Jak zamówić kobietę dla księcia?

Prostytucja w Sieci

fot. Viktor Hanáček

Zor­ga­ni­zo­wa­nie towa­rzy­stwa pięk­nych kobiet jest jak kupo­wa­nie posiłku w fast-foodzie — szyb­kie i bez­pro­ble­mowe. Udo­wad­nia to inter­nauta, zama­wia­jący 10 dziew­czyn w cha­rak­te­rze luk­su­so­wych pro­sty­tu­tek. Część z nich to Polki.

Powiedzmy sobie szcze­rze, tajem­nicą Poli­szy­nela jest, że tam, gdzie są piękne kobiety i pie­nią­dze, tam te pie­nią­dze mogą kupo­wać seks. Do dziś pamię­tam zdję­cie wysłane mi przez zna­jo­mego zaj­mu­ją­cego się foto­gra­fią. Były na nim dwie modelki, które pro­sto z sesji tra­fiły do jego łóżka. Podzie­lił się tym ze mną, żeby po szcze­niacku pochwa­lić się: „Spójrz, kogo zaliczyłem, jakie te dziewczyny są naiwne”; dziś wiem, że poka­zy­wał mi wtedy tylko wierz­cho­łek góry lodo­wej. Pew­nie nawet ten kolega-chwalipięta nie miał świa­do­mo­ści, że ledwo musnął czu­bek problemu.

Eks­klu­zywne kobiety do towa­rzy­stwa mają to do sie­bie, że są nie­osią­galne. Dla mnie, dla Cie­bie, zapewne dla więk­szo­ści z nas. I nie mówię tu o śmiesz­nych kwo­tach rzędu kilku tysięcy zło­tych za noc. To są pie­nią­dze, które każdy może uzbie­rać. Mam na myśli dolary, dużą ich ilość.

Ćwierć miliona dolarów za 10 dziewczyn - to cena kilkudniowego towarzystwa modelek, które nie tylko zgo­dzą się na seks, ale speł­nią też takie zachcianki, jak kopro­fa­gia. Innymi słowy, za 75 tysięcy zło­tych na osobę, można zor­ga­ni­zo­wać sobie kogoś, kto jest chętny zjeść czy­jeś ekskrementy.

A przy­naj­mniej tak pró­buje nam ktoś wmówić.

Tag­the­spon­sor to blog, w któ­rym ano­ni­mowy autor obnaża pro­ces pro­sty­tu­owa­nia się kobiet. Teraz dostało się także Polkom. Czło­wiek, który stoi za całą sprawą, podaje się w Inter­ne­cie za przed­sta­wi­ciela dubaj­skiego księ­cia, orga­ni­zu­ją­cego w peł­nej kon­spi­ra­cji oprawę dla orgie­tek swo­jego wyuz­da­nego pra­co­dawcy. Odda­wa­nie moczu, defe­ka­cja, seks gru­powy — gene­ral­nie „50 twarzy Greya” to przy tym bajeczka dla przedszkolaków.

Roz­mowa toczy się naj­pierw z osobą rekla­mu­jącą się jako con­cierge dla VIP-ów. Jeśli nie znasz tego okre­śle­nia: cho­dzi gene­ral­nie o takiego agenta, speł­nia­ją­cego wszyst­kie zachcianki swo­jego klienta. Zle­ce­nio­dawca ma ochotę na stek? Con­cierge zała­twia mu dowóz albo rezer­wuje sto­lik w naj­lep­szej restau­ra­cji w oko­licy. Bilety do teatru? Mają być zała­twione nawet, gdyby trzeba je było wycią­gnąć z pod­ziemi. Tym razem usługi obejmują także zapewnienie towarzystwa na noc, które będzie gotowe na wszystko za odpowiednią sumę pieniędzy. Nie będę cyto­wał cało­ści kon­wer­sa­cji, to nie ma sensu. Pokażę frag­ment, źródło tu:

tagthesponsor.com

tagthesponsor.com

- Możemy wysłać zdję­cia.
– Popro­szę. Czy one są skłonne do bra­nia udziału w aktyw­no­ściach fizycz­nych?
– Tak, one lubią aktyw­no­ści. Ale żeby je spro­wa­dzić, musisz zapła­cić za prze­lot i noc­legi.
– To jest do zała­twie­nia.
– Wszystko, czego potrze­buję, to data i dla­czego [cho­dziło raczej o „co”, nasz con­cierge posłu­guje się łamaną angielsz­czy­zną — dop. ja] będziesz robił w Saint-Tropez (restau­ra­cja, plaża, dys­ko­teka na plaży, klub nocny)

