­tale rand­kowe z codzien­no­ści stały się ogniem, który z daleka omijam.

      • Eagle

        Hi Fred. No, I’m not cri­ti­ci­zing you. I wor­ked for NJ.com about 13 years ago. I can’t remem­ber the blog’s title but it was under my name. My edi­tor would occa­sio­nally have news staff pick fights with me over gun con­trol, poli­tics, etc. I think I reco­gnize some tells that indi­cate P is part of the daecdricory.lom staff. Their wri­ting skill aren’t as tight as the regu­lar new­spa­per (more like TV) and they rely on web skill more that their own brain cells.Anyways, that’s what I was refer­ring to.

  7. świntuch

    Nie korzy­sta­łam nigdy z por­tali randkowych…ale czyż nie jest po pro­stu w życiu tak, że każdy z nas się może pomy­lić? Dzi­siaj jesteś kołem ratun­ko­wym dla kogoś, a jutro ktoś może być dla Cie­bie. To wszystko nie jest takie pro­ste :-( Zawsze warto pró­bo­wać, przy czym nic na siłę.

    • Pan K.

      Tak aku­rat może być nie­za­leż­nie od tego, czy korzy­stasz z por­tali rand­ko­wych, czy pozna­jesz osoby w realu.

  8. Iza

    Czy nikt z Was nie zasta­na­wiał się nigdy skąd te nagłe róż­nice po spo­tka­niu? To jest bar­dzo pro­sty mecha­nizm :) Coś co jest nowe, jest inte­re­su­jące i fascy­nu­jące. Pierw­sze roz­mowy, pozna­wa­nie sie­bie, cie­ka­wość. Czy przez zbiory słów na ekra­nie kom­pu­tera możemy kogoś poznać? Nie do końca. Zgo­dzę się z Tobą Panie K, że jest to czy­sta teo­ria. Dodam, że teo­ria zbu­do­wana przez nas samych. Bo to my kreu­jemy postać, która rów­nież stara nam się poka­zać z jak naj­lep­szej strony. Nie ma wpa­dek, zda­nie są prze­my­ślane, uło­żone — jeste­śmy pod wra­że­niem inte­li­gen­cji, bły­sko­tli­wo­ści i poczu­cie humoru. A na spo­tka­niu… Bosko! Do czasu… :) Jed­nak oka­zuje się, że nie wygra­li­śmy losu na lote­rii i masz boha­ter z dru­giej strony ekranu nie oka­zuje się naszą drugą połową.
    Pod­su­mo­wu­jąc pole­cam Wam kobie­tom i sobie nie bać się spo­tka­nia w real­nym świe­cie, a Wam męż­czy­znom odwagi by pytać :) Bo pew­nie znaj­dzie się część osób, które podob­nie jak ja pochło­nęła chęć inter­ne­to­wej roz­mowy, pozna­nia, a w rze­czy­wi­sto­ści oka­zało się to jak u Cie­bie Panie K. ogromną klapą. A szkoda :)

    • Pan K.

      Zauwa­ży­łem jed­nak, że rzadko w Sieci kreu­jemy się na takiego, jakim nie jeste­śmy. Cho­ciaż cza­sami fak­tycz­nie trafi się taka osoba.

      • Chris

        In awe of that anr­wes! Really cool!

  9. Mariusz

    Por­tale rand­kowe wg mnie to naj­gor­szy syf. Nie obra­żam nikogo kto tam jest, bo sam tam bywa­łem i się spo­ty­ka­łem z kobie­tami, które tam były, ale tra­fia­łem na same dziwne. Może to kwe­stia wieku tych dziew­czyn. Co do Two­jej blon­dynki to uwa­żam, że warto zapy­tać czy sobie kogoś zna­la­zła. Bo kto pyta, nie błą­dzi. Czy jakoś tak.

    • świntuch

      Albo zna­leźć dla odmiany jakąś w realu Panie K. Może jakaś i pew­nie nie­jedna się kręci 😉

      • Pan K.

        Nie mam z tym pro­blemu, nie martw się :) Duża część kobiet, z któ­rymi się spo­ty­ka­łem, była poznana wła­śnie w realu

        • świntuch

          Domy­ślam się 😉 Więc nic tylko życzyć Panu powo­dze­nia. Przy­naj­mniej w realu selek­cja trwa krócej.

    • Sonia

      Z jakie­goś powodu zakoń­czyli tę znajomość…więc jaki jest sens pytać? po to żeby na siłę uda­wać przed sobą kogoś kim nie są? — to nie wróży uda­nej przyszłości…tak sądzę.

    • Pan K.

