Nowy seks po długim związku

fot. Viktor Hanáček

Męskość faceta mie­rzy się w goto­wo­ści prą­cia do wytę­żo­nej pracy. Nikt tego nie powie gło­śno, ale tak jest.

Sytu­acje wza­jem­nego dogry­wa­nia się w łóżku są iry­tu­jące, ale nie­zbędne. Tym bar­dziej, gdy wcze­śniej było się w dłuż­szym związku. Bo on w pew­nym sen­sie roz­le­ni­wia. Part­ne­rzy mają moż­li­wość pozna­nia sie­bie i wła­snych reak­cji, a przez to — przy­zwy­cza­jają się do okre­ślo­nych typów piesz­czot. Prawda jest taka: im bliższa jest relacja dwojga ludzi, tym seks staje się pełniejszy. Nie cho­dzi tylko o uczu­cia, ale też o stronę fizyczną.

Dla­tego z jed­nej strony nowe dozna­nia mnie fascy­nują, a z dru­giej: po pro­stu ich nie cier­pię. Na pal­cach jed­nej ręki drwala-pijaka mógł­bym poli­czyć sytu­acje, w któ­rych od samego początku było po pro­stu zajebiście.

Podczas pierwszego seksu zawsze odbywa się test: Jeste­śmy dopa­so­wani czy jed­nak lipa? Cza­sem ta ocena wypada nega­tyw­nie. Wbrew pozo­rom o spo­tka­nie dwóch pokrew­nych dusz w łóżku wcale nie tak łatwo, jak się myśli — ars amandi jest sztuką skom­pli­ko­waną. Jeśli ktoś redu­kuje ją tylko do ruchów fryk­cyj­nych albo leże­nia jak kłoda przez cały sto­su­nek: robi to źle.

Takie bierne i proste podejście do seksu jest po prostu nieciekawe, pro­blem w tym, że wbrew pozo­rom czę­sto spo­ty­kane — szcze­gól­nie w mniej­szych mia­stach. Traf­nie tę kwe­stię pod­su­mo­wał ostat­nio mój zna­jomy w rozmowie:

Gene­ral­nie pol­sko­ka­tol­skie wycho­wa­nie ryje beret. Warto „wsłu­chi­wać” się w part­nera oraz roz­ma­wiać… Seks to taka zaje­bi­sta zabawa i nie można jej pie­przyć pod­cho­dząc poważ­nie jak do pogrzebu.

Więc jeśli jest coś, czego naprawdę się oba­wiam, to seks. Szcze­gól­nie, jeśli wcze­śniej zdą­ży­łem się do cze­goś innego przy­zwy­czaić. W łóżku często jesteśmy spięci. Szcze­gól­nie, gdy ma miej­sce „ten pierw­szy raz” z nową osobą. Takim podej­ściem nisz­czymy wszystko to, co mogli­by­śmy dać i wszystko to, co mogli­by­śmy otrzymać.

Jeśli to wszyst­kiego nie zepsuje, nastę­puje etap dopa­so­wy­wa­nia. Im wię­cej czasu poświęca się dru­giemu czło­wie­kowi, tym więk­sza szansa na to, że otwo­rzy się przed nami. Nawet w kimś, kto był ultra­kon­ser­wa­ty­stą na początku, idzie odkryć jego małego świn­tuszka, chęt­nego na różne zabawy. I osta­tecz­nie w łóżku roz­ta­cza się cały wachlarz nowych możliwości.

Życie pisze jed­nak różne sce­na­riu­sze. Nie ma nic gor­szego, niż prze­ko­ny­wa­nie kogoś, że seks od tyłu wcale nie sprowadza ludzi do roli zwierząt. Są pewne bariery nie do prze­sko­cze­nia. I cho­ciaż na początku mogą wyda­wać się bar­dzo małe, pomi­jalne wręcz — z cza­sem będą rodzić coraz więk­szą fru­stra­cję. Zda­rza się, że jedyne co możemy zro­bić to ska­pi­tu­lo­wać i iść w dalej.

