radzesobie.pl Pan K. fot. Ryan McGuire

Por­tale rand­kowe dają moż­li­wość szyb­kiego pozna­nia wielu cie­ka­wych osób. Są na tym świe­cie ludzie, któ­rzy pró­bują nam wmó­wić, że korzy­sta­nie z dobro­dziejstw Sieci jest oznaką naszej kale­kiej emo­cjo­nal­no­ści. Ile jest w tym racji?

Zosta­łem zaata­ko­wany. Ty zresztą także. Wycho­dzę bowiem z zało­że­nia, że gdzieś tam na ekra­nie kom­pu­tera prze­wi­nęła się strona inter­ne­towa, za pośred­nic­twem któ­rej udało Ci się kie­dyś poznać nowych znajomych.

Pod wpi­sem „On tam cią­gle sie­dzi” poja­wił się komen­tarz Kasi. Komen­tarz będący tak naprawdę policz­kiem nie tylko dla moich Czy­tel­ni­ków. W prak­tyce dostało się niemal każdemu, kto był kiedykolwiek zalogowany do Internetu:

Mia­łam jedną kole­żankę, którą od 10 lat na Sym­pa­tii „poluje na męża”. Po prze­czy­ta­niu tego wszyst­kiego stwier­dzam, że bar­dzo wam wszyst­kim współ­czuję. Dostrze­głam z całą wyra­zi­sto­ścią, jak dale­kie jest wasze patrze­nie na dru­giego czło­wieka, od spoj­rze­nia nor­mal­nego, prze­cięt­nego, nie wypa­czo­nego inter­ne­to­wymi rand­kami czło­wieka, który potrafi poznać druga osobę zwy­czaj­nie, kon­fron­tu­jąc się z rze­czy­wi­sto­ścią — w tram­waju, kawiarni, pracy, parku itd.
Jakieś lipne konta, śledze­nie, ludzie, któ­rzy spo­ty­kają się z kil­koma oso­bami jed­no­cze­śnie lub nadal mają konta po nawią­za­niu rela­cji… TO JEST CHORE! Ale naprawdę smutne jest to, że nikt z was tego nie dostrzega.
Nigdy nie zwią­za­ła­bym się z osobą poznana w ten spo­sób, bo już sam fakt szu­ka­nia kogoś w takim miej­scu, „ludz­kim hiper­mar­ke­cie”, w któ­rym czło­wiek jest towa­rem, świad­czy o zabu­rze­niu oso­bo­wo­ści i nie­umie­jęt­no­ści nawią­za­nia zwy­czaj­nej rela­cji z dru­gim czło­wie­kiem. Nie potrzeba zaawan­so­wa­nej wie­dzy psy­cho­lo­gicz­nej, by to dostrzec, wystar­czy odro­bina zdro­wego roz­sądku.
Opa­mię­taj­cie się, otwórz­cie oczy i zacznij­cie dostrze­gać świat wokół — nie ekran kom­pu­tera. To naprawdę pomaga.

Muszę się przy­znać do tego, że moją pierw­szą reak­cją było nie­do­wie­rza­nie. Zasta­na­wia­łem się, jak ktoś mógł napi­sać coś tak roz­mi­ja­ją­cego się z rzeczywistością.

Mamy w końcu XXI wiek. Kon­se­kwen­cją tego jest nie tylko powsta­wa­nie coraz to dziw­niej­szych odmian porno, ale też stopniowe i postępujące zacieranie się granicy pomiędzy światem realnym a wirtualnym. Pisa­łem już o tym w kon­tek­ście trak­to­wa­nia komen­ta­rzy oraz like’ów na Face­bo­oku zbyt poważ­nie, ale sytu­acja ma też drugą stronę.

Nie możemy cał­ko­wi­cie odciąć się od Inter­netu i tego, co on nam ofe­ruje. Twier­dze­nie, że jeste­śmy anty­spo­łeczną jed­nostką, jeśli tylko kogoś w ten spo­sób poznamy, wydaje mi się grubo prze­sa­dzone. Dziś nawią­zy­wa­nie kon­tak­tów przez Sieć świad­czy o tym, że po pro­stu idzie się z duchem czasu.

