Przeszkody w technologii #byćbliżej

I Ty możesz na takie natrafić

„Nie­długo bab­cia ma imie­niny. Wyślę maila i przy­po­mnę ci o tym” — tech­no­lo­gia i moja mama. Czy udaje się oswoić potwora?

W poprzed­nim tek­ście przed­sta­wi­łem Ci kogoś. Pozwól, że przypomnę:

Od jakie­goś czasu jest szczę­ściara na wcze­śniej­szej eme­ry­tu­rze i jakoś powo­lutku z dnia na dzień toczy się jej życie. (…) Moja mama — naj­bar­dziej nie­tech­no­lo­giczna osoba, jaką znam. Był­bym jej w sta­nie wmó­wić, że smar­twatch nie różni się niczym od smartphone’a.

Posta­no­wi­łem prze­ko­nać ją, że nowo­cze­sna tech­no­lo­gia to nie jest taka ciężka sprawa i tak od kilku mie­sięcy wal­czymy z zagad­nie­niem. Dziś mogę szcze­rze powie­dzieć: nie jest to łatwe i nie zawsze tę walkę udaje się wygrywać.

Wiem, że i Ty możesz kiedyś stanąć przed podobnym wyzwaniem - nauczyć nowoczesności kogoś, kto nijak do niej nie pasuje — przyj­rzyjmy się więc głów­nym pro­ble­mom, które stają na takiej drodze.

Pierw­szy kło­pot — sys­tem pyta o wszystko

Zaczę­li­śmy naszą przy­godę z table­tem na Andro­idzie — Xpe­ria™ Tablet Z od Sony Pol­ska - i to jest pierw­szy kiks. Nie cho­dzi wcale o pro­du­centa czy star­szy model urzą­dze­nia, który wciąż świet­nie nadaje się do codzien­nego użytku, a po pro­stu o toporny sys­tem operacyjny.

Jakie­kol­wiek zmiany wyma­gają cią­głych potwier­dzeń. Insta­lu­jesz nowy pro­gram? Klik­nij, że wiesz, jakie upraw­nie­nia mu nada­jesz. Urzą­dze­nie zostało włą­czone po raz pierw­szy? Prze­czy­taj całą doku­men­ta­cję. A może nie­opatrz­nie chcesz otwo­rzyć plik wideo? Powiedz więc, jakiego pro­gramu chcesz użyć i czy zamie­rzasz go zawsze wykorzystywać.

Android jest świetny, ma wiele moż­li­wo­ści kon­fi­gu­ra­cji, można sobie pousta­wiać naj­waż­niej­sze wid­gety na ekran star­towy i spra­wić, że całość będzie tip-top pod wła­ści­ciela. Nie­stety w przypadku użytkownika początkującego - głowa boli od przybytku. I to bardzo.

ROZWIĄZANIE: Nie ma. Nic nie pora­dzisz na cią­gle poja­wia­jące się komu­ni­katy. Można ewen­tu­al­nie wyjść z zało­że­nia, że akcep­tu­jemy wszystko jak leci, a po paru mie­sią­cach robimy reset urzą­dze­nia do usta­wień fabrycz­nych i wtedy już z więk­szą ostroż­no­ścią wyra­żamy zgody na cokolwiek.

Drugi kło­pot — delikatność

Prze­ciętny użyt­kow­nik może być naprawdę zado­wo­lony z jako­ści wyko­na­nia sprzętu od Sony. Nie rzu­cam tutaj sło­wami bez pokry­cia — przez moje ręce przeszło naprawdę dużo elektroniki i zabawki od japońskiego giganta bardzo dobrze wypadają na tle konkurencji. Zarówno tablet jak i tele­fon Z3 (o któ­rym wię­cej w kolej­nym wpi­sie) to solid­ność zamknięta w nie­wiel­kich gaba­ry­tach. Czego chcieć więcej?

Jed­nak co dla mnie dobre, mojej mamie nie odpo­wiada. Oba gadżety wydają się jej po pro­stu za deli­katne — tablet jest prze­cież cień­szy szczu­plej­szy od iPada poprzed­niej gene­ra­cji. Przez to obco­wa­nie ze sprzę­tem wiąże się z cią­głym stra­chem o jego uszkodzenie.

Ja wiem, że elektronika użytkowa może dużo znieść, ma różne zabezpieczenia, dzięki którym woda i kurz jej nie straszne, ale to nie prze­szka­dza mojej rodzi­cielce trzy­mać tableta na ście­reczce „żeby się nie porysował”.

ROZWIĄZANIE: Czło­wiek potrze­buje czasu, żeby oswoić się z urzą­dze­niem i jego moż­li­wo­ściami — także tymi zwią­za­nymi z wytrzy­ma­ło­ścią na codzienne użytkowanie.