Życzę Wam i sobie tego, żeby się zawsze dobrze w życiu bawić. Także, a może przede wszyst­kim — w zaci­szu domo­wej sypialni.

Autor obrazu: Viktor Hanáček

Leave a Reply

18 comments

  1. świntuch

    Jak się chce to wszystko można. Nie trzeba wcale kapi­tu­lo­wać nawet gdy na początku nie jest łatwo. Jestem zdziwiona,że „nowe rela­cje“ to stre­su­jąca sprawa nawet dla facetów,ale to wła­ści­wie fajne na swój sposób 😉

    • Pan K.

      Oczy­wi­ście, że nie trzeba kapi­tu­lo­wać, ale wtedy już potrzeba dużo wię­cej samo­za­par­cia i chęci pracy 😉

      -1
  2. świntuch

    Co ciężko przy­cho­dzi sza­no­wać trzeba“ …i sma­kuje lepiej 😉

  3. Flowerfairy

    Bar­dzo cie­kawy tekst. Faj­nie spoj­rzeć na coś z innej per­spek­tywy, tym bar­dziej kiedy ta inna per­spek­tywa jest mądra, prze­my­ślana i ładnie podana :) Z chę­cią zaj­rzę tu ponow­nie, Panie K. :)

  4. Anka

    mim zda­niem taki etap dopa­so­wy­wa­nia jest naj­lep­szy. faj­nie jest pozna­wać kogoś nowego od początku, uczyć się wza­jem­nie, odkry­wać.. a po dłu­gim związku jest to chyba jesz­cze bar­dziej fascy­nu­jące, ale fakt, dość trudne, zwłasz­cza że ludzie mają skłon­ność do przy­zwy­cza­ja­nia się. 😉

    • świntuch

      Tak…przyzwyczajenie to zło­ooo fał­szu­jące prawdę.

        • Dreama

          Rien d&Ãouqs;r©tonnant cette défiance des Paki­sta­nais envers Obama, sachant que la plu­part d’entre eux sym­pa­thi­sent avec les tali­bans, ils n’ont pas digéré l’assaut con­tre Ben­la­den et les atta­ques quoti­dien­nes de drone con­tre les ter­ro­ri­stes qu’ils couvrent

      • Pan K.

        Dla­czego „zło fał­szu­jące prawdę“? Przy­zwy­cza­je­nie poja­wia się, gdy jest bli­skość. Nie widzę w nim nic złego, jeśli tylko opiera się na uczuciu.

