Jak poradzić sobie z rozstaniem? 8 rozwiązań

Pan K. radzesobie.pl fot. Joshua Earle

Krótka recepta pozwa­la­jąca na pora­dze­nie sobie po roz­pa­dzie związku — oto czego ocze­ku­jemy w naj­trud­niej­szych sytu­acjach. Cudow­nych mik­stur na to nie ma, ale ból można zła­go­dzić. Poni­żej garść rad, które spraw­dziły się u mnie.

Taki zwrot życia oso­bi­stego o 90 stopni prze­ży­wa­łem dwu­krot­nie. Zmie­niało się abso­lut­nie wszystko, co mogło się zmie­nić. Za pierw­szym razem był to dla mnie ciężki do prze­ży­cia cios, za dru­gim wytchnie­nie i impuls do zało­że­nia tego bloga.

Ucieczka od bólu jest niemożliwa, szcze­gól­nie wtedy, gdy czło­wiek jest z cha­rak­teru mono­ga­mi­stą. A Pan K. to wła­śnie taka osoba: nie biega za wszyst­kim, co ma fajny tyłek i jędrne cycki (cho­ciaż, no nie ma się co cza­ro­wać, za wyspor­to­waną dziew­czyną w legin­sach zawsze przy­jem­nie wcho­dzi się po scho­dach). Po zna­le­zie­niu part­nerki, inne kobiety stają się jakieś bled­sze i mniej interesujące.

Płeć prze­ciwną i moje rela­cje z nią trak­tuję poważ­nie. Bez wyjątku. Nie zawsze oczy­wi­ście wycho­dzi, przez co cza­sami czło­wiek prze­żywa piękny, inten­sywny, acz krótki romans. Jed­nak zwy­kle po pro­stu chcę i liczę na to, że zwią­zek wypali i będzie czymś wię­cej niż tylko przygodą.

Cza­sem się udaje i powstaje rela­cja tak silna, że wydaje się nie­ro­ze­rwalną. Jak to w prak­tyce wygląda… Cóż — życie bru­tal­nie wery­fi­kuje nasze wyobrażenia.

Pod tek­stem: „Trzeba wybrać firanki”; poja­wił się komen­tarz, który skło­nił mnie do stwo­rze­nia tego wpisu. Czy­tel­niczka pod­pi­su­jąca się pseu­do­ni­mem Cle­ve­land napisała:

Nie­raz byłam świad­kiem roz­padu wspól­nego życia. Zawsze sobie zada­wa­łam to samo pyta­nie: „Jak można się po czymś takim pozbie­rać? Jak zacząć życie od nowa?”. Prze­cież takie pary ukła­dają sobie już przy­szłość. (…) Plany na naj­bliż­sze i dal­sze lata pew­nie były już zapi­sane ołów­kiem w ich książce…
Nie potra­fię sobie odpo­wie­dzieć. Jest aż tak źle, czy w rze­czy­wi­sto­ści ogra­ni­cza się to głów­nie do samo­dziel­nego wypo­sa­że­nia mieszkania?

Gdy świat się koń­czy, zni­kają wszyst­kie książki z zapi­skami wspól­nej przy­szło­ści. Innymi słowy: Owszem, jest aż tak źle.

Ból po rozstaniu to stan przejściowy (fot. Ryan McGuire)

Poni­żej znaj­dzie­cie parę rad, które mogą pomóc komuś przejść przez ten trudny czas. W więk­szo­ści przy­pad­ków znaj­dzie­cie też linki do poprzed­nich wpi­sów, kie­ru­jące do roz­wi­nię­cia podpunktów:

1. Roz­sta­nie boli, pogódź się z tym

Brzmi to może i banal­nie, ale jest nie­sa­mo­wi­cie praw­dziwe. Jeśli dzie­liło się z kimś życie, to nagły brak tej osoby musi boleć. Nie ma co wma­wiać sobie, że nie powin­ni­śmy się smu­cić. Nikt nie jest robotem, żeby zachowywać się zupełnie obojętnie wobec takiej sytu­acji. Oswójmy się z tą nega­tywną energia.

2. Ból minie

Czas leczy rany — serio, jest w tym cała masa prawdy. Nie zna­czy to wcale, że lepiej będzie już następ­nego dnia, ale wystar­czy jedy­nie cier­pli­wie zacze­kać. W końcu roz­pacz, dziś trzy­ma­jąca nas mocno w swo­ich szpo­nach, zacznie być tylko wspo­mnie­niem mają­cym coraz mniej­szy wpływ na codzienność.

3. Sprząt­nij rzeczy

Jeśli wspól­nie miesz­ka­li­ście, na pewno zostało sporo pamią­tek po nie­do­szłej dru­giej połówce. Zrób z nimi to, co uwa­żasz za sto­sowne, ale w żadnym wypadku nie zbie­raj ich w widocz­nym miej­scu. Wyrzuć, oddaj albo po pro­stu zostaw i uży­waj jako swo­ich. Naj­le­piej jed­nak się ich pozbyć, szcze­gól­nie jeśli przy­wo­dzą na myśl wspólne chwile.

4. Uzu­peł­nij luki

Ten punkt wynika z poprzed­niego. Roz­sta­nie — szcze­gól­nie jeśli zdą­ży­li­ście już razem zamiesz­kać — powo­duje także znik­nię­cie wielu przed­mio­tów. Jaka ta pustka może być bole­sna, wie każdy, kto to prze­żył. Należy ją jak naj­szyb­ciej zapeł­nić. Niech naj­bliż­sze oto­cze­nie znów sta­nie się kom­pletne. Temat ten roz­wi­ja­łem mię­dzy innymi we wcze­śniej­szym wpi­sie o firan­kach.

5. Naucz się samotności

Nawet sobie nie zda­jemy sprawy, ile pro­stych czyn­no­ści w jakiś spo­sób wią­żemy z drugą osobą. Znik­nię­cie dru­giego filaru codzien­no­ści na początku przy­tła­cza. Pamię­ta­cie jak pisa­łem o regu­lar­nych zaku­pach i napeł­nia­niu lodówki? To wła­śnie są takie rze­czy. Zali­czają się do nich na przy­kład też drobne naprawy w domu czy ogar­nię­cie wypro­wa­dza­nia psa trzy razy dzien­nie. Cóż, nie ma się co cackać, należy się zmierzyć z nową sytuacją i tyle.

6. Poga­daj z kimś

Gene­ral­nie jestem zwo­len­ni­kiem zatrzy­my­wa­nia pry­wat­nych spraw dla sie­bie, jed­nak to wła­śnie w takich momen­tach warto mieć powier­nika. Roz­mowa z kimś zaufa­nym pomaga w ogar­nię­ciu życia.

7. Znajdź sobie hobby

Warto mieć zain­te­re­so­wa­nia, pró­bo­wa­łem już Was zresztą do tego parę razy prze­ko­nać. W tej kon­kret­nej sytu­acji hobby jest podwój­nie pomocne — nie dość, że pomaga odcią­gnąć myśli od złych spraw, to jed­no­cze­śnie w cie­kawy spo­sób zaj­muje czas. Jakby nie patrzeć: zyskujemy.