Trzeci pro­blem — klawiatura

Koja­rzysz sytu­ację, gdy ktoś star­szy po raz pierw­szy musi napi­sać coś na kom­pu­te­rze? Ner­wowe szu­ka­nie kolej­nych lite­rek, z pal­cem wska­zu­ją­cym zawie­szo­nym w powie­trzu, dla kogoś z boku trwa­jące całą wiecz­ność. Iden­tycz­nie jest z ekra­nem doty­ko­wym, ale śmiesz­niej. Oto frag­ment maila, który napi­sała mama:

Pary­ski bar­dzo ładne”

Jeśli myślisz, że cho­dziło tu o kra­jo­braz Paryża… cóż — jakiś kra­jo­braz tam w tle jest na pewno:

Paryski, czyli pacynki

Pary­ski, czyli pacynki

Tak jest, „pary­ski“ to w rze­czy­wi­sto­ści pacynki, które U. kupiła do zabawy ze swo­imi podopiecznymi.

Ileż to razy chcieliśmy napisać do ukochanej „Tęsknię za Tobą”, a autokorekta poprawiała to na poetyckie „Tęsknię za trąbą”? Tutaj sta­jemy przed podob­nym pro­ble­mem. O tyle dobrze, że kore­spon­den­cja kur­suje pomię­dzy dobrze zna­ją­cymi się oso­bami, więc z kon­tek­stu o wiele łatwiej domy­ślić się wła­ści­wego słowa.

ROZWIĄZANIE: Wyłą­cze­nie pod­po­wie­dzi i auto­ko­rekty na początku zała­twia sprawę. Zawsze można w przy­szło­ści cof­nąć swoją decy­zję, gdy użyt­kow­nik przy­zwy­czai się już do wpro­wa­dza­nia danych za pomocą dotyku i oswoi z sys­te­mem operacyjnym.

Czwarty kło­pot — zbyt dużo na raz

Wszyst­kie dodat­kowe apli­ka­cje, które są zain­sta­lo­wane od początku, to zło wcie­lone. Najchętniej dostałbym czysty system bez dodatkowych bajerów. Już mnie samego wku­rzają prośby o reje­stra­cję, wyska­ku­jące instruk­cje uży­wa­nia nie­stan­dar­do­wych apli­ka­cji czy doku­men­ta­cja urzą­dze­nia zaszyta w pamięci, a co ma na to powie­dzieć osoba, która dopiero sta­wia swoje pierw­sze kroki w tym wszystkim?

Nie­stety urzą­dze­nia Sony są prze­pa­ko­wane takimi dodat­ko­wymi baje­rami i pozo­staje tylko liczyć, że kie­dyś zmieni się poli­tyka firmy w tym względzie.

Z jed­nej strony rozu­miem to — japoński gigant działa na wielu różnych płaszczyznach i chce upchnąć tę korporacyjną różnorodność w każdym produkcie — ale twier­dzę, że każda dodat­kowa apli­ka­cja powinna być insta­lo­wana przez użyt­kow­nika dobro­wol­nie. Byłaby więk­sza kontrola.

ROZWIĄZANIE: Poru­szamy się jedy­nie po tych obsza­rach, które są nam abso­lut­nie nie­zbędne do wyko­na­nia pew­nych czyn­no­ści. Czuję się nie­raz, jak­bym puścił szcze­niaka na pole minowe i modlił się, żeby cza­sem nie posta­wił nóżki w nie­od­po­wied­nim miej­scu.
I cho­ciaż Sony w swoich telefonach umożliwia ustawienie prostego interfejsu dla osób, którym świat smartfonów jest obcy — jeśli jed­nak ktoś potrafi doko­pać się do tej opcji, zapewne pora­dzi sobie także z powy­rzu­ca­niem wszyst­kiego zbęd­nego z ekranu star­to­wego urządzenia.

Co dalej?

Więk­szość uwag nie doty­czy tego kon­kret­nego sprzętu, z któ­rego aku­rat korzy­sta­li­śmy. Można je bez prze­szkód roz­cią­gnąć na pro­dukty innych firm, bo taka jest po pro­stu spe­cy­fika tego seg­mentu elek­tro­niki. Plu­sem jest jedno — wbu­do­wany modem LTE naprawdę robi dużo dobrego. I cho­ciaż ważny jest jesz­cze zasięg, to mam aku­rat to szczę­ście, że T-Mobile zasila moje rodzinne, 30-tysięczne mia­sto w tę tech­no­lo­gię i prze­sy­ła­nie mul­ti­me­diów przez kil­ka­set kilo­me­trów szło za każ­dym razem szybko i sprawnie.

Nie­długo ukaże się krót­szy tekst. Napi­szę w nim, co moją mamę prze­ko­nało zarówno do table­tów, jak i idei mobil­nego inter­netu. Dowiesz się też, dla­czego usługi pokroju WiMPa i Audio­teki są warte pole­ce­nia star­szym ludziom i jakie mogą być prze­szkody na dro­dze do mul­ti­me­dial­nej kultury.

A mama? Po zaba­wie table­tem, wzięła do ręki telefon:

- Nic trud­nego! Prze­cież to jest iden­tyczne, tylko mniejsze.

Cóż — chyba jakiś mały suk­ces z tej nauki jest, prawda?

Seria wpi­sów pod współ­nym tytu­łem #być­Bli­żej powstaje dzięki uprzej­mo­ści firm T-Mobile oraz Sony Pol­ska.

Leave a Reply