      Pisa­łem o tym już parę razy na blogu, że aku­rat mia­łem to szczę­ście (i paru moich zna­jo­mych także — nie tylko męż­czyzn zresztą) tra­fić na nor­malne osoby. Cho­ciaż dzi­wa­dła fakt, też można było „ustrze­lić“. Może dużo tutaj zależy od szczę­ścia? Ew. spo­sobu poszukiwania.

      • Sonia

        Myślę, ze w realu też można spo­tkać tzw. „dzi­wa­dła“, tyle tylko, że można to wcze­śniej zwe­ry­fi­ko­wać, bo na pierw­szy rzut oka cza­sem widać, że coś jest nie tak. Każdy spo­sób poszu­ki­wa­nia jest dobry według mnie, zależy na ile jeste­śmy otwarci. Sama mia­łam konto na por­talu rand­ko­wym i każdą ze zna­jo­mo­ści tam zawią­za­nych wspo­mi­nam pozy­tyw­nie — tak się jakoś udało, choć może nie zakoń­czyły się one jakąś poważ­niej­szą relacją…było miło tak po prostu :)

  10. beti

    czy­ta­jąc twój wpis myślę sobie że w sumie faj­nie się od sie­bie tro­chę róż­nić można wtedy nauczyć się cze­goś nowego i posze­rzyć hory­zonty :)
    Inna sytu­acja jest w tedy gdy dwie osoby pasują do sie­bie , mają podobne zain­te­re­so­wa­nia i wszystko jest spo­kooo. W moim przy­padku tak było … tylko było jedno ale chło­pak po pro­stu był typo­wym pod­ry­wa­czem i kłamcą … to jest w sumie przy­kre że w dzi­siej­szej dobie inter­netu , komó­rek tak łatwo jest oszu­ki­wać tą drugą osobe .… A co do pyta­nia , to pew­nie zapy­taj , co Ci szko­dzi ?:) pozdrawiam

    • Pan K.

      Wiesz, co innego „być z kimś dopa­so­wany albo nie dopa­so­wa­nym“ a co innego „spo­ty­kać się z chuj­kiem“ — Ty widocz­nie tafi­łaś na drugą opcję, szkoda.

    • Kayo

      > Pot­ter­Jeg har fÃ¥et hjælp. i indlægget om er der i bun­den af indlægget en “Typo Getn&aeorr#8221; som auto­ma­tisk laver en række ord til dig.Med hen­syn til link kon­kur­ren­cen, sÃ¥ gÃ¥r det ikke sÃ¥ godt, der er fak­tisk kun 2 der har til­meldt sig. > Rii­sa­gerDu mÃ¥ pÃ¥ banen med nogle andre/bedre søgeord. Det var fak­tisk dit indlæg om fol­ke­ting­sval­get der gav mig inspi­ra­tion til dette indlæg

  11. Introversja

    Ponad cztery lata temu umó­wi­łam się na spo­tka­nie z męż­czy­zną pozna­nym w sieci. Oka­zało się, że kom­plet­nie się róż­nimy. W dodatku w ogóle nie był w moim typie.
    A potem „jakoś tak“ się stało, że za niego wyszłam ;-).

    • Pan K.
    • Caden

      Mary–I believe I will have to do this one with pecans! It looks heavenly and I think I will serve it at Thni­vs­gi­kang. Your reci­pes never diap­po­int me! ps–I am late visi­ting; I have „the bug“ :(

      • Lavinia

        Has any­one heard any­thing new? The date online hasn’t cha83ed&#n2g0;. They make about $10 mil­lion on this test and yet don’t seem to have any reso­ur­ces other than a couple pige­ons to fly the tests over­seas and tra­ined chic­kens in India who do the gra­ding by beak. Where did all my money go?!

  12. Lora

    Czy ja wiem..? Uwa­żam, że z moim lubym róż­nimy się w cało­ści. On jest żywio­łowy, pra­co­wity, jest eks­tra­wer­ty­kiem, lubi hip hop i cią­gle się czymś zaj­muje, uwiel­bia prze­by­wać wśród ludzi i pra­co­wać. A ja jestem intro­wer­ty­kiem, jeśli już słu­cham muzyki to jest to metal albo techno (dobra roz­bież­ność heh), jestem leniwa i lubię sie­dzieć w domu. Na dzień dzi­siej­szy jeste­śmy ze sobą pra­wie dwa i pół roku. Owszem, kłó­cimy się cho­ler­nie, ale nie prze­szka­dza nam to w tym, żeby cią­gle być razem. Na każ­dym kroku zauwa­żamy, jak bar­dzo róż­nimy się od siebie :)

    • Nikki

      Or wait, ano­ther one could be Auti­stic Arti­sts. You can have Amy who is a Poet, Larry who is a pain­ter, etc. If they wan­ted it like this I could think this out. Muii2san&#8c30;