        • świntuch

          Jest złe, bo daje wra­że­nie, że jest „dobrze“ nawet gdy nie jest. Imi­tuje miłość czę­ściej niż czło­wiek myśli. A nie każda miłość to ta jedyna. Więc czę­sto się zda­rza, że ludzie tkwią w tym związku, który i tak nie ma szans na prze­trwa­nie. Z róż­nych powo­dów nie ma. Bo zda­rzyła się zdrada, bo oka­zało się, że ta osoba jest cał­kiem kimś innym niż myśla­łeś. Nie­ważne. Tkwisz w tym dalej. Uspo­ka­ja­jąc się i tłu­ma­cząc sobie, że to na pewno to „jest to“ skoro jest Ci źle, kiedy nie ma obok aku­rat tej osoby. A każda nowa osoba jest jakaś „nie taka“. To jest wła­śnie przy­zwy­cza­je­nie. Dla­tego tak trudno zde­cy­do­wać o roz­sta­niu, czy stwo­rzyć potem coś nowego. Czło­wiek jest taką istotą, która się szybko przy­zwy­czaja do warun­ków i do ludzi. Sam zauważ, że jak przy­cho­dzi zmie­nić pracę albo oto­cze­nie to musi tro­chę potrwać zanim się zakli­ma­tu­zu­jesz. Na początku jest ciężko prawda? Nato­miast po 3 mie­sią­cach się oka­zuje, że ta praca jest o wiele lep­sza od poprzed­niej i ludzie faj­niejsi. Czym innym jest przy­zwy­cza­je­nie do osoby z którą masz ślub na przy­kład. Mia­łeś czas w trak­cie trwa­nia rela­cji upew­nić się, że to wła­śnie ta osoba. Prze­mi­nęło zauro­cze­nie. Widzisz jej wady. Potra­fisz z nią miesz­kać, spać i budzić się rano. Nie prze­szka­dza Ci. Nie iry­tuje. Towa­rzy­szy wszę­dzie. Wszę­dzie chcesz ją zabrać, mimo, że tak cią­gle jest obok. Umie­cie prze­trwać pro­blemy życia codzien­nego. Takie przy­zwy­cza­je­nie jest piękne, bo jest kolej­nym eta­pem miło­ści dwojga ludzi. Piszę to, bo czer­pię z doświad­czeń bli­skich mi ludzi, któ­rzy byli w związ­kach po 7 lat. Dziś z per­spek­tywy czasu 2 pierw­sze, mogą nazwać miło­ścią. Kolejne 5 raczej tylko przy­zwy­cza­je­niem, które zabie­rało kolejny rok życia, bo rela­cja i tak nie prze­trwała. I oczy­wi­ście ja w żaden spo­sób nie uogól­niam. Róż­nie bywa…A tak celem polu­zo­wa­nia tej poważ­nej kwestii…Według badań naukow­ców czło­wiek śred­nio zako­chuje się 3 razy two­rząc przy tym poważ­niej­sze związki. Jeśli ten pierw­szy prze­trwa długo to naj­czę­ściej koń­czy się ślubem. Potem ponoć ten trzeci w wieku doj­rza­łym ok. 25–35 ma takie piękne zakończenie 😉

      • Betsy

        At last! Some­one who unded­stanrs! Thanks for posting!

  5. Ludmiła

    Strasz­nie smutny ten tekst.Czy my kobiety jeste­śmy naprawdę aż takie do bani??? Ale od początku.Bo już na samym początku bym się kłó­ciła! Nigdy nie mie­rzy­łam męsko­ści w skali goto­wo­ści seksualnej.Może to zadziwi że męż­czyźni też mają swoją zło­żoną psy­chikę i to od niej zależy gotowość.Męskość sie prze­ja­wia w wielu wymiarach.Oczywiście że to jest ważny aspekt,ale nie decydujący.I jeśli ktoś kreuje wzo­rzec męż­czy­zny samca lub myśli że tylko on jest wła­ściwy to mu współ­czuje. Męskość to coś o wiele wię­cej. To przede wszyst­kim roz­mowa na poziomie.Ale mia­łam pisać o błęd­nym postrze­ga­niu nas kobiet jako part­ne­rek seksualnych.Owszem są kobiety „kłody“ i nic już sie na to nie pora­dzi– ma na to wpływ wycho­wa­nie jak i indy­wi­du­alne potrzeby i ambi­cje kobiety. Ale jak naj­bar­dziej są takie ‚które kwe­stii seksu poświę­cają nieco wię­cej uwagi.I moim zda­niem to nie jest tak że im dłu­żej się znamy tym lepiej jest w łóżku.Wręcz prze­ciw­nie :) Bo wtedy wszystko jest obcykane.Natomiast w momen­cie spo­tka­nia dwojga ludzi wszystko staje się jasne (mimo że nowe). Nie trzeba nic tłumaczyć,niczego się uczyć.W pew­nym wieku już wiemy co lubimy,a potem to jest jest dopa­so­wa­nie upodo­bań lep­sze lub gorsze.Ale prze­nigdy się nie zgodzę,że jeste­śmy wszyst­kie z „kato­lic­kich domów“! Wręcz zarzu­ca­ła­bym wam wypa­czone podej­ście do spraw intym­nych :zbyt szyb­kie finisze,brak wyczucia,brak czu­ło­ści lub totalny przesyt,poskramianie part­nerki („ciszej“ :D)fatalna gra wstępna lub jej brak.Jeśli cho­dzi o skrępowanie…nie idzie się do łóżka z kim kogo się wstydzisz.Albo znasz go bar­dzo dobrze albo chcesz poznać bar­dzo dobrze;) Roz­śmie­szyła mnie kwe­stia seksu od tyłu-naprawdę są takie kobiety co nie trak­tują jej jak każ­dej innej??? Nie wiem co jesz­cze mogła­bym dodać,może nowy temat „Męskie grze­chy w łóżku“. A tekst ciekawy,nie tylko ten z resztą :)

    • Pan K.

