www.radzesobie.pl Pan K. fot. Chris Phutully

Okres Świąt i Syl­we­stra jest takim kon­kur­sem miło­ści. Jak­by­śmy się jesz­cze ją nauczyli oka­zy­wać, to wtedy już w ogóle byłoby cudnie.

Prze­pis na cie­kawe życze­nia świą­teczne i nowo­roczne nie jest wcale trudny, jed­nak mam wra­że­nie, że więk­szość ludzi o nim zapo­mina. Roz­wią­za­nie leży daleko od masowo roz­sy­ła­nych wier­szy­ków czy wir­tu­al­nych kar­tek bożo­na­ro­dze­niowe, w któ­rych zmie­nione jest tylko imię odbiorcy — podstawą jest indywidualność.

Nic mnie w tym cza­sie tak nie wkur­wia, jak uży­wane na potęgę sza­blony. Cho­ciaż oczy­wi­ście doce­niam gest oraz wysi­łek, jaki dana osoba wło­żyła w zna­le­zie­nie mnie w swo­jej książce adre­so­wej, jakoś nie czuję się szcze­gól­nie doce­niony, gdy jako życze­nia dostaję wią­zankę w stylu:

Życzę Ci pogody ducha, byś bez Via­gry w Święta ru***, dziew­czę niech poczuje w kroku, że Miko­łaj raz do roku.

Ale powyż­szy przy­kład i tak nie jest naj­gor­szy — bo przy­naj­mniej czło­wiek uśmiech­nie się pod nosem, gdy dosta­nie coś takiego od kum­pla. Cza­sem wier­szyki są mdłe niczym zupa mleczna w przedszkolu:

Niech taneczny lekki krok
będzie z Tobą cały rok.
Niech pro­wa­dzi Cię bez stresu,
od suk­cesu do suk­cesu!
Szczę­śli­wego Nowego Roku.

Rymo­wanka nie jest odpo­wie­dzią na pyta­nie: Jak zło­żyć życze­nia? Raczej ide­al­nym przy­kła­dem, jak tego nie robić.

Wysilmy się tro­chę, niech zadziała inwencja twórcza. Tak samo jak ja — odpo­wia­da­jąc na Wasze maile i wia­do­mo­ści — nigdy nie uży­wam sza­blonu, tak samo Wy nie rób­cie tego przy oka­zji Świąt czy Nowego Roku.

Nie ma niczego złego w tym, żeby stwo­rzyć sobie jakiś ogólny zarys, który roze­ślemy do więk­szo­ści zna­jo­mych. Ważne jest jed­nak to, żeby poświę­cić dodat­kowe parę minut i na końcu takiej maso­wej wia­do­mo­ści, dopi­sać każ­demu parę oso­bi­stych słów. Nawet jeśli każdy dosta­nie: „Szczę­śli­wego Nowego Roku dla Cie­bie i rodziny”; to zna­jomy, który wła­śnie kupił miesz­ka­nie, powi­nien otrzy­mać dopi­sek: „i niech Ci się miło żyje w swo­ich wła­snych czte­rech kątach”.

Mi udaje się każ­demu coś dorzu­cić do tej czę­ści ogól­nej. Godzę się z fak­tem, że zeżre mi to pół wie­czoru, ale czy to źle? Kie­dyś sie­dzie­li­śmy i pisa­li­śmy kartki świą­teczne przez cały dzień i nikt nie maru­dził. Dla­czego mam teraz żało­wać tej godzinki czy dwóch?

Nie docho­dzi oczy­wi­ście do sytu­acji, gdzie na jakiś słaby wier­szyk odpo­wia­dam: „Pieprz się”. Wia­do­mość sper­so­na­li­zo­wana ma po pro­stu dla mnie dużo więk­szą war­tość, a znalezienie tych kilku wyjątkowych słów naprawdę nie jest trudne. Wystar­czy tylko pomy­śleć o ostat­nich wyda­rze­niach z życia osoby, któ­rej skła­damy życze­nia. Nie znamy kogoś tak dobrze? Szu­kajmy dalej: w jej ocze­ki­wa­niach, marze­niach albo po pro­stu wymyślmy coś zwią­za­nego z pia­sto­wa­nym obec­nie sta­no­wi­skiem pracy. Nawet swo­jemu dyrek­to­rowi, roz­ma­wia­jąc z nim kilka razy w ciągu roku, potra­fi­łem wydu­kać coś o tym, żeby podej­mo­wał kolejne dobre decy­zje menadżerskie.

Da się? Da się. Trzeba tylko chcieć. I do tego Was zachę­cam. Nie tylko na Święta Bożego Naro­dze­nia czy Nowy Rok. Zawsze warto wło­żyć tro­chę serca w skła­dane życze­nia i kon­takty z ludźmi. Szcze­gól­nie, gdy cho­dzi o kogoś, kogo darzymy praw­dziwą sympatią.

Zdję­cie na licen­cji: CC BY 2.0
Autor obrazu: Chris Phutully

Leave a Reply

10 comments

  1. Sylwia

    Skła­da­jąc życze­nia zawsze dorzu­cam od sie­bie coś zwią­za­nego z daną osobą . Uwa­żam, że to świad­czy o sza­cunku do tego, komu skła­damy życze­nia. Z tego powodu zre­zy­gno­wa­łam z inter­ne­to­wego, publicz­nego skła­da­nia życzeń dal­szym zna­jo­mym i w tym roku pierw­szy raz w dzień moich uro­dzin zablo­ko­wa­łam moż­li­wość doda­wa­nia postów u mnie. Zde­cy­do­wa­nie wolę otrzy­mać kilka oso­bi­stych i szcze­rych życzeń niż setki bez­myśl­nie wkle­pa­nego „sto lat“.