Posunę się nawet dalej i powiem, że autorka cyto­wa­nego komen­ta­rza ma zale­d­wie parę lat, żeby poznać kogoś, kto nie jest w związku i nigdy nie pró­bo­wał bawić się w wir­tu­alne randki. Wystar­czy tylko rozej­rzeć się po por­ta­lach tego typu, żeby zoba­czyć, że poja­wiają się na nich nie tylko mło­dzi ludzie. Pokolenie 40+ widzi w takich miejscach dla siebie kolejną szansę na ułożenie sobie życia uczuciowego.

I gene­ral­nie mógł­bym na tym zakoń­czyć, gdyby nie fakt, że Kasia ma trochę racji. Jeśli ktoś wszyst­kie rela­cje mię­dzy­ludz­kie nawią­zuje tylko i wyłącz­nie za pomocą Inter­netu, wtedy jest spora szansa, że „robi to źle”. Nie jestem spe­cja­li­stą, więc tutaj głos oddam Monice Kotla­rek, blo­gu­ją­cej psy­cho­log:

Pozna­wa­nie ludzi tylko i wyłącz­nie w taki spo­sób może świad­czyć np. o bar­dzo głę­boko zako­rze­nio­nym lęku spo­łecz­nym. Jed­nak tutaj roz­dzie­li­ła­bym ten pro­blem na dwie czę­ści. Pierw­sza to taka, gdzie zna­jo­mo­ści zaczy­nają się w Inter­ne­cie, ale koń­czą w realu, a druga to taka, gdzie zaczy­nają i koń­czą się w tym samym miej­scu, czyli w Sieci. W tym dru­gim przy­padku rze­czy­wi­ście można mówić o ewen­tu­al­nym zabu­rze­niu, jakim jest utrud­nia­jąca życie fobia spo­łeczna.
Jed­nakże nazy­wa­nie osób, które poznają innych w Inter­ne­cie, oso­bami cho­rymi, jest zwy­czaj­nie obraź­liwe i krzyw­dzące, bo nigdy nie wiemy, kto jest po dru­giej stro­nie i dla­czego aku­rat tak nawią­zuje zna­jo­mo­ści. Z wygody? Z lęku? Z kom­plek­sów? Pamię­tajmy, że po dru­giej stro­nie sie­dzi czło­wiek taki sam jak my.

Koniec koń­ców dzię­kuję jed­nak Kasi za komen­tarz. Mogę się nie zga­dzać, czym daję wyraz w tym wpi­sie, ale jed­no­cze­śnie uwa­żam, że taki odmienny głos w dys­ku­sji przy­niósł dużo dobrego. Był on impul­sem do wielu innych Waszych kon­struk­tyw­nych wypo­wie­dzi, które poja­wiły się tutaj. Jeśli coś prowokuje ludzi do dyskusji, znaczy: warto było to napisać.

