Pocztówki z pomysłem

Zrób to po swojemu

Pokażę Ci, jak można kogoś zasko­czyć zwy­kłą kartką pocz­tową. Odpocz­nijmy tro­chę od cięż­kich tema­tycz­nie wpi­sów i sprawmy ludziom przyjemność.

Żeby zro­zu­mieć, dla­czego mam zamiar mówić o takiej bła­ho­stce jak kartki pocz­towe, musisz coś wie­dzieć: staram się traktować każdego indywidualnie. Nawet napi­sa­łem kie­dyś, co sądzę o życze­niach świą­tecz­nych w for­mie wier­szy­ków wysy­ła­nych za pomocą „kopiuj-wklej”. Sam nie­dawno odkry­łem, jak w pro­sty spo­sób spra­wić komuś przy­jem­ność i chciał­bym o tym opo­wie­dzieć — tym bar­dziej, że zbli­żają się wakacje.

Pod­czas jakich­kol­wiek wyjaz­dów urlo­po­wych włą­cza mi się tryb „100% lenia”. Oprócz tego, że zwie­dzam, ile tylko mogę — nie robię nic wię­cej. Nawet posiłki sta­ram się jeść na mie­ście, żeby tylko oszczę­dzić sobie czasu na robie­niu zaku­pów i potem przy­go­to­wy­wa­niu cało­ści. Dla­tego też od bardzo dawna nikt nie dostał ode mnie żadnej widokówki z odwiedzanego miejsca.

Na Twit­te­rze pochwa­li­łem się moimi odwie­dzi­nami w Lon­dy­nie (czego efek­tem są tek­sty o lata­niu i o ludziach z bli­skow­schod­nimi rysami twa­rzy), zupeł­nie nie­świa­domy tego, że dostanę taką odpowiedź:

Pokażę, co te mądre Angliki u sie­bie wpro­wa­dzili. Za rów­no­war­tość 25 zł można tam było kupić blo­czek czy­stych kar­tek prze­zna­czo­nych do malo­wa­nia akwa­re­lami. To, co wyróż­niało pro­dukt od zwy­kłego akce­so­rium dla pla­styka, było na odwro­cie — nadru­ko­wano tam linie na adres i cha­rak­te­ry­styczne „okienka” poka­zu­jące miej­sce kodu pocz­to­wego oraz znaczka. Taka pocz­tówka „zrób to sam”. Mam co naj­wy­żej prze­ciętny talent do ryso­wa­nia, ale posta­no­wi­łem zary­zy­ko­wać. W końcu, jeśli mam już rozesłać pocztówki, niech będą zrobione przeze mnie. I powiem Ci, że z efektu byłem zado­wo­lony. Rodzina dostała rysunki, Big Ben dla Mamy i flaga Zjed­no­czo­nego Kró­le­stwa dla Dziad­ków:

  Adre­sa­tami trzech pozo­sta­łych kar­tek byli ludzie mający na co dzień kon­takt z blo­gos­ferą. Tu wie­dzia­łem, że tak pro­sto nie będzie. Posta­no­wi­łem więc zmie­nić for­mułę. Do rysunku doda­łem opis cho­ciaż czę­ściowo odda­jący kli­mat odwie­dza­nego miej­sca i jego atrak­cji tury­stycz­nych. I tak powstał szkic dwu­po­zio­mo­wego autobusu:


Idąc tro­pem komu­ni­ka­cyj­nym, wsia­dłem do metra:

Na koniec zaś doje­cha­łem pod dom, któ­rego tak naprawdę nie ma:

Od razu widać, że pocz­tówka od blo­gera. #pro­fes­sio­nal­sto­ry­tel­ling Zdję­cie zamiesz­czone przez użyt­kow­nika Agnieszka Goroń­ska (@goronska)


Może więc sko­rzy­stasz z mojego doświad­cze­nia i przy­go­tu­jesz kie­dyś takie nie­spo­dzianki zna­jo­mym? Takie czyste kartki pocztowe kupisz nie tylko w Anglii — w Pol­sce też udało mi się je zna­leźć w skle­pie internetowym.

Naprawdę nie trzeba mieć smy­kałki do rysunku — wystar­czy tylko odro­bina dobrych chęci i można wycza­ro­wać rze­czy, które spra­wią, ze odbiorca poczuje się wyjątkowo.

A jak się komuś nie spodoba? Cóż, rekla­ma­cje może Ci wysłać… pocztą.

Wpis zdobi zdję­cie mojego notat­nika, w któ­rym jest szkic opi­sów dwóch innych miejsc, które osta­tecz­nie nie zostały prze­lane w for­mie pocz­tów­ko­wej pamiątki.