  2. świntuch

    Hihi 😀 Ja nigdy nie korzy­stam z goto­wych. Jestem kreatywna.I tak jak poprzed­niczka napi­sała, każ­demu piszę coś spe­cjal­nego, co wynika z naszej rela­cji :) Ale jak sama dostanę wier­szyk to nie jestem zła. Ważne, że ktoś pamięta.

  3. Dominika

    Tak, to prawda. W dzi­siej­szych cza­sach coraz wię­cej ludzi robi wszystko na tak zwane „odwal się“… To tro­chę smutne, ale tak teraz wyglą­dają te czasy… Ale święta czy inne oka­zje zwią­zane z rodziną takie jak np.:urodziny babci, rocz­nica ślubu rodzi­ców, czy imie­niny cioci Zosi od strony wuja Heńka z Kra­kowa, o takich dniach (nie mówię że musimy, bo aku­rat moja skle­roza postę­puje w takim tem­pie że mam wra­że­nie że na sta­rość skoń­czę z Alzha­ime­rem 😀 ) ale powin­ni­śmy sta­rać się pamię­tać.. I odno­szę się tu do tre­ści wpisu , że ‚nie cho­dzi mi tu o kupo­wa­nie dro­gich pre­zen­tów itp. itd. , ale cho­ciaż roz­mowę tele­fo­niczną ‚bądź sms z życze­niami zawsze jest mile widziany, to taki pro­sty i nie­skom­pli­ko­wany gest, a jak ucie­szy daną osobę w dniu jego święta… Warto pamię­tać o naj­bliż­szych , nawet jeśli oni nie wyka­zują się takimi gestami co do naszej osoby (a wiem i znam to ze swo­jego doświadczenia,ale nigdy nie dawa­łam po sobie poznać,że ten fakt mnie tro­chę boli, jed­nak pomimo wszystko nie odczu­wam urazy, zatem więc skła­dam życze­nia wszyst­kim bez wyjątku, czy to tele­fo­nicz­nie, pisem­nie , czy oso­bi­ście)
    Ps. Pana blog odna­la­złam nie­dawno, ale muszę z czy­stym sumie­niem przy­znać się, że skradł mi Pan nim serce :) Uwiel­biam tu zaglą­dać :) Pozdrawiam ^^

    • Pan K.

      Z tą pamię­cią to jest róż­nie — ja nigdy nie mia­łem pamięci do dat, żadnych. Nawet o swo­ich imie­ni­nach nie pamię­tam, a co dopiero o uro­dzi­nach innych osób. Tutaj się bar­dzo mocno przy­daje sprzęt, który o tym przy­po­mni.
      P.S. Skra­dzione serce oddaję, ale zaglą­daj dalej 😉

  4. RudaZołza

    Ja oso­bi­ście wysy­ła­nie łańcusz­ko­wych wier­szy­ków postrze­gam jak skła­da­nie życzeń „na odwal się“. Są święta, ktoś kopiuje wier­szyk i wysyła masowo do wszyst­kich zna­jo­mych, bo prze­cież ma tanio / za darmo. Wolę nie dostać życzeń wcale, niż zostać poczę­sto­waną łańcusz­kiem. Bo prawda jest taka, że nie da się zło­żyć życzeń wszyst­kim ludziom któ­rych się zna. Lepiej zade­dy­ko­wać kilka szcze­rych i cie­płych słów dla osób naj­bliż­szych. Wtedy życze­nia są wypo­wie­dziane z serca, ze szcze­rymi inten­cjami i nabie­rają zna­cze­nia. Masowe łańcuszki niczym nie róż­nią się od spamu i nie mają nic wspól­nego z życzliwością. :)

  5. Ania

    Hej… Wier­szyki nie zawsze są złe — ja zawsze wymy­ślam je sama, spe­cjal­nie dla osoby, do któ­rej wysy­łam… No chyba, że tylko ja uwa­żam, że moja rado­sna twór­czość nie jest obciachowa 😉

    • Pan K.

      W sumie jeśli wymy­ślasz je sama = wkła­dasz w nie serce, może wtedy nie są takie okropne. Jed­nak nie zmie­nia to faktu, że gene­ral­nie nie jestem zwo­len­ni­kiem wierszyków :)

  6. Magdalena

    Drogi Panie K
    Dzię­kuję za wszyst­kie napi­sane posty i te, które napi­szesz :) dajesz mi ogromną radość, a także chwilę reflek­sji, gdy czy­tam :) życzę Ci, aby Twoja wena twór­cza była przy Tobie cały czas, żeby wszyst­kie Twoje pasje spra­wiały Ci ogrom frajdy i dopi­sy­wało szczę­ście, a każdy dzień przy­no­sił tysiące powo­dów do uśmiechu :)

    • Pan K.

      Dzię­kuję ślicz­nie Magdo. Zawsze miło coś takiego prze­czy­tać — szcze­gól­nie, że nie jest to wierszyk 😉

  7. Pingback: Radzę Sobie – Pocztówki z pomysłem