Dlaczego wciąż widać kicz?

O Polsce, która wciąż uczy się wrażliwości na piękno

fot. Harald Groven

Prze­kra­czasz próg miesz­ka­nia i się krzy­wisz. Jak to jest, że wciąż żyjemy po pro­stu brzydko? Prze­cież PRL już dawno za nami.

Potra­fisz wyja­śnić, dla­czego cią­gnie Cię tak do Gre­cji, Fran­cji albo Anglii, nato­miast z lek­kim obrzy­dze­niem myślisz o wyjeź­dzie do takiej na przy­kład War­szawy czy Sopotu?

Na fan­page bloga opi­sa­łem ostat­nio swoją przy­godę z obskur­nym mote­li­kiem, w któ­rym przy­szło nam z U. miesz­kać pod­czas naszej ostat­niej wizyty w Trój­mie­ście. Zacy­tuję tu fragmencik:

Zaję­li­śmy pokój z dwu­oso­bo­wym łóżkiem (…) (dobra rada, nie pod­no­ście prze­ście­ra­dła w hote­lach, jeśli nie jeste­ście psy­chicz­nie przy­go­to­wani na dziury po papie­ro­sach i pla­mach na mate­racu), wiec jedy­nie spa­li­śmy w nim z obrzydzeniem.

Za każ­dym razem, gdy wcho­dzi­łem do mote­liku, przy­po­mi­na­łem sobie poprzed­nią bazę noc­le­gową. Ceny były dokład­nie takie same, a warunki? O niebo lep­sze. I nie cho­dzi tylko o sto­pień czy­sto­ści w poko­jach, a o ogólny wystrój — spo­sób doboru mebli i dodat­ków do nich.

Temat szybko pod­chwy­ciła Marta, jedna z Czytelniczek:

Pen­sjo­nat w małej gór­skiej miej­sco­wo­ści: w pokoju trzy różne tapety (obok sie­bie, po jed­nym pasku bo reszta ścian poma­lo­wana) a drzwi do łazienki zro­bione z ledwo prze­su­wa­ją­cych się drzwi do szafy. voila!

Dla­czego aku­rat War­szawa i Sopot?


fot. Arek Olek / CC BY-SA 2.0
fot. Arek Olek / CC BY-SA 2.0

Tak naprawdę można tu wło­żyć jakie­kol­wiek inne pol­skie mia­sto. Tak jak mi się oso­bi­ście War­szawa podoba, mam wielu zna­jo­mych, któ­rzy par­skają na jej obecny wygląd i kwi­tują go mia­nem “pomie­sza­nego potworka”. Sopotu nato­miast nie polu­bi­łem ja. “Krzywy Domek”, słynny w całym kraju, umiesz­czony w zupeł­nie nie­przy­sta­ją­cym do niego oto­cze­niu, jest takim zaprze­cze­niem jakie­go­kol­wiek dobrego gustu, że gdy­bym miał wła­dzę — z miej­sca zarzą­dził­bym wybu­rze­nie.

To nie jest tak, że lubimy brzy­dotę. Po pro­stu nigdy nie nauczyliśmy się, co jest estetyczne. No bo kiedy mie­li­śmy się tego nauczyć w mło­dej, post­pe­ere­low­skiej Pol­sce, w któ­rej pla­styka spro­wa­dzała się do tego, żeby uczeń zama­lo­wał cały dostępny arkusz papieru, a o dobie­ra­niu kolo­rów do sie­bie mówi się mało albo wcale? Nawet nie wiesz, jak żałuję faktu, że na zaję­ciach w liceum robi­li­śmy jakieś durne makiety, zamiast roz­ma­wiać o sztuce i o tym, dla­czego ona nam się podoba. To tak kształ­tuje się dobry gust, nie przez bez­myślne zada­nia domowe.

Co jest w Pol­sce nie tak?


Przy­kła­dem był już Sopot, ale chcesz kolej­nego? Bar­dzo pro­szę — Gorzów Wiel­ko­pol­ski i jego pokraczna wieża wido­kowa: “Domi­nanta”, zwana przez miesz­kań­ców po pro­stu “pają­kiem”. I cho­ciaż ja ją oso­bi­ście nawet lubię, to pozwo­le­nie na wybu­do­wa­nie takiego potworka obok spi­chle­rza z muru pru­skiego powinno być karane chło­stą. Prze­ko­naj się zresztą na wła­sne oczy, jak to wygląda.

I to ma swoje kon­se­kwen­cje w miej­scach, w któ­rych żyjemy. Pol­skie mia­sta wię­cej mają wspól­nego z fan­ta­zją pię­cio­latka niż z wizją spe­cja­li­stów po stu­diach. Lon­dyn, nawet jeśli umiesz­cza obok star­szych budyn­ków archi­tek­turę nowo­cze­sną, to nie­mal zawsze pil­nuje, żeby nowe budynki były wizu­al­nie spójne z tym, co już się na ulicy znaj­duje, pary­ża­nie mogą cie­szyć się piękną pano­ramą mia­sta, bo nowo­cze­sne dra­pa­cze chmur pozwala się budo­wać tylko w jed­nej odda­lo­nej dziel­nicy, a w Gre­cji pil­nuje się jasnej kolo­ry­styki ele­wa­cji, takiej jaką wszy­scy znamy z tury­stycz­nych widokówek.