Autor obrazu: Ryan McGuire

Leave a Reply

12 comments

  1. MamaMałolata

    Cie­kawe, cie­kawe.… No to moja odpo­wiedź dla Kasi: Droga Kasiu Twój komen­tarz, nie­stety total­nie mylny i nie­zgodny z prawdą i jak napi­sał Pan K. nie­do­wie­rza­nie, że wie­rzysz w to co piszesz Nie­stety Świat się posuwa w pew­nym kie­runku i do przodu.… karety zostały zastą­pione autami, konni kurie­rzy komórką, zwy­kły list ema­ilem.…. a my ponie­kąd zosta­li­śmy wygnani z pół kuku­ry­dzy przed kom­pu­tery — i fakt sie­dzimy przed nimi dużo w domu, w pracy, przy table­cie w kawiarki — OK TO JEST TRAGEDIA ale to nie ozna­cza, że nie mamy życia poza. Jak już zostało napi­sane tego typu por­tale to rodzaj inter­ne­to­wej kawiar­nii tema­tycz­nej. Z racji tego, że dużo sie­dzimy w necie — na takiej sym­pa­tii, fb, cha­cie onetu czy por­talu tema­tycz­nym naj­ła­twiej nawią­zać kon­takt z innymi. To nie ozna­cza, że nie prze­no­simy takiej zna­jo­mo­ści w rila Twoje oce­nia­nie całego stada ludzi przez pry­zmat SWOJEJ kole­żanki jest cho­ler­nie puste i małost­kowe. Każdy z nas jest jed­nak inny. Ja z racji swo­ich, róż­nych zain­te­re­so­wań mam całe stado zna­jo­mych z neta — z któ­rymi się spo­tka­łam albo i nie w rilu ale nie uznaję się za osobę aspo­łeczną.… bo w rze­czy­wi­sto­ści rów­nież pro­wa­dzę w sumie bujne życie spo­łeczne — spo­ty­kam się na kawie, idę do kina itp nie zamy­kam sie w domu przed kom­pem w poszu­ki­wa­niu ofiary i myślę,że tak jest z więk­szo­ścią użyt­kow­ni­ków. Zaga­dać, napi­sać, otwo­rzyć się — może spo­tkać kogoś war­to­ścio­wego — to dają por­tale RANDKOWE i nie­jed­no­krot­nie pozwa­lają wła­śnie oso­bom aspo­łecz­nym nawią­zać kon­takt z innymi.…. bo w necie jest łatwiej DROGA KASIU życzę Ci więk­szej obiek­tyw­no­ści i cza­sem spoj­rze­nia z innej per­spek­tywy, to że coś wygląda na czarne w two­ich oczach nie ozna­cza, że w oczach kogoś innego nie jest różowe. MIŁEGO DNIA!

  2. Alsv

    Por­tale rand­kowe są już nie tylko rand­kowe– umoż­li­wiają szyb­kie prze­fil­tro­wa­nie osób wg tego co lubimy i o czym mamy ochotę poga­dać. Plus moż­li­wo­ści są dużo więk­sze! Oce­niamy ludzi nie tylko po wyglą­dzie (jak w tram­waju czy kawiarni) ale też po tym, co o sobie napi­szą, możemy spo­tkać ludzi któ­rych ina­czej nie mie­li­by­śmy szans… kie­dyś zabi­ja­łam czas na takim por­talu, dzięki czemu pozna­łam War­sza­wiaka (jestem z Poznania,300km róż­nicy) który obec­nie jest moim mężem i ojcem mojego dziecka, i jestem abso­lut­nie pewna ze był mi prze­zna­czony. Moja kuzynka ślub brała tydzień temu — ta sama sytu­acja, tylko jej mąż miesz­kał 200km dalej. Zamy­ka­nie się na jedną moż­li­wo­ści jakie daje Inter­net to jak grza­nie wszyst­kiego w mikro­fa­lówce, tylko nie kotlety, bo to żało­sne pod­grze­wać kotlety nie na patelni, jak nor­malny człowiek.

    • Pan K.

      Cie­kawe spo­strze­że­nie. Masz rację, w takich miej­scach możemy bar­dzo szybko „prze­fil­tro­wać“ ludzi, któ­rych fak­tycz­nie warto poznać. Może to jest powód, dla któ­rego gene­ral­nie niee mia­łem zbyt wielu nie­tra­fio­nych spo­tkań z oso­bami, z któ­rymi pierw­szy kon­takt był wła­śnie wir­tu­alny. Ten temat zresztą poru­sza­łem już na moim blogu we wpi­sie „Pro­file, które omijam“

  3. Katy

    A ja prawdę powie­dziaw­szy nie jestem jakoś spe­cjal­nie zasko­czona takimi komen­ta­rzami. Na róż­nych forach bar­dzo czę­sto można spo­tkać się z opi­nią, że por­tale rand­kowe są dla despe­ra­tów czy osób, które nie ogar­niają się w świe­cie rze­czy­wi­stym i muszą żyć świa­tem wir­tu­al­nym. Jed­nak nie rusza mnie to, ponie­waż jestem prze­ko­nana, że zde­cy­do­wana więk­szość osób, które tak sądzą, nie była nigdy na żadnym por­talu, piszą tylko to co im „ślina na język przy­nie­sie“ i opie­rają się na jakichś sta­rych stereotypach.

