Kobieto, do garów? — czyli facet o równouprawnieniu

Wolność wyboru jest ważna

Pisa­nie dla kobiet jest nie­bez­pieczne. Wystar­czy tylko jedno źle dobrane słowo i można dostać po uszach. Bo wyma­ga­cie ode mnie szacunku.

Mojego bloga czy­tają przede wszyst­kim panie. Cho­ciaż sta­ram się, żeby wpisy były jak naj­bar­dziej uni­wer­salne — szcze­gól­nie, że tzw. płeć brzyd­sza ostat­nio coraz bar­dziej zazna­cza tu swoją obec­ność — jed­nak mam świa­do­mość, że w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści oce­niają mnie rzęsy prze­dłu­żone maskarą, sta­ran­nie nało­żona odro­bina różu na policz­kach i usta pocią­gnięte szminką. A te potra­fią się cza­sem wykrzy­wić w gry­ma­sie niezadowolenia.

No na przy­kład teraz. Bo czy nie ist­nieje ryzyko, że ktoś po prze­czy­ta­niu pierw­szego aka­pitu rzuci się na dół, żeby sko­men­to­wać i wyrzu­cić z sie­bie: „Ty cha­mie! Nie każda kobieta musi się malo­wać! Nie jesteśmy jakimiś laleczkami, szowinistyczna męska świnio!”? Takie nie­bez­pie­czeń­stwo jest bar­dzo realne. Bo dziś coraz moc­niej zwraca się uwagę na to, żeby uni­kać ope­ro­wa­nia ste­reo­ty­pami — szcze­gól­nie takimi, które krzywdzą.

Justyna Mazur, autorka bloga krotkiporadnik.pl, zasko­czyła mnie nie­dawno pro­stym i intry­gu­ją­cym pytaniem:

Jesteś femi­ni­stą?

Tak po pro­stu — bez żadnego „uwaga, wła­śnie zasta­wiam na Cie­bie pułapkę” — wypa­liła mi w twarz. Musi­cie wie­dzieć, że w takiej sytu­acji ist­nieje tylko jedna, poprawna odpo­wiedź, która nie nie­sie za sobą ryzyka obra­że­nia się osoby pyta­ją­cej. Odrze­kłem więc: „Co przez to rozu­miesz?”; i cze­ka­łem na wyja­śnie­nie. Bo wie­cie, jedno słowo w ludz­kich gło­wach może ozna­czać zupeł­nie różne rze­czy. I każda nie­pra­wi­dłowa reak­cja może być wdep­nię­ciem na minę. Szybko dowie­dzia­łem się, kim dla Justyny jest „feminista”:

Czy repre­zen­tu­jesz sys­tem war­to­ści, w któ­rym ludzie są ludźmi a nie męż­czy­znami i kobie­tami? Wczo­raj się strasz­nie ścię­łam z moim zna­jo­mym. Jest wykształ­cony, oczy­tany, najeź­dził się po świe­cie i uważa, że kobiety wszystko kal­ku­lują, a roz­wody są dla­tego że zaczęły pra­co­wać.
Według niego, było dobrze jak było, wtedy kiedy sie­działy w domu.

Powiem krótko, moja roz­mów­czyni miała stycz­ność z idiotą. To smutny wnio­sek, ale nie­stety jedyny moż­liwy. Bo postu­lat „kobiety do kuchni” nie tylko nie przy­staje do czło­wieka świa­to­wego, ale także już coraz rza­dziej można spo­tkać go nawet na naszym pol­skim zaścianku. Nawet ja, cho­ciaż nie umiem goto­wać, nie zmu­szał­bym mojej part­nerki do tego! W końcu od czego jest jedzonko na wynos?

Tak cał­kiem jed­nak poważ­nie — na pyta­nie Justyny muszę odpo­wie­dzieć: „Tak, jestem femi­ni­stą”. Uwa­żam, że płeć nie powinna przeszkadzać w realizowaniu swojej drogi życiowej. Z dru­giej jed­nak strony: czy każda kobieta może zostać zawo­do­wym kie­rowcą albo gór­ni­kiem? Nie.