8. Nie szu­kaj nikogo na siłę

Jeśli nie masz abso­lut­nej pew­no­ści, że uczu­cie po roz­sta­niu jesz­cze nie wyga­sło — daruj sobie kolejne związki przez jakiś czas. Naj­gor­sze co można zro­bić, to pró­bo­wać leczyć takie rany kimś innym. To się po pro­stu nie udaje — jesz­cze długo przez głowę będą się przewijać myśli, że „kiedyś było lepiej”. Potrzebę rela­cji damsko-męskich na czy­sto fizycz­nej płasz­czyź­nie można zaspo­koić poprzez zna­le­zie­nie sobie kogoś do łóżka. Jeśli rela­cja od początku jest jasna i obie strony się zga­dzają na takie warunki, nie widzę w tym nic złego. Na miłość przyj­dzie jesz­cze czas.

Nie wszyst­kie spo­soby znajdą zasto­so­wa­nie u każ­dego z Was. Spraw­dziły się za to u mnie — dla­tego wła­śnie posta­no­wi­łem się nimi podzie­lić. Mam nadzieję, że jeśli ktoś będzie musiał sko­rzy­stać z rad zawar­tych w moim wpi­sie, nie zawie­dzie się.

A Wy? Jak sobie radzi­cie z rozstaniem?

Autor obrazu: Joshua Earle

Leave a Reply

50 comments

  1. milka

    Ja jestem wła­śnie w sytu­acji, kiedy mój zwią­zek roz­pada się po wielu latach spę­dzo­nych razem…z jed­nej strony cier­pię, czuję jak serce roz­pada się na milion kawał­ków, a z dru­giej ulgę, bo czu­łam się okrut­nie samotna i nie­sza­no­wana. Jedyne o czym marzę, to o tym żeby to się skoń­czyło a reszta jakoś sie poukłada…

  2. Spifcia

    Podob­nie jak Milka prze­cho­dzę teraz przez roz­sta­nie po 3letnim związku.. z natury jestem osobą „wszystko sobie tłu­ma­czącą“.. w ten spo­sób pró­buje zro­zu­mieć pewne rze­czy, zacho­wa­nia, emo­cje. To nie koniec świata, ludzie się roz­cho­dzą i tak już po pro­stu bywa. Nie wiem czy w moim przy­padku uczu­cia wyga­sły czy znu­dzi­lam się swo­jemu „jedy­nemu“ (bo tak wła­śnie o Nim myśla­łam. Ah ile mia­łam pla­nów..). Wiem nato­miast jedno — nie doce­nial mnie. 2 lata cier­pli­wie cze­ka­łam, godząc się na zwią­zek na odle­głość.. dziś wiem ile taki zwią­zek kosz­tuje i drugi raz się na niego nie zgo­dzę.. tylko cho­ler­nie trudno wyrzu­cić z pamięci te dobre chwile, któ­rych przez ponad 4 lata dużo się uzbieralo.. :(

    • MamaMałolata

      Dużo na pewno — wiem o czym mówisz, mnie „mój“ zosta­wił w zasa­dzie na ślub­nym kobiercu, z 5 let­nim Synem. Uważa,że zaczął życie od nowa.…Synem zaj­mu­jąc się jak mu wygodnie…ale wiesz co? Naprawdę nie myśl nad nie­zre­ali­zo­wa­nymi pla­nami to nie pomoże. Zacy­tuję przy­ja­ciela, który mnie pomógł w naj­gor­szym momen­cie gdy moje życie legło w gru­zach: „Spa­kuj swoje stare życie w pudełka — otwórz tylko te, które teraz są dla cie­bie ważne, resztę scho­waj głę­boko na stry­chu“. Myślę, że to dobra rada i ota­czaj się przy­ja­ciółmi, któ­rzy nada­dzą ci nowej, pozy­ty­wej ener­gii. Powodzenia

    • karola

      Moja histo­ria… też byłam przez 4 lata w związku na odle­głość ciężko się pozbie­rać po czymś takim, bo taki zwią­zek jest na maksa wyide­ali­zo­wany. Tęsk­nota ‚która dzieli nas mię­dzy jed­nym ‚a dru­gim spo­tka­niem spra­wia, że ide­ali­zu­jemy swo­jego wybranka. A jak odko­chać się w kimś ide­al­nym ?! Ba! po roz­sta­niu wszy­scy jak „maso­chi­ści“ ide­ali­zu­jemy swo­ich ex-ów. Bynaj­mniej mam nadzieję ‚że z cza­sem będzie lepiej 😉

    • Patty

      Non puoi imma­gi­nare quante volte sono caduto su questi tra­nelli, ma soprat­tutto non puoi imma­gi­nare quante belle ragazze ho perso con­rop­tam­domi da per­fetto idiota geloso. Quanto avrei voluto leg­gere questo post tanto tempo fa XD

  3. didle80

    prze­tań­czyć.…

  4. Justyna

    Z punktu widze­nia dziew­czyny podob­nie to wygląda :)

  5. świntuch

    Masz rację by nie wcho­dzić w nowe związki od razu na poważ­nie. Jed­nak jak naj­wię­cej czasu spę­dzać z ludźmi i szu­kać tych nowych rela­cji. Bez wiel­kich pla­nów i nadziei. Cho­dzi o to by dać sobie moż­li­wość pozna­wa­nia innych osób, porów­ny­wa­nia, wycią­ga­nia wnio­sków, zbie­ra­nia nowych doświad­czeń. Żadna rela­cja, nawet nie­udana nie jest stratą czasu. Tak mi się wydaje. Tylko trzeba umieć szcze­rze roz­ma­wiać. A w życiu… i tak naj­lep­sze są przypadki 😉

    • Cheyenne

      This far Brian, after 17 years run­ning a mar­ke­ting busi­ness, 100% of the people who said they didn’t have eno­ugh time, did.Like your piz­ze­ria guy, they had time to watch TV. If th;18&#e2r7es time for TV, surely the work needs to be done first?

  6. Enn

    Punkt 6. Według mnie naj­waż­niej­szy. Nigdy, prze­nigdy nie można pozwo­lić na to, żeby zostać z tym samemu. U mnie nie­stety skoń­czyło się to depre­sją i to poważną (z tym, że nie było to roz­sta­nie a śmierć dru­giej osoby). Powie­cie pew­nie praw­dziwi przy­ja­ciele, nigdy nie dadzą się ode­pchnąć. Otóż nie, dadzą. Oni są tylko ludźmi, jeżeli pró­bują i za każ­dym razem napo­ty­kają ścianę, odrzu­ce­nie i nie­przy­jem­no­ści w końcu prze­staną pró­bo­wać, a my zosta­niemy sami.
    Samot­no­ści można się nauczyć, ale mam tu na myśli tylko samot­ność bez dru­giej połówki, w przy­padku kiedy np. się od nas wypro­wa­dza. I tylko taką. Trzeba mieć przy­ja­ciół, zna­jo­mych, rodzinę, nie można ich odpy­chać, taka samot­ność jest nie do zniesienia.