      Byłem cie­kawy czy ktoś zakwe­stio­nuje to stwier­dze­nie na początku 😉 Ale jak widzisz, jesteś w mniej­szo­ści. Nie­stety w naszej kul­tu­rze jest tak a nie ina­czej. Inna sprawa, że z wie­kiem także to się zmienia.

      A co do reszty — masz bar­dzo fajne podej­ście, ale pod­czas pierw­szego zbli­że­nia fizycz­nego zawsze jest jakiś kawa­łek wstydu jesz­cze. Dopiero póź­niej to się koń­czy i wtedy… no cóż, wtedy jest według mnie po pro­stu cie­ka­wiej. Nato­miast wspo­mnia­łaś o nudzie w łóżku. To temat na osobny wpis, który na pewno się pojawi kiedyś.

      -1
      • świntuch

        Nie prze­sa­dzajmy z tą kul­turą i wycho­wa­niem. Róż­nie to bywa. Cza­sami pozory mylą 😉

  6. Aleksandra

    A może, możesz mi Panie K. wytłu­ma­czyć, jak to z tym sek­sem jest tak naprawę, i tych zbli­że­niach po dłu­go­trwa­łych związ­kach i tych innych, żeby nie napi­sać przy­pad­ko­wych. Jestem dwu­dzie­sto­let­nią kobietą i wielu powie mi „Do ksią­żek, a nie do łóżka z męż­czy­znami“, ale jed­nak, to łóżko się poja­wia i choć­bym nie wiem jak bar­dzo sta­rała się przy pierw­szych raz, to nie ma moż­li­wość, żeby wyszło, po pro­stu nie ma, a co gor­sza póź­niej z reguły też jest tylko ok. Może to ja mam jakiś pro­blem, ale spo­ty­ka­jąc się z męż­czy­znami od mojego prze­działu wie­ko­wego do powiedzmy 26 lat mia­łam ochotę ich zabić za zbyt szyb­kie wytry­ski, albo co gor­sza brak umie­jęt­no­ści upra­wiana seksu (jestem w łóżku naprawdę aktywna), albo za brak kon­troli nad cia­łem, wła­ści­wie nad peni­sem, Ci około, czy też po 30– stce mają inny pro­blem, potra­fią się kochać, ale zawsze się kochają, nie ma dzi­kiego seksu, pie­prze­nia, czy „coś“, zawsze jest to kocha­nie, takie uda­wane uczu­cia. Dodam jesz­cze, że ilość męż­czyzn, z któ­rymi spa­łam nie jest więk­sza, niż ilość pal­ców u jed­nej ręki, czy to dużo, nie mam poję­cia. Do sedna, jak nauczyć się upra­wiać seks z róż­nymi męż­czy­znami, da się ? Może jed­nak muszę po pro­stu się dopa­so­wy­wać, a może można im poka­zać jak ja chcę się kochać

    • Pan K.

      Alek­san­dro, dobry seks to według mnie przede wszyst­kim zgra­nie się dwóch osób. Nawet jeśli na początku nie zaiskrzy, potem może być faj­nie i… zwy­kle jest. A co do Two­ich uwag — naj­wi­docz­niej mia­łaś po pro­stu pecha przy wybo­rze part­ne­rów, źle tra­fia­łaś jak na swoje potrzeby, zda­rza się :)

      • Rosie

        any­one NOT cyni­cal about adver­ti­sing is a com­plete fuc­king dud as a human beyca.ciningl about ads = human soul.not cyni­cal about ads = rich kid in nice tra­iners who’s never tho­ught about anything.

  7. Pingback: Monogamia, zdrada czy otwarty związek? |