Są pewne rodzaje aktyw­no­ści, które wyma­gają okre­ślo­nych pre­dys­po­zy­cji. Taki kie­rowca musi potra­fić bły­ska­wicz­nie podej­mo­wać decy­zje, zacho­wać zimną krew w chwi­lach zagro­że­nia czy doko­ny­wać pod­sta­wo­wych napraw swo­jego samo­chodu — co cza­sem wymaga także siły fizycz­nej. Docho­dzimy w tym momen­cie do róż­nic pomię­dzy płciami. One ist­nieją, jak­kol­wiek mocno nie­które osoby chcia­łyby je zatrzeć, nie uciek­niemy przed tym, co zafun­do­wała nam natura. Samce do pew­nych czyn­no­ści są po pro­stu lepiej przy­go­to­wani niż samice. I to prze­cież nie tylko wśród ludzi.

Dodat­ko­wym czyn­ni­kiem blo­ku­ją­cym rów­ność pomię­dzy nami jest spo­sób wycho­wy­wa­nia. Dziewczynki dostają lalki, chłopcy samochodziki. One mają być deli­katne, oni niech się nawet cza­sami i pobiją, w końcu to tylko dzie­ciaki. Dla niej jest „My Lit­tle Pony”, dla niego „Trans­for­mersi” (tak, wiem, dziś inne bajki się ogląda, wypa­dłem z obiegu). Te wszyst­kie małe wybory doko­ny­wane przez rodzi­ców mają gigan­tyczny wpływ na to, do czego nada­jemy się jako ludzie dorośli.

Wróćmy jed­nak do tego zawo­do­wego kie­rowcy. Czy kobieta może nim w końcu zostać, czy nie? Oczy­wi­ście, że tak! Jeśli tylko będzie dys­po­no­wała wyma­ga­nymi umie­jęt­no­ściami, niech robi co chce! Taka sama sytu­acja jest przy męż­czyź­nie pra­cu­ją­cym jako nauczy­ciel wycho­wa­nia począt­ko­wego. Gene­ral­nie jest to zawód sfe­mi­ni­zo­wany, ale jeśli ktoś ma odpo­wied­nie podej­ście do dzieci, wyjąt­kowo dużą dawkę cier­pli­wo­ści i deli­kat­no­ści (tak, to jest potrzebne w tej pracy), niech idzie i się reali­zuje w tym fachu.

Chcę przez to powie­dzieć, że owszem, różnice pomiędzy płciami są i wcale nie trzeba ich długo szukać, ale z dru­giej strony nie powinny one sta­no­wić gra­nic nie do prze­kro­cze­nia. To, że ktoś ma cię­żej na star­cie w pew­nych sytu­acjach, nie powinno go cał­ko­wi­cie eli­mi­no­wać z reali­za­cji swo­ich marzeń.

Zależy mi na tym, żeby w pol­skim spo­łe­czeń­stwie zapa­no­wała rów­ność. Cze­kam na sytu­ację, gdy wszel­kie sztuczne pil­no­wa­nie tego, żeby któ­raś z płci nie miała gorzej, było zupeł­nie nie­po­trzebne. Niech każdy żyje tak, jak chce żyć.

Autor obrazu: Ryan McGuire

Leave a Reply

19 comments

  1. Sonia

    Ostat­nie zda­nie pod­su­mo­wuje wszystko — z czym ja się rów­nież zga­dzam — „Niech każdy żyje tak, jak chce żyć“ bez względu na to, czy jest się kobietą czy męż­czy­zną. Jeśli tylko ma się ku temu okre­ślone pre­dys­po­zy­cje, żadne głu­pie ste­reo­typy nie powinny być przeszkodą…i jak będę sobie chciała zaszpa­chlo­wać ściany w pokoju, to po pro­stu to zro­bię 😀 mówię to ja — kobieta z czer­wie­nią na ustach ! 😉

  2. Cleveland

    W moim małym pamięt­niczku (który znaj­duję się tylko w gło­wie) zano­tuje, że to jeden z moich ulu­bio­nych wpi­sów! Krótko, zwięźle, humo­ry­stycz­nie i na temat!

    Kobieta do kuchni, facet do łopaty. Tak, taki spo­sób myśle­nia już dawno powi­nien prze­stać figu­ro­wac w jakich­kol­wiek myslo­zbio­rach! To już nie te kuch­nie, to już nie te łopaty.