  7. karola

    Ja do tej pory nie pora­dzi­łam sobie po roz­sta­niu, ale wszyst­kie zawarte tu punktu zostały zasto­so­wane. Na pewno dodała bym “ naj­zdrow­sza forma kon­taktu to brak kon­taktu“- z byłymi jeśli w ogóle to moż­liwe można się przy­jaź­nić po kilku latach od roz­sta­nia na pewno nie od razu. Oso­bi­ście uwa­żam, że zawsze jedna strona będzie zra­niona w takim ukła­dzie. Trzeba wycho­dzić do ludzi, zapeł­nić sobie czas do gra­nic moż­li­wo­ści. Mnie pomo­gło rów­nież to,że b.dużo pra­cuje i w tym cza­sie nie ma kiedy myśleć o innych spra­wach. Każdy etap“ po roz­sta­niowy“ jest inny myślę , że można by było stwo­rzyć nawet etapy wycho­dze­nia ze związku — oczy­wi­ście w jakim cza­sie to kwe­stia indywidualna.

  8. magda

    Znam ten smak oj tak…swiadomosc poze­gna­nia sie z kims kto byl calym swia­tem jest cho­ler­nie ciezka dla serca rozumu itd.ale mozna to prze­zyc wystarczt sobie uswia­do­mic pewna rzecz i z dnia na dzien powta­rzac sobie jakiej obrane motto i usmie­chac sie nawet jak w sercu zle to pomaga:) mi pomo­glo a bylam na dnie 3 lata zwiazku chlo­pak zmar­no­wal na wla­sna prosbe…narkotyki,koledzy,agresja,przemoc ja na to nie zaslu­zy­lam wiec jesli ktos chce zmar­no­wac sobie zycie a my ta osobe kochamy i mimo roz­mow nie­prze­spa­nych nocy porad naj­bliz­szych ktos nadal odrzuca pomoc lepiej odejsc.

    Zyczr wszyt­skim wytrwa­lo­sci i nie zapo­mi­naj­cie o wla­snej wartosci;))

  9. halo

    A ja mam sytu­acje o kto­rej dawno (jesli w ogole kie­dys) cos podob­nego sly­sza­lam. Hmm przy­ja­zni­lam sie z mlod­szym chlo­pa­kiem. On byl (chyba) zako­chany… wiele, na prawde wiele na to wska­zy­walo I wszy­scy to widzieli procz mnie… moze I to widzia­lam, ale balam sie zaan­ga­zo­wac. Zacho­wy­wal sie jak dziecko momen­tami… raz udo­wad­nial mi ze jestem dla niego kims, innym razem mowil wciaz I wciaz o innej.. musia­lam wyje­chac. Bar­dzo daleko. Wie­dzie­li­smy o tym wcze­sniej. Zacho­ro­wal. Powa­znie… na raka. Od tam­tej pory cos mna szarp­nelo. Dzien lrzed tym zanim sie o tym dowie­dzia­lam roz­ma­wia­lam z przy­ja­ciolka I powie­dzia­lam ze chyba dopiero jak juz bede wie­dziec ze kogos strace to uswia­do­mie sobie ze tego kogos kocham… I zosta­lam dla niego kolejne dwa mie­siace.. bez skutku. Nie wiem czy to cho­roba, ze zerwal ze mna tak nagle kontakt…czy pod­dal sie??? Pare dni wcze­sniej mowil ze do szcze­scia ma juz wszystko w tym I mnie…udawalam ze nie slysze..teraz zaluje. Czy­tam te porady. Znam je na pamiec..nie musze ich czy­tac ale czy­tam dalej. 4 mie­siace a ja dalej pla­cze w poduszke. Zawsze uda­wa­lam twarda I nie­za­le­zna kobiete. Mysla­lam ze potra­fie wszystko kon­tro­lo­wac w swoim zyciu, a teraz jestem w total­nej roz­sypce.. rodzina nic nie wie a przy­ja­ciele juz nie chca mnie slu­chac. Zamy­kam sie I mam tego dosc.. chcia­la­bym by te prze­pi­sowe 6 do 8 mie­siecy juz minelo. Chcia­la­bym kogos poznac I zapomniec

  10. Cleveland

    Dzię­kuję za wpis.

    Nie dzię­kuję za odpo­wiedź. Jakaś część mnie łudziła się, że będzie brzmiała ona nieco ina­czej. Mia­łam nadzieję, że cier­piące osoby, które widzia­łam (i nie­które nadal widuję), tak naprawdę radzą sobie lepiej, niż je o to podejrzewałam.

    Czyli już zawsze tak będzie? Mojej, cza­sami dzie­cinne i naiwne prze­my­śle­nia będą dep­tane przez bru­talną rze­czy­wi­stość? Nor­malne życie musi mieć aż tylko „haczyków“?

    Dobrze, że jest jesz­cze na tym świe­cie cze­ko­lada! I pro­szę! Ani złego słówka o niej!

    • Birdie

      That last bit was funny!!! Make­esha! Chanr­ti­sis are first and fore­most humans which expla­ins why they can say dumb things. Sorry if I’ve pained you in any way sis.

  11. Pingback: Okaż miłość facetowi |

  12. Martyna

    Po (pra­wie) pię­cio­let­nim związku czu­łam jedy­nie ulgę. Tak naprawdę chyba tylko cze­ka­łam na pre­tekst. I dzięki Bogu, że ta nie­do­szła druga połówka oka­zała się być psy­cho­patą i zbo­czeń­cem. Pew­nie dalej tkwi­ła­bym w tym bez­na­dziej­nym związku, nie mając poję­cia o jego kłam­stwach. Albo może dalej pró­bo­wa­ła­bym wie­rzyć we wszyst­kie tłumaczenia?

    W grun­cie rze­czy, poże­gna­li­śmy się tak, jak codzien­nie przed wyj­ściem do pracy. Z tą róż­nicą, że już nigdy wię­cej nie widzie­li­śmy się na oczy. Zwy­kłe „to do zoba­cze­nia póź­niej“. To póź­niej nie nastą­piło od czte­rech lat.

    Po związku została mi skrzy­wiona psy­chika i kot. Kot wpadł pod samo­chód, a psy­chikę udało mi się lekko napro­sto­wać. Jed­nak chyba nigdy nie pozbędę się tej maski, która sku­tecz­nie chroni mnie przed uczu­ciami. I która spra­wia, że zanim sprawy pójdą za daleko, ja zdążę już dawno uciec przed bli­sko­ścią emocjonalną.

    • Pan K.

      Mogę tylko trzy­mać kciuki, żeby udało Ci się odmie­nić kie­dyś ten stan.