Grecja - kraina jasnych barw
Gre­cja — kra­ina jasnych barw

My dla kon­tra­stu mamy wolną ame­ry­kankę, bo się po pro­stu nie znamy. I nie mówię tylko o budyn­kach zupeł­nie nie wpi­su­ją­cych się sty­lem w swoje oto­cze­nie, a także o takich drob­nych deta­lach, jak ten:ostrowskakolum

I cho­ciaż całe szczę­ście daleko nam do tytułu Naj­bar­dziej Kiczo­wego Pań­stwa świata, to sam fakt poja­wia­nia się takich kwiat­ków jest pora­ża­jący. Jak można na taki pomysł w ogóle wpaść?

Zaj­rzyjmy do domu. Nad któ­rym nie zawsze mamy władzę.

Podej­ście do wła­snych czte­rech kątów można mieć dwo­ja­kie — albo od razu pakujesz się w kredyt i urządzasz jak chcesz, albo długo wynajmujesz. Jeśli tak jak ja, wciąż nie wiesz czy chcesz osiąść na stałe w danym mie­ście, wybie­rzesz zapewne tę drugą opcję.

A potem zaczniesz płakać.

Wie­dzą to na pewno stu­denci, któ­rzy wynaj­mują miesz­ka­nie od pana Ziutka czy pani Marioli. Lokum swoją mło­dość miało jesz­cze za socja­li­zmu, ale nikt nigdy nie poku­sił się o grun­towną wymianę mebli. I tak do meblo­ścianki pamię­ta­ją­cej jesz­cze Gierka doszła kanapa ze sztucz­nej skóry, co to parę lat temu na wyprze­daży była, na środku stoi mały sto­lik z IKEI — na czymś prze­cież trzeba jeść, ściany są upstrzone foto­ta­pe­tami przed­sta­wia­ją­cymi ama­zoń­ską pusz­czę albo jesz­cze lepiej — pusty­nię. I nic nie możesz zmienić.

Wiem, co to za ból. Sam wynaj­muję od kogoś miesz­ka­nie i cho­ciaż meble w poko­jach mam swoje, to jed­nak kuch­nia i łazienka zostały mi narzu­cone. Oj pozmieniałbym.

Na face­bo­oku poda­wa­łem link do Maga­zynu Westwing, jako miej­sca dobrego do szu­ka­nia inspi­ra­cji i wciąż to pod­trzy­muję. Wiesz jed­nak, co jest naj­więk­szym pro­ble­mem? Wycho­dzę z zało­że­nia, że gdy tu wchodzisz na mojego bloga, przynosisz z sobą pewną wrażliwość na piękno. Mam taki obraz mojego Czy­tel­nika — czyli Cie­bie wła­śnie — i wiem, że pew­nie z cie­ka­wo­ści zer­k­niesz pod link, w któ­rym można zna­leźć cie­kawe pro­po­zy­cje na upięk­sze­nie oto­cze­nia, ale… wła­śnie przez tę wraż­li­wość, którą w końcu posia­dasz, jest to takie prze­ko­na­nie już przekonanych.

fot. Moyan Brenn / CC BY 2.0 / https://www.flickr.com/photos/aigle_dore/5238554034
Paryż, tu dba się o pano­ramę mia­sta. fot. Moyan Brenn / CC BY 2.0

Spa­ce­ro­wa­łem wczo­raj z Coco, moim psem przy­gar­nię­tym ze schro­ni­ska, i oprócz faktu, że jedyna chmura, z któ­rej zaczęło padać, znaj­do­wała się dokład­nie nad nami, mia­łem oka­zję zaob­ser­wo­wać jesz­cze jedną rzecz. Pana pod pięć­dzie­siątkę sie­dzą­cego przed swoim domem. Domem, który zapewne wybu­do­wał za ciężko zaro­bione pie­nią­dze, w kap­ciach marki Kabuto, cza­peczce niby­węd­kar­skiej i z opa­le­ni­zną zdo­bytą w Mię­dzyz­dro­jach albo pod­czas leża­ko­wa­nia na tara­sie. A nad wszystkim górował sprany parasol z logiem jakiegoś podrzędnego piwa. Cho­lerny para­sol, z któ­rego krzy­czało na całą ulicę: „Doda­wali mnie do kilku skrzy­nek browarów!“.

Nie zro­zum mnie źle, nie mam nic do ubioru, czy­ta­nej gazety, czy nawet do wywa­lo­nego na świeże powie­trze brzuszka. Cho­ciaż sam pew­nie scho­wał­bym się gdzieś w ogródku za domem, żeby korzy­stać ze słońca, to jed­nak kur­czę — jest lato, wtedy się odpo­czywa, a mało kto robi to w gar­ni­tu­rze i pod kra­wa­tem. Dla­czego więc cze­piam się tego głu­piego para­sola? Bo on już jest czę­ścią prze­strzeni publicz­nej, czyli miej­sca, za które jeste­śmy wszy­scy odpo­wie­dzialni w mniej­szym czy więk­szym stopniu.