    Jako cywi­li­za­cja dążymy do uprasz­cza­nia i uni­wer­sa­li­za­cji, dzięki temu, nie­gdyś trudne do osią­gnię­cia dla kobiet cele (jak choćby naprawa szafy, wspo­mniana w jakimś komen­ta­rzu) stały się prost­sze w reali­za­cji. A i męż­czyźni jak się oka­zuje, potra­fią się odna­leźć w kobie­cej roli i dobrać firanki :)

  3. głupie serce

    Jakiś czas temu mia­łam przy­jem­ność uczest­ni­cze­nia na ślubie pew­nej pary. Było to poza miej­scem mojego zamiesz­ka­nie, w kościele któ­rego nie znam. Ksiądz pod­czas kaza­nia wygła­szał reflek­sje na zasa­dzie tego, że Pani Młoda ma zaj­mo­wać się goto­wa­niem zupy, sprzą­ta­niem ich domu, opie­ko­wa­niem się ich dziec­kiem ( para ma już dziecko ). A Pan Młody ma zaj­mo­wać się pracą i zapew­niać byt. No to mniej wię­cej po sło­wach o goto­wa­niu zupy zago­to­wa­łam się i ja sama.
    Aku­rat dokład­nie od dnia dzi­siej­szego mój kolega z pracy roz­po­czyna urlop tacie­rzyń­ski. A to dla­tego, że jego narze­czona zara­bia lepiej, w związku z czym pierw­sze pół roku zaj­mo­wała się dziec­kiem ona, teraz bar­dziej opła­calne jest dla nich to, że zosta­nie z dziec­kiem on. Do tego on gotuje świet­nie zupy.
    I takich przy­kła­dów mogła bym przy­to­czyć wię­cej.
    Zasko­czyło mnie, że Ksiądz wyzna­cza takie ste­reo­typy. Na forum spo­rego grona wier­nych, tym samym sta­wia­jąc Panią Młodą w dziw­nej sytu­acji. Na pozy­cji stra­co­nej, bez moż­li­wo­ści zaprze­cze­nia, wypo­wie­dze­nia się, prze­cież któż będzie się wda­wał w pole­mikę przed ołta­rzem.
    Wiem, że Pani Młoda była mówiąc deli­kat­nie zde­gu­sto­wana. Ksiądz jej zupeł­nie nie znał. Nie znał ich sytu­acji. Ślub brała poza swoją para­fią z przy­czyn tech­nicz­nych. Dodam, że Pani Młoda jest świetną archi­tektką, roz­wija się zawo­dowo i nie samym poten­cjal­nym goto­wa­niem zupy ma żyć zamiar. 😉
    Tak więc mnie rów­nież Panie K., powta­rza­jąc za Panem zależy, żeby w pol­skim spo­łe­czeń­stwie zapa­no­wała równość 😉

    [ Mag­da­lena ]

    • Pan K.

      Nie­stety trzeba się liczyć z tego typu „kwiat­kami“, gdy ślubu udziela ksiądz, któ­rego wcze­śniej nie zna­li­śmy. Sam byłem świad­kiem podob­nej sytu­acji. Wiesz Mag­da­leno, kler jest szcze­gólną pod­kgrupą — wydaje mi się, że tutaj „oświe­ce­nie“ przyj­dzie najpóźniej.

  4. Szkrab

    Od jakie­goś czasu już czy­tuję Two­jego bloga ale jakoś nigdy nie komen­to­wa­łam. Nie­stety jako dziew­czyna tro­chę wsty­dzę się za te wszyst­kie „femi­nistki“ które dopro­wa­dziły do wypa­cze­nia tego poję­cia.
    Jestem za rów­no­upraw­nie­niem i zawszę będę wal­czyć ze stwier­dze­niem „kobieta do garów“ i nigdy też nie zwią­za­ła­bym się z nikim kto tak uważa. A wbrew pozo­rom nie­stety wciąż dużo ludzi tak myśli. Bar­dziej mar­twi mnie jed­nak wybór dziew­czyn ( mówię o oso­bach w moim wieku, czyli jed­nak wciąż bar­dzo mło­dych), któ­rym taki układ opo­wiada– sie­dze­nie w domu i wycho­wy­wa­nie dzieci, które w więk­szo­ści były „wpadką“. Bądź też po pro­stu sie­dze­nie w domu i nic nie robie­nie. W obec­nych cza­sach taki wybór czyni życie nie­peł­nym– moim skrom­nym zda­niem.
    Z moim part­ne­rem dzie­limy się wszyst­kimi obo­wiąz­kami– od goto­wa­nia po sprzą­ta­nie a miesz­kamy razem już 1,5 roku i nie wyobra­żam sobie aby było ina­czej. Nie zmie­nia to jed­nak faktu, że nie umiem wymie­nić zamka w drzwiach, a on koszuli dobrze nie wypra­suje. Wszystko powinno być w gra­ni­cach normy bo pew­nych rze­czy się nie przeskoczy.