    A prawda jest taka, że w dobie takiego roz­woju inter­netu, który pomaga nam prak­tycz­nie w każ­dej dzie­dzi­nie życia, żal by nie było wyko­rzy­sty­wać inter­netu do celów matry­mo­nial­nych czy towa­rzy­skich. I oczy­wi­ście nie cho­dzi mi o to, żeby zamy­kać się tylko i wyłącz­nie w tym świe­cie i tylko w inter­ne­cie pozna­wać nowe osoby, moim zda­niem to jest jedy­nie alter­na­tywa, sku­teczna alter­na­tywa, ale mimo wszystko wciąż jakby tylko druga opcja, pomoc w poszu­ki­wa­niach. Sama czę­sto mam pro­blem z wol­nym cza­sem, dla­tego takie por­tale bar­dzo mi poma­gały, jak koń­czy­łam pracę, to nie mia­łam już czasu ani siły iść gdzieś na mia­sto, ale odpa­lić sobie lap­topa i tam poga­dać z kimś sym­pa­tycz­nym — czemu nie? :)

    A kolejną zaletą jest to, o czym wspo­mnie­li­ście w komen­ta­rzach: w jed­nym miej­scu znaj­dują się osoby o wspól­nych zain­te­re­so­wa­niach czy potrze­bach. I dla­tego łatwiej jest nam tam zna­leźć kogoś, kto nas zain­te­re­suje, ponie­waż już znamy mniej wię­cej jego pro­fil. Jak jest na por­talu matry­mo­nial­nym, to zna­czy, że już jest doj­rzały emo­cjo­nal­nie i gotowy na zwią­zek (co miało miej­sce w moim przy­padku, gdzie na mydwoje udało mi się zna­leźć mojego obec­nego part­nera, w końcu doj­rza­łam do tego, że chcę się usta­bi­li­zo­wać i wie­dzia­łam, że taki por­tal jest dobrym miej­scem do poszu­ki­wań), jak ktoś reje­struje się na por­talu dla kato­li­ków, to zna­czy, że wiara odgrywa dużą rolę w jego życiu, jak ktoś z kolei ma konto na por­talu ero­tycz­nym, to wia­domo, że szuka seksu. Pro­ste, tro­che mi to przy­po­mina takie grupy tema­tyczne czy kółka wspól­nych zain­te­re­so­wań, dla­tego nie rozu­miem, czemu mając takie moż­li­wo­ści, mie­li­by­śmy z tego nie korzystać…

    • Pan K.

      Zwy­kle myśli się, że ludzie po pro­stu nie doro­śli do obco­wa­nia face to face, jeśli korzy­stają z tego typu miejsc. A jak sama powie­dzia­łaś: to prawdą nie jest.

      • Jean

        Ziii, das gefällt mir audn­re­orÃe­Ÿtlich gut. Natürlich ist es eine Geme­in­heit, dass du die­sen Beitrag erst jetzt bringst, weil wo bekomm ich jetzt noch Wachauer her? Die meini­gen sind alle schon in Knödeln und süßer Mar­me­lade gelan­det — jetzt muss ich war­ten, bis zum nächsten Jahr :-(