  13. Beata

    10 lat związku z czego 4 po ślubie, w sumie całe moje doro­słe życie dzie­li­łam z nim, ale cóż pod­nio­słam się z kolan otrze­pa­łam z pia­sku i na razie się roz­glą­dam, jesz­cze nie idę rów­nym i zde­cy­do­wa­nym kro­kiem, ale może nie­długo zacznę :) Cza­sem jest cho­ler­nie ciężko, nadal łapię się na tym, że pierw­szą osoba do któ­rej chcę zadzwo­nić jest on i ta cho­lerna cisza. Ale są też plusy :) moż­li­wość podej­mo­wa­nia decy­zji bez nie­koń­czą­cych się kon­sul­ta­cji i szu­ka­nia kom­pro­misu. I chyba naj­bar­dziej prze­szka­dza mi to, że rodzina roz­pad mojego mał­żeń­stwa jako moją totalną porażkę, jakby to tylko ode mnie zale­żało, że nie wyszło.

  14. agata

    mysle ze to zapra­sza­nie sobie kogos do lozka to okropny pomysl bo jesli ustali sie od poczatku ze laczy nas tylko sex a potem cos poczu­jemy to znow czeka nas bole­sne przezycie

  15. Patryk

    chu­jowo wychu­s­tal bym sie z che­cia ale pier­dole wiem ze dam rade

  16. karolina

    Roz­sta­łam sie z chło­pa­kiem dzi­siaj. Co czuje ? Bol ogromny bol nie wiem jak sobie pora­dzić spo­tyka mnie to juz 2 raz i wiem ze kie­dyś ta miłośc wyga­snie i musze cze­kać i pew­nie nie był dla mnie ale teraz czuje jak świat mi sie zawala jak ktoś kie­dyś kochał bar­dzo mocno to zro­zu­mie .czemu sie roz­sta­li­śmy ? O bez­pod­stawną zazdrośc o to ze nie byłam wystar­cza­jąco dobra ? Ze podobno nie sta­ra­łam sie ? Tak pisał na to wycho­dzi ze to wszystko moja wina . Ale wiem ze tak nie jest nie pro­si­łam go nie bła­ga­łam dałam mu odejśc bo wiem ze to naj­lep­sza decy­zja i choć poczu­cie pustki ‚samotności,beznadziejności predko nie minie to wiem ze kie­dyś bede sil­niej­sza i bede z kimś kto mnie poko­cha naprawde bo wie­rze w praw­dziwą miłośc chce w to wie­rzyć :) naj­gor­sze były te obiet­nice o zare­czy­nach o ślubie o tym jak mnie kocha i ze zawsze bedzie ze mną a potem tak po pro­stu odejśc moge tylko Bogu dzie­ko­wać ze do ślubu nie doszło.I ze moja druga połowka gdzieś na mnie czeka i jak bede na to gotowa to ją znajde 😉 pisząc to pła­cze emo­cje nie opusz­czają ale musi być dobrze

    • Mila

      Jestem w iden­tycz­nej sytu­acji!!! Gdy­bym sły­szała swoje myśli. Minęło dwa mie­siące od czasu napi­sać przez cie­bie tej wia­do­mo­ści, mam nadzieję, że to jakoś zoba­czysz i odpi­szesz „stara! To było naj­lep­sze co mogło się wyda­rzyć!“. Bo ja już wiem, że tak jest, cudow­nie jest żyć bez cią­głych pre­ten­sji i wiecz­nego nie­za­do­wo­lo­nia, bez stresu! To jakby uro­dzić się na nowo

      -1
      • Sunshine

        I love spi­ced apple cider — yum! That fro­sty apple sounds good, darn diet tho­ugh. I’m hoping to go apple pic­king this week­end — it#;93&s that or the alpine bob­sleds — will let the kids decide.

    • Marlena

      Czy­tam Twoj komen­tarz z usmie­chem na ustach. Wiem ze masz racje, chcia­la­bym sie dowie­dziec jak czu­jesz sie teraz po tych trzech mie­sia­cach. Ja roz­stane sie jutro, tak to nawet zapla­no­wane przez mojego faceta. Jutro wroci z dele­ga­cji i powto­rzy swoje slowa “ nie kocham Cie tak bar­dzo jak Ty mnie, nie chce Cie krzyw­dzić i dawac Ci nadziei“. Byli­smy razem piec lat, bez zdrad, wiek­szych klotni, byl dla mnie dobry, dbal o mnie. Kocham go naj­bar­dziej na swie­cie a on wycho­dzi na to mnie tylko lubi i jest dla mnie mily. Boli jak cholera…

      -1
    • Mon

      Karo­lina, jak sie sprawy maja aktu­al­nie? Jak sie czu­jesz i jak sobie z tym radzisz? Mam iden­tyczna sytu­acje w tym momen­cie. Ale cos we mnie peklo wla­snie po tym jak napi­sa­lam do niego i w odpo­wie­dzi dosta­lam: “Nie mam czasu kurwa mac, daj mi spo­koj“, a jesz­cze 2–3 mie­siace temu bylam milo­scia jego zycia… I nie bylo tu zadnej zdrady itp, wiec, ze nadal cos do sie­bie czu­jemy, jedy­nie jeste­smy tym­cza­sowo na odle­glosc, no ale on sobie wymy­slil, ze nie wytrzyma i moje potrzeby sie nie licza, a tak przy oka­zji to zostalo mi przez niego wmo­wione, ze wszystko, ale doslow­nie wszystko jest moja wina i to ja wszystko znisz­czy­lam :( MANIPULATOR ksiaz­kowy! Karo­lina, chet­nie na priv z Toba zamie­nie pare slow jesli oczy­wi­scie masz ochote.

  17. Kasia

    Wła­śnie roz­sta­łam sie z nazy­czo­nym po 10latach szcze­rze to wogole sobie nie radzę tym bar­dziej ze mie­szam za gra­nica i nie mam poję­cia ja to wszystko ogar­nąć . Wszyst­kie rachunki za miesz­ka­nie prąd gaz itp. Ja muszę pła­cić i uwierz­cie mi ze bar­dzo ale to bar­dzo cieżko :/

    • Aggie

      Mam dokład­nie ten sam kło­pot. Co dalej ciśnie sie do głowy co chwila… Nie mam poję­cia jak pora­dzić sobie z zerwa­niem a co dopiero z reszta? Sprze­daż domu, dzie­le­nie tego co wszyt­sko razem kupi­li­śmy? 10 lat a jed­nak jakby ich nie było…

    • Starr

      fau­zi­bi­jak / Guys I really hope this mis­sed cocm­nu­ima­tion about the M&G for Indo­ne­sia will be fixed soon. So the win­ners could get what they dese­rved. Cause it’s just not okay being left in an uncer­ta­inty situ­ation. The con­cert is tomor­row (July 16th) anyway.