    • Pan K.

      Ja jesz­cze ten temat pocią­gnę na swoim blogu nie­długo — bo wg mnie rów­no­upraw­nie­nie to przede wszyst­kim moż­li­wość doko­ny­wa­nia wybo­rów w życiu. Jeśli jakaś kobieta chce rodzić dzieci i speł­niać się jako matka, niech to robi — po pro­stu niech spo­łe­czeń­stwo da jej moż­li­wość zmiany swo­jego życia, jeśli takiej zmiany zapragnie

  5. Agnieszka

    Jako jeden z nie­wielu face­tów w inter­ne­cie (bo w życiu codzien­nym jakoś wię­cej takich spo­ty­kam) odnosi się Pan do tematu z sza­cun­kiem ale i z dystan­sem. Naprawdę bar­dzo się z tego cie­szę, jako dziew­czyna.
    Naj­czę­ściej spo­ty­kam się z dwoma skraj­no­ściami — „męż­czyzn i kobiet nic nie różni, a jeśli ktoś myśli, że są róż­nice to z niego pra­wi­cowe ścierwo pro-kler“ albo „głu­pie femi­nistki, kre­tynki, *beł­kot cd*“. I te dwie grupy pro­wa­dzą ze sobą wojnę o rację, która jesz­cze nikomu nie uła­twiła życia.

    Jak Pan zauwa­żył, od dziecka wpy­chamy dzieci w sche­maty. Jak­by­śmy się bali, że bez tych Trans­for­mer­sów chło­piec prze­sta­nie być chłop­cem.. Bo jeżeli w kul­tu­rze funk­cjo­nuje ste­reo­typ „sil­nego chłopa na schwał“ to fak­tycz­nie, spo­kojny, nie­agre­sywny chło­piec wydaje się mniej „męski“ — więc kupu­jemy mu trans­for­mersy i pozwa­lamy oglą­dać bajki pełne przemocy.

    Jako kobieta współ­czuję moim kole­gom — bo ja mam spo­łeczne przy­zwo­le­nie na sła­bość, na pro­sze­nie o pomoc, na wyra­ża­nie emo­cji. Męż­czyźni, cho­ciaż ina­czej w ich mózgu funk­cjo­nuje emo­cjo­nal­ność, też się boją, smucą, roz­pa­czają — cza­sem nawet moc­niej. I jest mi ich szkoda, bo wal­czą o tę maskę twar­dziela cza­sem zbyt długo, niż to potrzebne. Wycią­gnąć od faceta, dla­czego mu smutno — powin­nam za to dosta­wać medale. Uwa­żam, że ste­reo­typy krzyw­dzą bar­dziej męż­czyzn niż kobiety — bo kiedy my przej­mu­jemy ste­reo­ty­powo „męskie“ role, to się nawet i może podo­bać — „silna kobita“ brzmi w uszach spo­łe­czeń­stwa lepiej, niż „deli­katny facet“. Pła­czący męż­czy­zna na ulicy — jakiś dre­sik zaraz się za nim odwróci i wrza­śnie „zakaz peda­ło­wa­nia“. A kobiety pisz­czą, że nie chcą mię­cza­ków i naj­chęt­niej to postu­lo­wa­łyby o powrót ZSW, żeby w tym „bru­tal­nym HURR DURR woj­sku męż­czyźni stali się praw­dzi­wymi męż­czy­znami“. Pytane o to, co wła­ści­wie wg nich zna­czy to okre­śle­nie, wymie­niają mega szu­flad­ku­jące cechy — a same pew­nie zblu­zga­łyby każ­dego, kto kazałby im „wra­cać do garów“.