Jed­nak osta­tecz­nie pra­cow­nik „dubaj­skiego księ­cia” zostaje odde­le­go­wany do kolej­nej osoby, która już osta­tecz­nie ma całą sprawę dograć:

tagthesponsor.com

tagthesponsor.com

- Ok. Będzie także jakiś dodat­kowy pre­zent za moją pomoc?
– Daj nam to, czego szu­kamy. Zawsze pła­cimy z nad­wyżką w sto­sunku do usta­leń.
– Ok, super. Więc rano potwier­dzę z dziew­czy­nami i wyślę ich insta­gramy.
– Dosko­nale
– Wtedy, gdy się doga­damy, bądź pro­szę tak miły i prze­ślij mi depo­zyt 30 %, tak jak usta­la­łeś z Joh­nem. Mogę przy­jąć też gotówkę, miesz­kam w Dubaju.

Przez roz­mowę prze­wi­jają się imiona, nazwi­ska, loginy do pro­fili w mediach spo­łecz­no­ścio­wych i zdję­cia — dużo zdjęć ładnych dziew­czyn. Jasne, może nie każda jest w moim typie, ale nie będę cza­ro­wał, więk­szo­ści z łóżka bym nie wygo­nił. I wiesz co?

Te pro­file fak­tycz­nie ist­nieją. Pokry­wają się nazwi­ska, pokry­wają się foto­gra­fie, a przy­naj­mniej duża ich część. To są w większości Polki.

Cho­ciaż czy to by cokol­wiek zmie­niło, gdyby to był ktoś inny? Dziś o tej sytu­acji napi­szą inni blo­ge­rzy, jutro — media tra­dy­cyjne. Tylko dla­tego, że dziew­czyny pocho­dzą z tego kraju i ich życie zamieni się na długi czas w pie­kło. Gdyby nie było tam naszego lokal­nego akcentu, pew­nie wszy­scy prze­szliby obok, bez więk­szego zain­te­re­so­wa­nia. A tak: będzie lincz.

Nagle wszyscy zaczną odkrywać oczywiste - że towarzystwo kobiety można kupić za pieniądze. Że modelki się sprze­dają za odpo­wied­nio wyso­kie hono­ra­ria. Czy wszyst­kie? Na pewno nie. Skala zja­wi­ska jest mi obca, ale że ono ist­nieje, wiemy chyba wszy­scy. Sam kilka lat temu czy­ta­łem o takim pro­ce­de­rze w jed­nej z ogól­no­pol­skich gazet.

Nie wiem na ile można wie­rzyć temu kon­kret­nemu źródłu. Na ile zdję­cia i cała zapre­zen­to­wana roz­mowa są praw­dziwe. Fakty są jed­nak jasne: przede wszyst­kim, to nie pierw­szy raz, gdy podobne rze­czy są publi­ko­wane w tym miej­scu. Można więc odrzu­cić przy­pusz­cze­nie, że ktoś spe­cjal­nie zało­żył bloga, żeby te kon­kretne dziew­czyny pognę­bić. Druga rzecz: facet, który za tym stoi, nie cierpi płci pięknej. Bo nie wiem, czy można dojść do innego wnio­sku, czy­ta­jąc stronę „o mnie” na jego blogu:

tagthesponsor.com

tagthesponsor.com

(…) Nagle [na Insta­gra­mie — dop. ja] jest fala kobiet o wcię­ciu w talii, dużych bio­drach i nie­pro­por­cjo­nal­nych tył­kach — zaprze­cza­ją­cym Zasa­dom Ana­to­mii. Nie robisz sobie zdjęć tyłka po to, żeby zostać pie­lę­gniarką. Część z nich ma 400,000 obser­wu­ją­cych, cho­ciaż są cho­ler­nymi bar­man­kami, i to jest ok. Ale czy naprawdę mamy uwie­rzyć, że twoja week­en­dowa praca opłaca lot pry­wat­nym odrzu­tow­cem czy w pierw­szej kla­sie? (…)
Te laski nie wrzu­ca­jąc na Insta­grama swo­ich zdjęć z wypro­wa­dza­nia psa, zbie­ra­nia kwia­tów czy robie­nia cze­go­kol­wiek innego. Są zawsze wypięte, w głu­pich pozach, sprze­da­jące pro­dukt: Tę Cipkę. (…)

Cały tekst jest utrzy­many wła­śnie w takim kli­ma­cie nie­na­wi­ści. Aż przy­kro się go czyta.