  18. Anka

    Ja zosta­łam sama po 19 latach razem. Oczy­wi­ście to nie była moja decy­zja. Nie radzę sobie z rze­czy­wi­sto­ścią z jaką teraz się zamie­rzam. Bar­dzo boli i nie umiem sobie z tym pora­dzić. Po tylu latach każda rzecz i miej­sce jest wspólne. Ale tylko dla mnie mąż jest bar­dzo szczę­śliwy i to mnie jesz­cze bar­dziej dobija. Nie wiem jak żyć.

  19. Panna M

    Nie myśla­łam, że będę szu­kała takich postów. A jed­nak. Roz­sta­nie. Hm.. co wię­cej mam powie­dzieć? Ból, cier­pie­nie, ale takie dziwne uczu­cie wol­no­ści. Może i to było mi potrzebne. Może tak naprawdę nie byłam z nim szczę­śliwa? Nie wiem. Ale wiem jedno. Wszystko się z cza­sem ułoży. A żeby nie sie­dzieć i nie pła­kać całymi dniami — ćwiczę i się uczę. Powoli, ale do przodu! :)

    • Olivia

      barb love the wild mush­room cooking, I have had the black trum­pets before and they became my new favo­rite next to morels, found them in the Hin­kley areaI ha;e1&#82n7vt seen them in a long time I think hard to find, good stuff, thanks for this great post

  20. MONIKA

    Jestem po dwóch dwu­let­nich związ­kach, jed­nak żaden nie bolał mnie tak jak ostatni roczny:(. pierw­szy facet mnie zdra­dzał, drugi miał pro­blem z agre­sją a trzeci hmmm…zachował się jak kom­pletny cham i pro­stak w jaki spo­sób ze mną skoń­czył. wszystko było ide­al­nie, w jego zacho­wa­niu rów­nież aż tu nagle z dnia na dzień, powie­dział że na dzień dzi­siej­szy nie chce być ze mną a nasze rela­cje mogą być jedy­nie na sto­pie koleżeńskiej.To tak bar­dzo boli, zupeł­nie nie chciał ze mną roz­ma­wiać jedyny jego argu­ment to ze potrze­buje kobiety do sprzą­ta­nia goto­wa­nia i pra­nia skar­pe­tek i nie jest za równouprawnieniem.Minął dopiero 2 tydzień a ja mam oczy pełne łez nadal, wczo­raj widzia­łam jego pro­fil na tzw sym­pa­tii widać jak szybko się pogo­dził z roz­sta­niem i ile byłam dla niego warta, szuka kolej­nych ofiar bo taki czło­wiek nie potrafi kochać ani sie­bie ani nikogo.Ja wszystko wiem i widzę jego wady ale dla­czego to mnie tak bar­dzo boli:(.mam 30 lat i tak strasz­nie boje się być sama a z dru­giej strony czy bede potra­fiła jesz­cze komuś zaufać.W tej chwili czuje do niego ogromny żal, bo tak bar­dzo mnie zranił.

    • Patka

      Zaufasz zoba­czysz tylko teraz to bedzie dluz­szy okres czasu ..
      Ja kazdy po roz­sta­niu z uko­chana osoba nie jest w sta­nie zaufac komus nowemu bo bedzie czul ze spodka go to co poprzed­nio .. Ale z cza­sem to minie i bedzie zaufanie..

  21. MAREK

    Witam, zosta­łem sam nie­malże na bruku po 6 let­nim związku, zosta­wi­łem rodzinę, miesz­ka­nie, przy­ja­ciół, spa­ko­wa­łem się i wyje­cha­łem 400 km od kobiety po Tym jak uro­dził nam się syn. Wina jest zawsze po dwóch stro­nach i to oczy­wi­ste, zwią­zek był bar­dzo tok­syczny, przez ostat­nie 3 lata dra­mat, przez 6 lat jedno zdję­cie razem, może ze trzy wypady gdzie­kol­wiek, katorga życiowa, coś zmie­niać , napra­wiać , wra­cać? tylko,że nie ma do kogo , nie­któ­rzy ludzie są tak sku­pieni na sobie że co byś nie robił i tak będzie źle tylko dla­tego , że musi być tak jak oni chcą… i To mnie boli okrop­nie, marzę o Tym żeby poznać nor­malną kobietę bo nie pamię­tam już jak sma­kuje miłość , została mi powoli wybita z głowy bar­dzo powoli 6 lat… Czy­tam co napi­sa­łem i stwier­dzam , że wypi­sze wszyst­kie krzywdy które mi wyrzą­dziła na kartce i nie roz­stanę się z nią na krok, jak przyj­dzie mi do głowy dur­nota typu “ może wrócę do niej “ to poczy­tam… nie zazdrosz­czę tym któ­rzy zostali porzu­ceni w spo­sób typu „dziś jestem jutro mnie nie ma“ ja oso­bi­ście bym umarł choć i tak nie jest mi lekko… 3 maj­cie się Cie­pło i powodzenia!!!

  22. tonormalne

    Gdy­bym miała zało­żyć bloga, zro­biła bym to teraz, ewen­tu­al­nie jutro. Zosta­wił mnie naj­wspa­nial­szy męż­czy­zna na (moim skąd­inąd nie­wiel­kim) świe­cie. Ryczę od dwóch mie­sięcy, nawet dziś zamiast uro­dzi­no­wej butelki wina, chi­chra­nia do rana i blunta na dobitkę, wycią­gam kolejną chu­s­teczkę. Myślę o tym kiedy skoń­czy się to pie­przone opa­ko­wa­nie, bo uwie­rzy­łam, że wów­czas skoń­czą się też łzy. Gówno prawda, ale zawsze to jakaś brzy­twa któ­rej można się chwy­cić.
    Gdy­bym dziś zało­żyła bloga nazy­wałby się nieradzęsobie.pl

  23. xxx

    Witam…dobrze jest poczy­tac takie wpisy jak wasze…daja nadzieje a zara­zem poka­zuja jak to jest naprawde i ze nie jestem jedyna osoba ktora musi przez to przejsc. Jestem w zwiazku od 7 lat , miesz­kamy razem , trzy lata temu sie zare­czy­li­smy. Wszystko byloby piek­nie gdyby nie fakt ze od dluz­szego czasu cia­gle sly­sze ze jestem wku­rza­jaca , nie pasu­jemy do sie­bie , on chce to skon­czyc — ma mnie dosc…a ja glu­pia w takich chwi­lach zamiast sie spa­ko­wac i to zakon­czyc– zapew­niam go o mojej milo­sci , przy­po­mi­nam dobre chwile i zala­ga­dzam sytu­acje az do nastep­nej rozmowy…Wszystko to przez strach przed samot­no­scia, to strach wla­snie przed tymi mie­sia­cami cier­pie­nia , tymi spoj­ze­niami i myslami ludzi … Wiem ze nie jestem teraz szcze­sliwa ale cho­ciaz moje zycie jest sta­bilne i wszy­scy wokol mysla ze jest ok… Trzy­maj­cie pro­sze kciuki ze uda mi sie to zakonczyc…za to zebym dala rade prze­trwac ten straszny czas po roz­sta­niu kto­rego sie tak bar­dzo boje…×××

    • Hannah

      Whoa, whoa, get out the way with that good infrnmatioo.