    • świntuch

      Masz rację Agnieszka. Powiem Ci, że ja już mam dosyć silnych,brutalnych,wygadanych i aro­ganc­kich męż­czyzn. Są inne przy­mioty, które świad­czą o praw­dzi­wej męsko­ści. Podob­nie źle i nie­spra­wie­dli­wie oce­nia się kobiety, które poza kuch­nią umieją się odna­leźć w pracy zawo­do­wej, albo speł­niają swoje pasje. Jakieś jedno wiel­kie nie­zro­zu­mie­nie i nie­po­ro­zu­mie­nie panuje w tym społeczeństwie.

    • Pan K.

      Słusz­nie zauwa­ży­łaś, że ist­nieją także ste­reo­typy, które ude­rzają w nas, męż­czyzn. Cho­ciaż koniec koń­ców wydaje mi się, że to jed­nak Wy macie trudniej :)

  6. Anna

    A ja zadam takie pyta­nie czy każdy facet da sobie rade w kopalni jako górnik ?

    • Sonia

      Odpo­wiedź jest prosta…nie każdy, podob­nie jak nie każda kobieta da sobie radę w kuchni jako kucharka… :)

  7. Pingback: Jak przeżyć pierwszą randkę? |

  8. Pingback: Monogamia, zdrada czy otwarty związek? |

  9. Pingback: Radzę Sobie – Stop gwałtom, start kłótniom

  10. Walkiria

    Niby wszystko wiemy, niby rozu­miemy. A i tak w końcu, w każ­dym poście (w nie­któ­rych póź­niej i nie­wiele) wypły­wają wdru­ko­wane nam w głowę patriar­chalne ste­reo­typy.
    Ja sama wciąż się na nich łapię (co bar­dzo mi się nie podoba).
    Podział świata ze względu na płeć jest przy­czyną więk­szo­ści kary­god­nych zacho­wań. I nie wynika to tylko z samego podziału, ale ODGÓRNIE przy­pi­sa­nych mu ról.
    „Męska kobieta“, „nie­mę­ski facet“ — to też pro­jek­cja wdru­ko­wa­nych nam ról. Na doda­tek ude­rza się tu dosłow­nie poni­żej pasa — kwe­stio­nuje się czy­jąś sek­su­al­ność.
    I jest tylko jeden spo­sób na zakoń­cze­nie tego — odpo­wied­nie wycho­wa­nie od koły­ski. No tak… I tu poja­wia się straszne słowo — GENDER. Idea tak mocno nie­zro­zu­miana i wyko­śla­wiona przez prze­ciw­ni­ków, że aż boli. Wol­ność wyboru.
    Bez naucza­nia — koparka jest dla chłopca a lalka dla dziew­czynki. Bez zabie­ra­nia chłop­ców na ryby przez tatę a dziew­czy­nek przez mamy do pie­cze­nia cia­sta. Bez głu­pich komen­ta­rzy, gdy w przed­szkolu jest pan wycho­wawca a auto­bu­sem kie­ruje kobieta.
    Tak naprawdę prze­cież to straszne głu­pie, nie sądzi­cie? Prze­cież to nie cho­dzi tak naprawdę o płeć tylko o pre­dys­po­zy­cje i umie­jęt­no­ści. A te nie są przy­cze­pione do penisa czy waginy.
    I tak, to prawda — męż­czy­zna nie uro­dzi dziecka. Ale wiele kobiet też nie.
    Nato­miast wszy­scy — mogą dobrze lub źle wycho­wać dzieci. Wci­skać je w ramki lub poka­zać, że mają wolny wybór.
    Odgry­wa­nie ról, speł­nia­nie cudzych ocze­ki­wań — to potężny, zbędny balast pako­wany dzie­cia­kom od uro­dze­nia. Po co? By zado­wo­lić kogo?

  11. Just me

    Mogła­bym pisać długo, ale wszystko już zostało powie­dziane.
    Boru, jak ty mądrze mówisz…

    • Pan K.

      Szerz więc dalej miłość, przy­jaźń i… wpisy 😉

  12. Pingback: Nowe szaty króla | Radzę Sobie

  13. Pingback: Jak oswoić islam? | Radzę Sobie