Czy jest zupeł­nie pozba­wiony racji? Nie ma się co cza­ro­wać — oczy­wi­ście, że nie. Sam, wędru­jąc cza­sami w różne zakątki Inter­netu, tra­fia­łem na miej­sca, w któ­rych nagle się oka­zy­wało, że wystarczy mieć parę stówek, żeby przespać się z sąsiadką z osiedla. I uwierz mi, jest naprawdę duża szansa, że ktoś z bloku obok ogła­sza się z ofertą „przyjmę pie­nią­dze od sponsora”.

Dla mnie taka rze­czy­wi­stość po pro­stu stała się smut­nym fak­tem. Nie potra­fię go do końca zaak­cep­to­wać, bo też za seks nigdy pła­cić nie musia­łem. Jed­nak rozu­miem, że są ludzie dający za tę czyn­ność pie­nią­dze oraz ci, zara­bia­jący na nim. Pyta­nie tylko — czy naprawdę ktoś z nas ma jakiekolwiek prawo, żeby zaglądać drugiej osobie do łóżka?

Nie rzu­cajmy kamie­niami. Sta­rajmy się raczej wycho­wy­wać tak nasze dzieci, żeby póź­nej nie musiały się sprzedawać.

Koniec koń­ców jed­nak, to nie od nas zależy, kiedy kto z kim sypia. My możemy mieć tylko wpływa na to, kiedy sami zaczniemy upra­wiać seks. Ale to już temat na inny tekst, który zresztą znaj­dziesz w tym miej­scu.

WYJAŚNIENIE: Długo zasta­na­wia­łem się, czy poda­wać kli­kalny link do źródła, w któ­rym są prze­cież dane oso­bowe tych dziew­czyn. Zro­bi­łem to tylko raz, bo uwa­żam, że jeśli się o czymś pisze, należy podać miej­sce, w któ­rym się te infor­ma­cje zna­la­zło. Wygo­oglo­wa­nie tego to byłaby chwila, ale odra­dzam kli­ka­nie — bo ja nie wiem czy chciał­bym się dowie­dzieć, że ktoś z moich zna­jo­mych zaj­muje się czymś takim. A na pewno nie dzięki tek­stowi na blogu.

Leave a Reply

11 comments

  1. Sylwia

    Od wczo­raj zasta­na­wiam się, gdzie do tej pory żyli ludzie, któ­rzy są oszo­ło­mieni tym, że w XXI wieku ist­nieją pro­sty­tutki. Być może nieco dra­ma­ty­zmu całej spra­wie nadaje fakt, że poka­zano kon­kretne osoby, które w ciągu kil­ku­na­stu sekund można było wygo­oglo­wać (już nie można, bo chyba wszyst­kie pro­file są ska­so­wane lub zablo­ko­wane). Nazy­wa­nie tych dziew­czyn model­kami, to gruba prze­sada, która źle wpływa na praw­dziwe modelki i przy­kleja do nich krzyw­dzące ste­reo­typy. Boha­terki podob­nych akcji to żadne modelki ani gwiazdy, tylko zwy­czajne escorty, któ­rym marzy się luk­sus, bogac­two i zagra­niczne podróże, ale goniąc te marze­nia gubią gdzieś po dro­dze god­ność i zapo­mi­nają, że są po pro­stu dziw­kami z nieco zamoż­niej­szymi klien­tami. Podob­nie jak Ty, nie mam potrzeby zaglą­da­nia nikomu pod koł­drę i oce­nia­nia czy­je­goś życia. Cie­szę się jedy­nie, że to wszystko dzieje się gdzieś poza mną i niech tak pozostanie.

  2. zielona

    Oba­wiam się że pro­fil nie koniecz­nie jest fej­kiem, który ma na celu tylko znisz­cze­nie tych dziew­czyn, bo po paru minu­tach wyszu­ki­wań od razu natra­fia się na nie­zwią­zane z tą aferą nie­wy­bredne komen­ta­rze, do jakich pozio­mów Panie sie zni­żały. Co patrząc na obecne moż­li­wo­ści roz­woju nas mło­dych jest nie­sa­mo­wi­cie smutne, że wolały dupą niż głową.