  24. J KAZUBOWSKA

    Tak ‚pusta lodówka.Brak wspol­nych zaku­pów .To zabija ‚bar­dziej boli fakt ze spe­dzi­leś z kim 15 lat I ten ktos tak łatwo zna­lazł sobie pocie­sze­nie. NIC nie pomaga tlu­ma­cze­nie ‚że nie był Cie­bie wart.

  25. Iwona

    Witam. Wła­śnie mam trudny okres mój facet zosta­wił mnie dla innej po 5 latach związku nie mogę sobie z tym pora­dzić. Pomóż­cie mi

    -1
  26. CIĄGLE ZAKOCHANA

    Mój chło­pak był ide­alny.… Oczy­wi­ście tylko ja tak uwa­żam. Było nam razem cudow­nie… ciężko zno­sił moją pracę bo pra­co­wa­łam od 10 do 21 7 dni w tygo­dniu. Ale i tak znaj­do­wa­li­śmy czas dla sie­bie i było cudow­nie.
    Kłó­ci­li­śmy się jasne… ale dla mnie on był tym jedy­nym i żadna kłót­nia by tego nie zmie­niła.
    Jed­nak dla niego było ina­czej… każda kłót­nia to był powód do roz­sta­nia… czę­sto sły­sza­łam, że nie możemy być razem mimo miło­ści jaką mie­li­śmy. Byłam jego pierw­szą dziew­czyną, bo szu­kał tej ide­al­nej, z którą będzie zawsze. Po 3 mie­sią­cach się oświad­czył… mie­siąc póź­niej ode­brał mi pier­ścio­nek po kłótni… bar­dzo mnie to bolało bo bar­dzo chcia­łam ślubu.. ale zosta­łam.
    Po 3 latach się pokłó­ci­li­śmy o straszną głu­potę… zaczął się nakrę­cać… wście­kać… był zresztą tro­chę pijany… aż wresz­cie krzyk­nął na mnie że pier­doli mnie i wszystko co ze mną zwią­zane, poka­zał mi „fuck you“, powie­dział że zabiera wszyst­kie swoje rze­czy z naszego miesz­ka­nia i że mam spier­da­lać.
    Zatkało mnie.… Miłość mojego życia każe mi spier­da­lać…
    Napi­sał dwa dni póź­niej do mnie że bar­dzo mnie kocha i że cią­gle o mnie myśli ale i tak by nam nie wyszło. Ja tak nie uwa­ża­łam… jestem z tych ludzi któ­rzy wszystko i wszyst­kich pró­bują napra­wić..
    To było 5 dni temu. Serce mi pęka. Cią­gle za nim pła­czę, ale zało­ży­łam sobie że nie będę do niego pisała ani odpi­sy­wała na tego sms, dla­tego że zawsze to robi­łam. Kiedy pró­bo­wał odejść bła­ga­łam żeby został. i Zosta­wał… znów na chwilę było cudow­nie… do teraz. Teraz w furii wście­kło­ści zosta­wił mnie… A ja umie­ram za nim z tęsk­noty. Wiem że potrak­to­wał mnie jak śmie­cia odcho­dząc w taki spo­sób z takimi sło­wami… Ale mimo wszystko jest Miło­ścią mojego życia i nie potra­fię się otrzą­snąć.
    Żadne pomoce, żadne roz­mowy nie przy­no­szą uko­je­nia. Chcę tylko jego..
    W tym jed­nym smsie napi­sał na końcu „Wiem, że do mnie nie piszesz bo mnie znie­na­wi­dzi­łaś“… tak bar­dzo mu chcia­łam napi­sać że to nie prawda, że cią­gle go kocham.. ale chcia­łam żeby bar­dziej się posta­rał.. żeby poka­zał że bar­dzo mu zależy..
    Nie­stety.. nie zro­bił nic żeby dać mi cień szansy że tęskni.. Nie zoba­czy­łam go od tam­tego zerwa­nia…
    i odcho­dzę od zmysłów.

  27. Patka

    Ja jestem swieżo po roz­sta­niu stalo sie to 26 sierp­nia wie­czo­rem bol byl nie do opi­sa­nia .. Ale z kaz­dym dniem staje sie coraz słab­szy na prawde jest ciezko bo stale prze­wija sie obraz uko­cha­nej osoby ale co z tego jesli ta osoba byla mna tylko zauro­czo­nan pro­bo­wala siemwe mnie zako­chac ale sie nie udalo naj­gor­sze jest to ze zamiesz­ka­li­smy razem ponie­waz jestem przy­wia­zana do niego pod kaz­dym zgle­dem emo­cjo­nal­nym bar­dzo duzo tez poswie­ci­lam prze­pro­wa­dzi­lan sie do innego mia­sta ufa­lam mu bez gra­niczne i tak samo go( kocham) wia­domo milosc nie da sie w ciagu 2 dni wyma­zac to trwa tak samo jak okres praw­dzi­wej milo­sci ponie­waz gra­nica mie­dzy zauro­cze­niem acmi­li­scia jest mini­malna i mozna sie pomy­lic wla­snie tu moj byly popel­nil blad ale wszystko mu wyba­czy­lam ponie­waz jest wspa­nia­lym czlo­wie­kiem ma wspa­niala rodzine wyba­czy­lam mu ponie­waz mimo bolu nie czy­lam nawet przez moment zło­sci i nie­na­wi­sci do niego bo wiem ze nie mozna zmu­sic 2 osoby do milosc a bylo mi z nim na prawde cudow­nie kazdy dzien od pozna­nia sie randki miesz­ka­nie seks bylo cudowne.. Ja cier­pie i on cierpi kazdy z nas z innego powodu ja z milo­sci on. Z tego ze nie mial odwagi powie­dzec mi ze mial wat­pli­wo­sci co do swo­ich uczuc ale doce­niam to ze sta­ral sie mnie poko­chac dla­tego chcial zamiesz­kac spro­bo­wac sie zako­chac ale nie wyszlo.. Posta­no­wi­lam ze wra­cam do rodzin­nego domu ponie­waz mam tu przy­ja­ciol rodzine a tam tylko rodzine bylego mia­la­bym wspar­cie z ich strony ale onin­row­niez wspie­rali by jego a mi so potrzebne osoby wspie­ra­jace tylko mnie ciezko jest wro­cic z mia­sta na wies ale tu sie szyb­ciej ule­cze tam za duzo wspo­mnien miejsc .. Wie­cie co raz w zyciu dobre jest roz­sta­nie daje kopa .. Mqm 22 lata on byl moim pierw­szym wspa­nia­lym chlo­pa­kiem o takim jak zawsze marzy­lam i doce­niam to co milam ale wiem w glebi sie­bie ze gdzies cos czeka mnie jesz­cze bar­dziej wspa­nia­lego .. Oczy­wi­scie chcemy utrzy­my­wac ze soba kon­takt darzymy sie sza­cun­kim tak samo ja z jego rodzen­stwem czy mama gdy bedziemy wszy­scy gotowi to sie spodkamy poga­damy i bedziemy sie z tego wszyst­kiego smiac …