  4. Pingback: Randka z niepasującą |

  5. elja

    Oso­bi­ście nie jestem zwo­len­niczką por­tali rand­ko­wych czy jakich­kol­wiek innych stron spo­łecz­no­ścio­wych typu face­book — nie mniej jed­nak jest pare stron do któ­rych po dziś dzień mam swego rodzaju sen­ty­ment ale wcho­dzę też przez swoje zain­te­re­so­wa­nia jak np. digart-mimo wszystko nie neguję jed­nak tych któ­rzy na por­ta­lach two­rzą konta i poznają kogoś-wszystko jest dla ludzi-pod warun­kiem, że robimy to umie­jęt­nie. Dla mnie inter­net jest głow­nie źródłem infor­ma­cji, prze­peł­niony set­kami inte­re­su­ją­cych stron poświę­co­nych róż­nej tematyce-zdecydowanie wolę zagłę­bić się w cie­kawą lek­turę niż sie­dzieć godzi­nami na kolej­nym por­talu rand­ko­wym w ocze­ki­wa­niu na wyma­rzo­nego partnera-póki co źle mi się z tym nie żyje– bez względu na to kim­kol­wiek mnie to czyni

    • Wood

      Denne give awayen var jo bare per­fekt:) Har ei lita jente pÃ¥ 8 mÃ¥neder og vil gjerne fore­vige henne i foto­stu­dioet til Drmk¸mefabriÃken. Krys­ser fin­gre og tær for at vi har vin­ner­lykke! Sweet Chilli klem!PS! Har selvfølgelig meldt meg inn i face­book grup­pen ogsÃ¥:)

  6. Beata

    Hmm jesz­cze kilka lat temu pew­nie podzie­li­ła­bym zda­nie Kasi, mając lat ledwo dwa­dzie­ścia, po wyby­ciu do nowego mia­sta w celu stu­dio­wa­nia i zakwa­te­ro­wa­niu w aka­de­miku, gdzie w ciągu roku pozna­łam wię­cej osób niż wcze­śniej w ciągu całego życia, mogłam wybie­rać part­nera do woli z kil­ku­dzie­się­ciu osób i pew­nie nawet nie mia­ła­bym czasu na wir­tu­alne zna­jo­mo­ści. A ludzie komu­ni­ku­jący się w ten spo­sób, pew­nie też wtedy byli przeze mnie tak postrze­gani. Ale minęło kilka lat i roz­padł się mój 10 letni zwią­zek, co oprócz róż­nych przy­krych kon­se­kwen­cji ( jak pusta lodówka 😀 przy­pis dla autora ) wiąże się z tym, że zna­jomi też się dzielą, nie­mal jak mają­tek. Doszła do tego zmiana miej­sca zamiesz­ka­nia, a co za tym idzie brak zna­jo­mych ze szkoły, stu­diów i sąsiedz­twa, w pracy mam 4 panów z czego trzech w sta­łych związ­kach, no i nigdy nie była typem impre­zo­wym. Więc mimo, że nie uwa­żam się za osobę upo­śle­dzoną spo­łecz­nie, to nie wiem gdzie mam poznać nowych ludzi, w tym Przy­szłego Jedy­nego. A prze­sia­dy­wa­nie w pubach bądź dys­ko­te­kach w poje­dynkę, jakoś nie leży w mojej natu­rze, już pomi­ja­jąc fakt, że wydaje mi się skraj­nie nie­od­po­wie­dzialne. Z całym sza­cun­kiem dla wypo­wie­dzi Kasi, ale może jed­nak nie oce­nia­łaby wszyst­kich patrząc tylko z wła­snej perspektywy.

    • Jobeth

      Hallo,ich erwarte ein Paket, das per usps ver­sand wurde. Die Trac­kin­gnum­mer sche­int aber nicht rich­tig zu se8a3RR5230097i.PLKnnn mir jemand dabei helfen?

  7. Lilian

    I defi­ni­tely just felt that sel­ling some­thing that I have no pas­sion for was not the right desoiisn.@Licis: Thanks for your enco­ura­ging words. I really wasn’t sure whe­ther or not to post this. I’ve been really over­whel­med by how enco­ura­ging eve­ry­body has been in terms of enco­ura­ging my deci­sion. I knew when I couldn’t bare ano­ther day in that role, some­thing was serio­usly wrong. I have some pretty exci­ting things plan­ned for the future of The Skool of Life and my own online ven­tu­res. Reply