    • Disney

      che poi non capi­sko questa vostro essere preut­nvei con­tro il tagliarsi un dito Cioè se fate cosi non farete mai car­riera come Oyabun nella Yakuza

  3. świntuch

    Ja tego nawet nie sko­men­tuję. Nie moja tema­tyka zupeł­nie. Jak napi­sała zie­lona brak słów dla pew­nych zja­wisk. Aż mnie boli głowa, bo całe życie nią pra­cuję i jest tak ciężkooo…podczas gdy można jak widać osią­gać wszystko o wiele łatwiej 😀

    • Królowa

      Świat nie jest binarny. To, że ktoś zara­bia cia­łem, nie ozna­cza, iż nie pra­cuje głową. Czy­ta­łaś o Heather Swift — gwieź­dzie porno, która zdała naj­trud­niej­szy egza­min praw­ni­czy w USA?
      http://abovethelaw.com/2014/12/porn-star-passes-most-difficult-bar-exam-in-the-country/
      Wiesz, że Sasha Grey ma IQ geniu­sza? Wyż­sze niż Barack Obama?
      http://sp4chan.com/thread/53097041/sasha-grey-has-an-iq-way-above-the-level-of-genius.html
      I tak dalej, i tak dalej. Also, pra­co­wa­nie cia­łem nie jest wcale takie łatwe, będąc pro­sty­tutką nie dostaje się dużych pie­nię­dzy za leże­nie pła­sko z roz­ło­żo­nymi nogami. Aktywny seks jest bar­dzo wyczer­pu­jący fizycznie.

      • zielona

        Oby­dwa przy­kłady pocho­dzą od osób gra­ją­cych jaw­nie w branży porno, gdzie ma miej­sce odgry­wa­nie, są dwie osoby „pra­cu­jące“. Osoby opi­sane w tek­ście to tro­che inna droga, nie sądzisz? Speł­nia­nie fan­ta­zji obcej osoby za pie­nią­dze zawsze bylo pro­sty­tu­cją. Może ów osoba mieć dok­to­rat, zaha­ro­wy­wać swoje ciało na śmierć tą fizyczną pracą, ale nadal nie będzie budzić sza­cunku spo­łe­czeń­stwa, bo zga­dza­jąc się na taką role, scho­dzi do roli wręcz nie­wol­nika sek­su­al­nego, traci intym­ność za pie­nią­dze. I nadal nie będzie to odbie­rane jako praca głową, gdzie czło­wiek dąży do udo­sko­na­le­nia się, przy­czy­nie­nia w roz­woju spo­łe­czeń­stwa, lecz jako przy­sło­wiowa praca „dupą“. Wiele zawo­dów jest wyczer­pu­ją­cych fizycz­nie, osoby pra­cu­jące w tych bran­żach posia­dają dużą inte­li­gen­cje, jed­nak nie mają one miej­sca w spo­łecz­no­ściach bo nie posia­dają moral­nej podstawy.

        • Mahalia

          Åži au zis unul către altul: Oare, nu ardea în noi inima noastră, când ne vor­bea pe cale ÅŸi când ne tâlcuia Scu?ptrrilei“ (Luca 24, 32)Mare bucu­rie, mul­tu­mesc ca ne-o impartasesti!

      • świntuch

        No tak, ale chyba z mojego komen­ta­rza wynika jedy­nie, że ja wię­cej pra­cuję głową niż fizycz­nie. Bo pisa­łam o sobie. Nie oce­nia­łam IQ pro­sty­tu­tek, bo jakoś mnie to nigdy nie inte­re­so­wało, a na ich wyna­gro­dze­niach to już w ogóle się nie znam — tu odnio­słam się jedy­nie do tekstu.

    • Bobbi

      Un article ? Un jour, peut-être, selon la révolution de Saturne… (Mais tout ce que j’aurais pu vouloir dire a déjà été dit ici, et bien mieux !) (Ou alors… Non, il faut que ça mûrisse encore).Les com­men­ta­ires ? Je commençais juste à me dire que j’allais me mani­fe­ster un peu plus, et puis, un gros mon­stre bran­dis­sant une mas­sue marquée « bande pasa&ntesnbsp;» est venu me mena­cer de mort, pis, de rup­ture du site, et la ter­reur inhibe mes doigts…

  4. świntuch

    Wie­cie co…dzisiaj mia­łam taką życiową sytu­ację i doszłam do kon­tro­wer­syj­nego wnio­sku. Na swój spo­sób te Panie o któ­rych mowa są szczere. Mówię o tych, które robią to dla pie­nię­dzy, z tego żyją i mają publiczne pro­file. Bo przy­naj­mniej wia­domo kim są. Gor­sze są te „cicho­dajki“ które w ten spo­sób per­fid­nie, wyra­cho­wa­nie osią­gają w życiu wszystko od pie­nię­dzy po pozy­cję zawo­dową. Przy czym są jed­no­cze­śnie „przy­kładną żoną i matką“.