  28. t

    Co za glu­pia strona
    tu tra­fiaja ludzie zde­spe­ro­wani potrze­bu­jacy pomocy, a nie barany co maja wam kli­kac w banery

  29. mariusz

    wła­snie roz­sta­łem się z zoną. mam 38 lat i czuje że moje życie sie zakoń­czyło. Potworny ból. byli­śmy razem 15 lat ( ona ma 32 lata ) wie­lo­krot­nie słu­cha­łem wyzwisk oraz tego, że jestem nie­udacz­ni­kiem :/ serce bolały ale zagry­za­łem zęby cza­sem jed­nak wybu­cha­łem i powie­dzia­łem za dużo. ponie­waż to piękna kobieta czuję że już nie­ba­wem zastąpi mnie kims innym. tak popro­stu. jest mi ciężko choć wie­dzia­łem ze to nastąpi. Kocham ja ale pozwole jej odejsc. nie mam wyj­scia. mamy 2 dzieci i bar­dzo się boję co będzie dalej.. widze po niej że szuka zmian. dużych zmian a ja jestem pierw­sza z nich.

    • Josie

      Times are chn­ga­ing for the bet­ter if I can get this online!

  30. Aga

    Ja prze­cho­dzę przez „żałobę“ po zakoń­cze­niu związku, który trwał 13 lat… Jestem emo­cjo­nal­nym wra­kiem czło­wieka. Od roz­sta­nia minęły 3 mie­siące. Pierw­szy mie­siąc to była jakaś masa­kra– cią­gle pła­ka­łam, nie jadłam, nie spa­łam, zawa­li­łam pracę, nie byłam w sta­nie ogar­nąć codzien­no­ści. Wraz z part­ne­rem stra­ci­łam też dach nad głową, nasze wspólne psy i środki, które inwe­sto­wa­łam w jego miesz­ka­nie, które wiele lat było naszym wspól­nym domem. To brzmi, jak­bym była jakąś potworną mate­ria­listką, ale w takich oko­licz­no­ściach taki fakt też cho­ler­nie boli. W dru­gim mie­siącu jakoś zaczę­łam się zbie­rać, teraz jest trzeci mie­siąc, przy­szła wio­sna, a do mnie jakby to wszystko tra­fiło na nowo– nie mogę nor­mal­nie funk­cjo­no­wać, cią­gle pła­czę i myślę o nim. O tym, co robi, jak mu jest, dla­czego to się stało. Czy rze­czy­wi­ście jestem takim potwo­rem, że musiał odejść. Czy zro­bi­łam wszystko, żeby zwią­zek ura­to­wać. Dla­czego to się stało. Nie mogę się z tym pogo­dzić.
    Miał być ślub, dziecko było w dro­dze, świeżo zakoń­czony remont kuchni. Wia­domo, że mię­dzy nami było róż­nie– było i cudow­nie, i były kłót­nie, jak to w życiu. Prze­szli­śmy razem wiele– cięż­kie czasy, wręcz biedę, bez­ro­bo­cie, trudny dora­bia­nia się, cho­roby i śmierć bli­skich nam osób
    Dwa mie­siące przed zapla­no­wa­nym ślubem part­ner oznaj­mił mi, że się zako­chał w kole­żance z pracy. Nie będę wcho­dzić w szcze­góły całej histo­rii, bo musia­ła­bym tu napi­sać wypra­co­wa­nie o obję­to­ści ency­klo­pe­dii, ale po krótce opo­wiem, że przez mie­siąc pró­bo­wa­łam go prze­ko­nać, że nie warto nisz­czyć naszego „ny“- tych wspól­nych lat, pla­nów, marzeń. Oczy­wi­ście dowie­dzia­łam się jaka to jestem bez­na­dziejna, nasz zwią­zek bez­na­dziejny i tak dalej. Ale wtedy myśla­łam, że są to takie błahe powody, że nie warto dla nich koń­czyć związku. Jed­nak mój kochany uwa­żał ina­czej, ale żeby nie było, że on się nie sta­rał — zro­bił coś na kształt castingu– sia­dał sobie i roz­wa­żał, która z nas jest lep­sza, ma bar­dziej odpo­wia­da­jące mu cechy cha­rak­teru i wyglądu. Raz dekla­ro­wał, że chce ze mną być, że mnie kocha i nie wyobraża sobie beze mnie życia, że prze­cież ja jestem jego całym świa­tem i życiem a po 2–3 dniach total­nie zmie­niał zda­nie, że to nie ma sensu, nie ma czego rato­wać, że ta jego „przy­ja­ciółka“ jest taka wspa­niała, cudowna, deli­katna, że tak dobrze mu się z nią roz­ma­wia, że nigdy się tak nie czuł. W w cza­sie dni, kiedy był „na tak“ na mnie, zabrał mnie raz na kola­cję i uznał, że o wystar­cza­jący dowód na to, że mu zależy. Kon­taktu z nią nie zamie­rzał zry­wać, „bo będzie jej przy­kro, nie może jej zra­nić“. Byłam w takim sta­nie, że byłam gotowa zgo­dzić się na wszystko, byleby tylko ze mną został. Nawet, jakby mi kazał obie nogi odrą­bać. W pew­nej chwili dopiero zorien­to­wa­łam się, że nie jestem w sta­nie speł­nić wszyst­kich jego żądań– zmie­nić o 180 stopni swój cha­rak­ter, zre­zy­gno­wać ze wszyst­kiego co kocham i tole­ro­wać, że on i tak będzie się z nią spo­ty­kał, bo prze­cież razem pra­cują. O tym, że mam się wypro­wa­dzić poin­for­mo­wał mnie przez tele­fon. Zabra­łam rze­czy. Potem powie­dział, że jestem głu­pia, że mogłam zostać, bo „on mnie w cale nie wyrzu­cał, jak­bym sobie tak miesz­kała z nim jesz­cze ze 2–3 tygo­dnie, on by sobie tak na mnie popa­trzył to może by zda­nie zmie­nił“. Potem, że to wszystko moja wina, bo ja byłam… (i tu lista moich wszel­kich prze­wi­nień), że od dawna się ze mną męczył i że nie jestem kobietą, któ­rej on potrze­buje. Że nie chce mieć związku z ety­kietą „po przej­ściach“, ale woli sobie zacząć nowe życie z młod­szą kobietą, którą „on sobie ulepi tak, żeby jemu paso­wała“. Że nie zosta­nie ze mną ze względu na dziecko, że mam sobie zro­bić „z tym“, co uwa­żam za sto­sowne (osta­tecz­nie ze stresu i wyczer­pa­nia i tak poro­ni­łam). I jesz­cze że jestem mate­ria­listką, prag­ma­tyczką i ego­istką, bo przy roz­sta­niu zażą­da­łam podziału wspól­nie kupio­nych rze­czy. Potem jesz­cze wydzwa­niał w nocy, że sie­dzi w pustym miesz­ka­niu, że nie ma mnie, że on nie wie, jak będzie dalej żył, że mnie kocha i tak dalej. Myśla­łam, że się ock­nął, że uda nam się ura­to­wać nasz zwią­zek. Rano już było ina­czej– twier­dził, że oczy­wi­ście kocha mnie, ale nie może ze mną być, bo za dużo złego się już stało, że on się zaan­ga­żo­wał już w rela­cję z tamtą i ona na niego czeka.
    Jestem wra­kiem czło­wieka, nie mogę się pozbie­rać. Nie widzę teraz sensu niczego — życia, dba­nia o sie­bie, wycho­dze­nia z domu. Nie mam total­nie ochoty spo­ty­kać się z face­tami, mam ich dość na wieki. Nie zapo­mnę go nigdy, innemu już nie zaufam ani nie poko­cham. Nie potra­fię. Temu odda­łam całą sie­bie. Wyrzu­ci­łam zdję­cia, pamiątki, pre­zenty. Nie mogę się jesz­cze prze­móc przed pozby­ciem się pier­ścionka zarę­czy­no­wego.
    Dostrze­głam rze­czy, które były złe mię­dzy nami, co powin­ni­śmy zmie­nić już dawno, ale ola­li­śmy to, bo brak czasu, cią­gła pogoń za wszyst­kim. Ale mimo wszystko boli to, że on nie chciał zawal­czyć, że wybrał tą łatwiej­szą drogę, wymie­nił mnie „na lep­szy model“ jak­bym była pralką. A ja uwa­ża­łam, że on i nasz zwią­zek są warte każ­dego poświę­ce­nia. Nie mogę się z tym pogo­dzić. Kocham go nadal i nie mogę nor­mal­nie żyć.