Cza­sami jest tak, że gust pewnych ludzi zamyka się w stwierdzeniu: jest dobrze, jak jest tanio. I nie ma w tym niczego złego, gdy ktoś naprawdę nie ma pie­nię­dzy. Wtedy niech nawet i nosi gacie z reklamą papieru toa­le­to­wego, skoro taki jest wymóg chwili.

Życzył­bym sobie, żeby mate­riały pod­su­wa­jące inspi­ra­cję na cie­kawe urzą­dza­nie prze­strzeni, tra­fiały wła­śnie do takich osób. Bo coś po dro­dze naj­wy­raź­niej się zepsuło, skoro pie­nią­dze nie są pro­ble­mem, a nawet mogą pójść na kolumny „antyczne“, byleby tylko się poka­zać w sąsiedz­twie. Szkoda tylko, że to nie jest prze­jaw luk­susu a kiczu.

Katedra św. Pawła

Kate­dra św. Pawła w Lon­dy­nie, a przy niej nowe budynki. Da się połą­czyć archi­tek­turę z róż­nych epok? Da.

Świat się powoli zmie­nia, Pol­ska też. Cho­ciaż mamy jesz­cze sporo do nad­ro­bie­nia, to wie­rzę, że dogo­nimy te kraje, które dziś sta­wiamy sobie za wzór. Zasta­na­wiam się tylko, gdzie będziemy upa­try­wali źródła suk­cesu za te kil­ka­dzie­siąt lat: czy w refor­mie edu­ka­cji, czy też podzię­ko­wa­nia będą nale­żały się Inter­ne­towi. O tym, jaki Sieć daje nam łatwy dostęp do wzor­ców war­tych naśla­do­wa­nia, prze­cież nie­dawno pisa­łem.

Nie­ważne jed­nak, co będzie powo­dem, ja życzę nam wszyst­kim jed­nego: urody, zarówno tej na na uli­cach, jak i tej w mieszkaniach.

Zdję­cie główne na licen­cji CC BY-SA 2.0. Tekst jest efek­tem współ­pracy z firmą Westwing Home & Living. Dzię­kuję Karo­li­nie Ostrow­skiej za nie­oce­nione kon­sul­ta­cje merytoryczne.

Leave a Reply

4 comments

  1. Justa

    Uwiel­biam two­jego bloga, szcze­gól­nie gdy piszesz o rela­cjach damsko-męskich. Sama dopiero od jakie­goś czasu jestem w pierw­szym związku który coś dla mnie zna­czy, i faj­nie jest prze­czy­tać jak rela­cje wyglą­dają z punktu widze­nia męż­czy­zny. Ostat­nio prze­czy­ta­łam arty­kuł iż 83% face­tów będą­cych w związ­kach fan­ta­zjuje o innych kobie­tach. Co z wami jest? Juz sam fakt oglą­da­nia sie za kobie­tami na ulicy, spra­wia ze nam kobietą pod­nosi sie ciśnie­nie. Moze mam błędne wra­że­nie ale z nami kobie­tami tak nie ma. Moż­liwe ze zauwa­żymy jakie­goś przy­stoj­niaka idą­cego ulica, ale nie zawie­szamy wzroku, nie „obcza­jamy“ a juz z pew­no­ścią nie komen­tu­jemy wśród przy­ja­ció­łek „ale rakieta“. Czy takie zacho­wa­nie u płci jest nor­malne czy fakt oglą­da­nia się za innymi oso­bami świad­czy o tym ze cos nie tak jest w związku?

    • Pan K.

      Justa, gene­ral­nie takie pyta­nie pod tek­stem o kiczu to nie jest dobry pomysł :) Odpo­wia­da­jąc na Twoje pyta­nie: to wszystko zależy od ludzi — znam szczę­śliwe mał­żeń­stwa, które potra­fią komen­to­wać urodę innych i nie czuć skrę­po­wa­nia. Widocz­nie masz więk­szą wraż­li­wość na tego typu zacho­wa­nia, ale naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest powie­dze­nie o tym Two­jemu sta­łemu part­ne­rowi, wtedy pew­nie nie będzie tak robił.

      • Kayden

        Foarte bun arti­co­lul si bine­ve­nit. Urma­resc inde­apro­ape si plat­forma exrmoieentalist.pr. Masa A (Dra­gos Motica) a pri­mit elo­gii inca de la lan­sare pe site-uri din afara. Ma bucur ca expe­ri­men­tele lui apar si la voi. Feli­ci­tari si mer­geti asa ina­inte. Desi­gnul roma­nesc merita promovat!

    • Carly

      Excel­lent .. Superb .. I will book­mark your web site and take the feeds adl­di­to­na­ily I’m satis­fied to search out nume­rous use­ful infor­ma­tion here in the post about , thank you for sharing.… .