  31. Tazari

    Dla mnie naj­gor­sze było, że mi nawet nie powie­dział… tak po pro­stu zaczął rza­dziej zosta­wać, zwa­lał na pracę, ja pró­bo­wa­łam pytać i naci­skać (oczy­wi­ście głu­pia i zako­chana.…) aż prze­stał zosta­wać w ogóle. Kon­takt codzienny w pracy, ale pra­wie ze sobą nie roz­ma­wiamy, mimo że teo­re­tycz­nie powin­ni­śmy wspól­nie dużo rze­czy zała­twiać. Nie jestem w sta­nie na niego patrzeć, bez bólu, jak go nie ma, to nie jestem w sta­nie myśleć. Zacho­wuje sie jakby nigdy mie­dzy nami nie było i nie dopusz­cza do sytu­acji, zeby­smy byli sami (z oczy­wi­stego powodu, biedny napa­lony cho­dzi) aż do czasu jak wczo­raj się dowie­dzia­łam, po tym jak wyje­chał służ­bowo i wypi­sy­wał mi jak napa­lony jest i chciałby się ze mną natych­miast **** że następ­nego dnia wylą­do­wał w hotelu ze swoją byłą…
    Noc z głowy, a z rana godzinne spo­tka­nie w jed­nym pokoju. Serce pęka, zwłasz­cza, że nigdy nawet nie usły­sza­łam, że to koniec. Od tak się o skoń­czyło…
    I weź się tu czło­wieku pozbie­raj, kiedy pracę kochasz i nie chcesz jej zmie­niać… Do tego miesz­ka­nie fir­mowe, więc jak odejść do zostać bez niczego..
    I tak każ­dego dnia, gdy tylko go widzę w gło­wie tylko „Dla­czego nie mogłeś cho­ciaż powie­dzieć, że to koniec?“ Bo tak to to cią­gle pusta nadzieja, nawet jeśli jego zacho­wa­nie krzy­czy „nie chcę Cię!“.
    Życie i związki…

  32. Rico

    Pierw­szy mie­siąc za mną i pierw­sze oddzielne waka­cje. Nie jest łatwo. Naj­gor­sze są samotne wie­czory. W ciągu dnia da się wyżyć, łapię słońce, dużo cho­dzę, czy­tam pozy­tywne książki, medy­tuje, uczę się oddy­chać prze­po­nowo, powta­rzam sobie że wszystko pły­nie „panta rei“, i że to minie…ten ból i pyta­nia i złość na sie­bie na innych. Mimo tego cza­sem poja­wia się ten strach przed zmianą…czuje się jak tury­sta w górach. IDZIE pod górę, cie­szy się chwilą, widzi zakręt i nie wie co go za nim spo­tka czy wąż, dzi­kie zwie­rzę a może jesz­cze pięk­niej­sze widoki??..Tak myślę, że wycieczki gór­skie to ana­lo­gia życia, które jest pełne nie­spo­dzia­nek i dzięki temu bar­dzo piękne i war­to­ściowe. TEJ myśli się trzy­mam a przy­naj­mniej bar­dzo chcę. Smutne sta­ram się odpusz­czać, mówię do nich „sio“ i liczę oddechy…a piękne momenty łapię i mówię im „trwaj­cie w mojej pamięci“..takie są moje sposoby

  33. KKK

    Ja byłem z dziew­czyną 5 lat w związku miesz­ka­li­śmy razem od 3 lat,z dnia na dzień ode­szła tłu­ma­cząc że chce cze­goś nowego prze­kre­śliła te 5 lat od tak potem się oka­zało że poznała jakie­goś faceta i teraz z nim mieszka.pierwszy tydzien był nie do znie­sie­nia teraz idzie drugi,jest nieco lepiej te rady poma­gają, ale to nie zmie­nia faktu że bar­dzo ją dalej kocham…

  34. Vav

    Mia­lem pierw­szą dziew­czynę przez 3 mie­siące. Pew­nego dnia popro­si­łem ją o roz­mowę, ponie­waż czu­łem że ma do mnie o cos jakiś żal i chcia­łem zła­go­dzić sytu­ację. Gdy się spo­tka­li­śmy, powie­działa mi że juz nic do mnie nie czuje nie pod­pie­ra­jac tego niczym kon­kret­nym. Teraz mija już tydzień, a ja cały czas mam nadzieję że będziemy mogli zacząć od nowa. Jedyne co mnie ratuje to rodzina, roz­mowa z przy­ja­ciółmi i modli­twa. Wiem że Bóg daje mi to doświad­cze­nie po to abym mógł prze­te­sto­wać sam sie­bie, czy po tym jak on zabrał mi to co naj­bar­dziej kocha­łem bede mógł dalej iść za nim. Nie odwró­ci­lem sie od Boga, posta­no­wi­łem dac mu moje życie, ponie­waż wiem że on ma ba mnie swój plan, i jeżeli jego czę­ścią było to że moja była mnie zosta­wiła, to bede musiał prze­bo­lec. Zawie­rze­nie Bogu pomaga w takich sytu­acjach. Trzy­maj­cie się.